-
Na kominie elektrociepłowni Wrotków w Lublinie od lat obserwuje się gniazdo sokołów wędrownych za pomocą zamontowanej kamery, a nagranie z życia tych ptaków zdobyło międzynarodową popularność po tym, jak samiec zauważył obecność kamery.
-
Monitoring ułatwia przyrodnikom i miłośnikom ptaków śledzenie rozwoju rodziny sokołów, w tym przypadki zagrożeń, jak otrucie samca w 2024 roku, oraz narodziny piskląt wychowywanych obecnie przez Wandę i Czajnika.
-
Ornitologowie oceniają, że sokół nie zdawał sobie sprawy z obecności kamery jako urządzenia, lecz jedynie badał obiekt, który wydał mu się nienaturalny i wymagał sprawdzenia, co jest typowe dla ptaków drapieżnych.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Gniazdo sokołów wędrownych na kominie elektrociepłowni Wrotków w Lublinie jest obserwowane dzięki zamontowanym kamerom przez przyrodników i wielu miłośników ptaków. To dzięki niej wiemy dokładnie, co się tam dzieje i jak rozwijają się jaja i pisklęta. Rodzina lubelskich sokołów wędrownych z Wrotkowa przeżywała wiele zawirowań. W 2024 r. miejscowy samiec Czart został np. otruty, a jego nieobecność w gnieździe udało się łatwo ustalić. Wybuchła wtedy ogólnopolska afera, bowiem polskie sokoły już raz znalazły się na krawędzie zagłady. Było to w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, zanim zakazano używania w polskim rolnictwie środka chemicznego zwanego DDT. Był kapitalny w zwalczaniu owadów zjadających plony, ale prowadził do zagłady ptaków, zwłaszcza szponiastych i drapieżnych. Pod wpływem środka ich jaja traciły wapń, pękały skorupki w czasie wysiadywania. W latach osiemdziesiątych nie mieliśmy w Polsce już niemal w ogóle sokołów wędrownych. Dzisiaj je mamy, ale wiele z nich jest trutych i zabijanych. Podejrzenia często padają na gołębiarzy, którzy na swoich forach niejednokrotnie byli dumni ze śmierci sokołów.
Gniazda sokołów wędrownych są bezcenne i wymagają nadzoru
Dlatego każde gniazda są tak cenne i dlatego się je obserwuje. Sokoły wędrowne nie mają lęku wysokości i gniazda zakładają bardzo wysoko, dawniej na półkach skalnych. Teraz korzystają z montowanych przez ludzi platform np. na kominach jak Wrotków.
W tym sezonie na kominie PGE Elektrociepłowni Wrotków w Lublinie pojawiły się trzy pisklęta, które wychowuje para sokołów Wanda i Czajnik. Obydwoje rodzice przynoszą im zdobycz, głównie gołębie. Rzadziej ofiarami sokołów padają inne ptaki np. szpaki, wrony, czaple, kaczki czy kosy.
Kamery podglądają życie ptaków dyskretnie, ale nagranie z elektrociepłowni Wrotków stało się viralem na skalę międzynarodową po tym, jak samiec jednak zorientował się, że ktoś na niego patrzy. Wrażenie jest niesamowite, bowiem ptak nagle patrzy w kamerę, po czym zbliża się do niej i zagląda w nią, jakby sprawdzał, co za jeden zamontował mu w domu podgląd.
Tu można podglądać sokoły z Lublina:
Czy sokół rzeczywiście zorientował się, że jest podglądany? Ornitologowie są sceptyczni. Być może zwierzę dostrzegło element, który nie stanowił naturalnego elementu otoczenia i wymagał w związku z tym oględzin i sprawdzenia. To typowe dla drapieżników i ptaków pilnujących piskląt, aby sprawdzić wszystko, co jest podejrzane.
Nie rozpoznał w nim kamery, ale jakiś obiekt budzący ciekawość. Wygląda to rzeczywiście jak patrzenie prosto w kamerę, ale – zdaniem zoologów – nie można z tego wysnuć wniosku o świadomości ptaka, że istnieje coś takiego jak kamera i że jest on nagrywany. Sokół zapewne nie był świadom tego, co robi i jakich ujęć nam dostarcza.












