Scenariusz SSP5-8.5 przez lata pełnił w nauce o klimacie szczególną rolę. Nie był prognozą, lecz wariantem pokazującym, co mogłoby się wydarzyć, gdyby świat nadal zwiększał zużycie paliw kopalnych, a polityka klimatyczna okazała się nieskuteczna. To właśnie na nim oparto wiele analiz dotyczących najbardziej dotkliwych skutków globalnego ocieplenia: rekordowych fal upałów, przyspieszonego wzrostu poziomu mórz czy zmian w ekosystemach. W praktyce stał się punktem odniesienia dla wielu badań opisujących granice możliwych zmian klimatycznych.
Dziś taki świat wydaje się znacznie mniej prawdopodobny niż jeszcze dekadę temu. Wynika to z prac nad CMIP7, nową odsłoną największego międzynarodowego programu modelowania klimatu. To właśnie jego wyniki staną się jedną z podstaw siódmego raportu Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC). Zmiana ma znaczenie nie tylko dla klimatologów, ale również dla wszystkich dziedzin korzystających z ich prognoz.
Autorzy nowych scenariuszy wskazują, że najbardziej pesymistyczna ścieżka emisji z poprzedniej generacji modeli nie odpowiada już rzeczywistym trendom. Powodem są przede wszystkim szybki rozwój energetyki odnawialnej, spadek kosztów technologii niskoemisyjnych, wdrażanie polityk klimatycznych oraz obserwowane tempo wzrostu emisji. Nie oznacza to spadku globalnych emisji, lecz odejście od założeń, które jeszcze niedawno wydawały się możliwe.
Świat oddala się od najgorszego wariantu
Jeszcze kilkanaście lat temu założenie, że zużycie paliw kopalnych będzie rosło przez cały XXI wiek, wydawało się całkowicie realistyczne. Od tego czasu zmieniło się jednak wiele. Energia słoneczna i wiatrowa rozwijają się szybciej, niż przewidywała większość wcześniejszych prognoz. Coraz więcej państw deklaruje neutralność klimatyczną, a inwestycje w nowe moce odnawialne biją kolejne rekordy. W wielu krajach odnawialne źródła energii stały się już najtańszym sposobem produkcji prądu.
Autorzy scenariuszy dla CMIP7 piszą wprost, że najwyższy poziom emisji przewidywany w CMIP6 stał się obecnie mało prawdopodobny. W ich ocenie zarówno rozwój technologii, jak i polityka klimatyczna sprawiły, że świat oddalił się od ścieżki reprezentowanej przez SSP5-8.5. To jedna z najważniejszych zmian w sposobie myślenia o przyszłości klimatu od wielu lat.
Ta zmiana nie oznacza jednak, że wcześniejsze ostrzeżenia były przesadzone. Scenariusze nie mają przewidywać przyszłości. Ich zadaniem jest testowanie różnych możliwości i sprawdzanie, jak system klimatyczny reaguje na określone warunki. Zmieniły się po prostu założenia dotyczące tego, które warianty należy dziś traktować jako realistyczne. Wraz z rozwojem wiedzy naukowej zmieniają się także pytania, na które modele mają odpowiadać.
Jednocześnie oddalamy się od celu 1,5°C
Jest jednak druga strona tej historii. Zniknięcie najbardziej ponurego scenariusza nie oznacza automatycznie pojawienia się powodów do świętowania.
Naukowcy usunęli z nowej generacji modeli najbardziej skrajny wariant wysokich emisji, ale równocześnie nie widzą podstaw do nadmiernego optymizmu. W tym samym opracowaniu podkreślają, że część najbardziej ambitnych ścieżek ograniczania emisji również przestała odpowiadać rzeczywistości. Dotyczy to zwłaszcza scenariuszy zakładających bardzo szybkie i głębokie redukcje emisji już w obecnej dekadzie.
W praktyce oznacza to, że świat znajduje się pomiędzy dwoma skrajnościami. Nie zmierza już w kierunku najbardziej katastrofalnego scenariusza, ale jednocześnie nie robi wystarczająco dużo, by utrzymać wzrost temperatury poniżej 1,5°C względem epoki przedprzemysłowej. Coraz więcej analiz wskazuje, że obecny kurs prowadzi raczej do przekroczenia tego celu niż jego osiągnięcia.
Autorzy nowych scenariuszy piszą wprost, że pewne przekroczenie tego progu wydaje się obecnie trudne do uniknięcia. Pytaniem pozostaje skala tego przekroczenia i to, czy w drugiej połowie wieku uda się ponownie obniżyć temperaturę dzięki szybkim redukcjom emisji i technologiom usuwania dwutlenku węgla z atmosfery. To właśnie wokół takich scenariuszy będzie koncentrować się znaczna część przyszłych badań klimatycznych.
CMIP7 będzie podstawą kolejnego raportu IPCC
CMIP7, czyli siódma odsłona Coupled Model Intercomparison Project, angażuje ponad 30 ośrodków modelowania klimatu z całego świata. Łącznie mają one wygenerować ponad pięć milionów gigabajtów danych, które zostaną wykorzystane przez naukowców zajmujących się klimatem, oceanami, lodowcami, rolnictwem czy gospodarką wodną. Skala tego projektu nie ma odpowiednika w żadnej innej dziedzinie badań nad środowiskiem.
Nowe modele mają lepiej odwzorowywać funkcjonowanie atmosfery, oceanów i obiegu węgla. Obejmą również bardziej realistyczne scenariusze emisji oraz specjalny zestaw analiz przygotowywanych w przyspieszonym trybie na potrzeby siódmego raportu IPCC. Część wyników ma zostać opublikowana jeszcze przed końcem roku.
Najważniejszy sygnał płynący z prac nad CMIP7 nie dotyczy jednak samych modeli. Pokazuje raczej, jak zmieniła się ocena świata. Jeszcze niedawno za realną uznawano możliwość niemal nieograniczonego wzrostu wykorzystania paliw kopalnych przez cały XXI wiek. Dziś naukowcy uznają taki wariant za mało prawdopodobny. Sama ta zmiana mówi wiele o transformacji, która dokonała się w globalnej energetyce.
To dobra wiadomość. Nie dlatego, że problem zmian klimatu został rozwiązany, lecz dlatego, że część działań podjętych w ostatnich latach rzeczywiście zmieniła trajektorię globalnych emisji. Pozostaje pytanie, czy wystarczająco mocno, by uniknąć najbardziej kosztownych skutków ocieplenia. Odpowiedź na nie będzie jednym z najważniejszych tematów kolejnego raportu IPCC.












