Mateusz Morawiecki w środę (9 września) w rozmowie z Kanałem Zero powiedział, że żaden polityk Rozwoju Plus „nie jeździł na zagraniczne wyspy spotykać się ze złodziejem (byłym szefem giełdy kryptowalut Zondacrypto Przemysławem – red.) Kralem”.

– Nikt z nas nie namawiał do tego, żeby realizować jakąś ustawę, która jest na rękę Kralowi albo jakimś innym środowiskom – dodał.

Zobacz wideo Kondzińska: Ziobro „nic nie wiedział”, ale pieniądze wziął

Morawiecki: Przestrzegaliśmy przed Zondacrypto. Mam czyste sumienie

Morawiecki stwierdził, że odpowiedzialność za aferę Zondacrypto spada na rząd Donalda Tuska. – Równo rok temu obecny premier powziął informacje od służb specjalnych o tym, że Zondacrypto to może być oszukańcza machina, złodziejski proceder. Pytam wprost: co obecny premier zrobił z tą wiedzą? Dlaczego pozwolił ludziom brnąć w tę pułapkę dalej? – mówił były premier.

– Prezesa Kaczyńskiego przed Zondacrypto pan ostrzegał? – spytał dziennikarz Jacek Prusinowski. -Oczywiście, że tak. Wiele razy rozmawialiśmy o tym. Natomiast pamięta pan środowisko Solidarnej Polski, nie będę tutaj wymieniał konkretnych nazwisk, ale jak oni dążyli do tego, żeby ta cała sprawa była w taki sposób uregulowana, że ja widziałem w tym po prostu ogromne ryzyka – odparł Morawiecki i podkreślił, że całe środowisko Rozwój Plus „nie ma sobie tutaj nic do zarzucenia”.

– Przestrzegaliśmy przed tym. Liczne wywiady: Bloomberg, RMF. KNF i jej szef, którego powoływałem, w poprzednich latach składali zawiadomienia do prokuratury. Szef UOKiK, którego powoływałem, przestrzegał służby specjalne. W związku z tym nie tylko mam czyste sumienie, ale byłem także głosem wołającego na puszczy, bo obecny premier – chyba mogę postawić taką tezę ze znakiem zapytania – może chciał wciągnąć w pułapkę obecną opozycję i może nawet mu się udało – stwierdził Morawiecki.

„Nie mam nic wspólnego ze Zbigniewem Ziobrą”

Następnie odniósł się do byłego ministra sprawiedliwości. – Ja nie mam nic wspólnego ze Zbigniewem Ziobrą przynajmniej w tym sensie, że każdy, kto się interesuje polityką, wie, że to była osoba, która zwalczała mnie i całe moje środowisko, szukała tak zwanych haków i należy pytać Solidarną Polskę, dlaczego wówczas nic nie zrobili, gdy mieli całą prokuraturę w ręku – ocenił prezes Rozwoju Plus.

Śledztwo ws. Zondacrypto

Były szef giełdy kryptowalut Zondacrypto Przemysław Kral został następcą twórcy Zondacrypto Sylwestra Suszka po jego zaginięciu w 2022 roku. Jest to obecnie kluczowa postać w śledztwie dotyczącym upadku giełdy kryptowalut. 

– Kral nie jest świadkiem koronnym i nie jest świadkiem. Zeznaje w tym postępowaniu (…). Wskazuje na dowody, a prokuratorzy weryfikują te dowody – powiedział minister sprawiedliwości Waldemar Żurek na antenie Trójce Polskiego Radia.

Śledztwo ws. Zondacrypto zostało wszczęte przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach w kwietniu pod kątem oszustw znacznej wartości i prania brudnych pieniędzy. Dotychczas wpłynęło kilka tysięcy zawiadomień o przestępstwie. W sierpniu śledztwo ws. Zondacrypto połączono ze śledztwem ws. zaginięcia Suszka, które prowadzi delegatura Prokuratury Krajowej w Katowicach. 

W ramach śledztwa zatrzymano i aresztowano prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosława Piesiewicza. Przedstawiono mu zarzuty płatnej protekcji oraz zaspokajania grupy wierzycieli Zondacrypto z pokrzywdzeniem innych osób w związku z grożącą giełdzie kryptowalut niewypłacalnością. Nie przyznał się do winy. Zarzuty w tym śledztwie usłyszały także co najmniej cztery inne osoby. 

Źródło: PAP

Share.
Exit mobile version