Spór o Trybunał Konstytucyjny eskaluje od piątkowego (30 października) wieczora. Wtedy to Anna Korwin-Piotrowska, jako mająca najdłuższy staż sędziowski, została ogłoszona osobą kierującą Trybunałem, a jego prezesa Bogdana Święczkowskiego oraz wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego zawieszono w czynnościach. Prokurator generalny Waldemar Żurek skierował wnioski o uchylenie im immunitetów. 

Na wydarzenia pod Trybunałem Konstytucyjnym zareagował ambasador Polski w Chinach, Jakub Kumoch. Dyplomata poinformował w piątek, że rezygnuję z dalszego pełnienia misji. Jako powód podał niemożność pełnienia funkcji ambasadora RP ze względu na wydarzenia w kraju. Złożył też prośbę o odwołanie.

Zobacz wideo Nawrocki wrócił z Senegalu i urządził nocną akcję w Trybunale

W odpowiedzi na wpis Kumocha wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski napisał na X, że przyjął do wiadomości „nieprofesjonalne zakończenie pańskiej misji”. „Nie reprezentuje pan już Rzeczpospolitej” – dodał. Później, na briefingu dla zagranicznych mediów w kuluarach spotkania szefów dyplomacji państw G20 w Atlancie, Sikorski ocenił, że Kumoch porzucił swoją misję ambasadora RP w Pekinie. – On zrezygnował z funkcji. Porzucił swoją misję, a w Polsce nie ma przymusu świadczenia pracy – dodał szef MSZ. 

Kumoch był ambasadorem RP w Pekinie od września 2023 r. Mianował go ówczesny prezydent Andrzej Duda. Do jego decyzji o rezygnacji odniósł się sam były prezydent.

Andrzej Duda o rezygnacji Kumocha z misji w Chinach

– Pan ambasador Kumoch dzwonił do mnie po rozmowie z panem prezydentem – mówił Duda w Kanale Zero. – Uznał, że nota dyplomatyczna, którą otrzymał z Polski, którą miał tłumaczyć, co się dzieje w polskim trybunale, jest niezgodna z prawdą i powiedział, że nie będzie tego robił.

W sobotę (31 października) sprawę skomentował rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maciej Wewiór. „Przypomnę, że minister Radosław Sikorski w geście wyciągniętej ręki, pozostawił na stanowiskach ambasadorów, o których utrzymanie prosił Andrzej Duda. Wśród nich byli Jakub Kumoch i Paweł Soloch. Jak widać, fikcją okazało się również ich odcięcie od politycznych korzeni w PiS” – napisał. 

Odniósł się też do słów Andrzeja Dudy. „Wbrew twierdzeniom byłego prezydenta Andrzeja Dudy powielanym przez Kanał Zero, MSZ nie wysyłało żadnej noty dot. Trybunału (Konstytucyjnego) na placówki” – napisał na portalu X.

Zaznaczył, że „taki dokument nie istnieje”. „Można szukać sposobu na polityczne zaistnienie, ale nie trzeba przy tym produkować fikcji” – dodał Wewiór.

W sobotę (31 października) również ambasador Polski w Rumunii, Paweł Soloch poinformował o złożeniu rezygnacji. Dyplomata przyznał, że jego rezygnacja jest reakcją na sytuację wokół Trybunału Konstytucyjnego. Przekazał, że o rezygnacji poinformował szefa MSZ i prezydenta RP.

Sikorski: Ambasadorzy, którzy zrezygnowali, byli do tego namawiani przez personel prezydenta

Szef MSZ odniósł się do rezygnacji ambasadorów w Chinach i w Rumunii także w sobotniej (31 października) rozmowie z TVN24. – To rzeczywiście niefortunna sytuacja, nieprofesjonalne zachowanie. Pamiętajmy też, że nie zrobili tego sami z siebie, byli do tego nakłaniani przez personel pana prezydenta, tak jak poprzednio już kandydaci na ambasadorów, są nakłaniani do tego, aby nie kandydować. Skandaliczne zachowania – mówił Sikorski. Według niego Jakub Kumoch i Paweł Soloch „dowiedli tego, że nie nadają się na zawodowych dyplomatów”. 

Prowadzący rozmowę, dziennikarz Piotr Marciniak dopytywał także, czy ktoś z Pałacu Prezydenckiego dzwoni do polskich ambasadorów albo do ich otoczenia i namawia do podawania się do dymisji. – Tak, były takie telefony zarówno w tej sytuacji, jak i poprzednio, w zeszłym tygodniu, bo ma wkrótce się odbyć tzw. Konwent Służby Zagranicznej, na którym będą wyłaniani nowi kandydaci na kolejnych ambasadorów i tam też są naciski, aby wycofywać swoje kandydatury – powiedział wicepremier. 

Według niego takie działania są skandaliczne. – Bo to jest taka uzurpacja wpływu na służbę zagraniczną, za którą – przypominam – ja odpowiadam przed Sejmem, a jak trzeba to i przed prokuratorem. To jest takie wyobrażenie Pałacu Prezydenckiego o tym, że rząd ma odpowiadać, a Pałac będzie sobie rządził – czy to w sprawach oficerów, czy w sprawach sędziów, czy w sprawach właśnie Korpusu Służby Zagranicznej. Kompletnie niedopuszczalne – podkreślił. 

Źródło: PAP

Share.
Exit mobile version