– W toku kampanii wyborczej naród pokłada nadzieję w swoim prezydencie. Więc albo trzeba Polaków pozbawić prawa wyboru prezydenta i uznać, że mamy system kanclerski, albo zrobić system prezydencki (…) Jestem zwolennikiem systemu prezydenckiego, ale nie upieram się, może powinniśmy wybrać system kanclerski – stwierdził Nawrocki w kanale Zero, w wypowiedzi cytowanej przez „Rzeczpospolitą”. 

Zobacz wideo Krytykowanie Marty Nawrockiej za poziom znajomości angielskiego jest poniżej pasa

Polacy niechętni systemowi prezydenckiemu 

O swoje preferencje w sondażu SW Research dla „Rzeczpospolitej” zostali zapytani Polacy. Z opublikowanego w niedzielę badania wynika, że 47,7 proc. osób nie chce systemu prezydenckiego. Popiera go 29,8 proc. respondentów, a zdania nie ma 22,5 proc. osób.

– Zmianę systemu na prezydencki negatywnie postrzega częściej niż co druga osoba po pięćdziesiątym roku życia (54 proc.) i podobna część badanych posiadających wyższe wykształcenie (53 proc.). Częściej niż pozostali opinię taką wyrażają osoby o dochodach wynoszących ponad 5000 zł netto (57 proc.) oraz z miast większych niż 500 tys. mieszkańców (57 proc.)  – skomentował wyniki badania Piotr Zimolzak, wiceprezes zarządu agencji badawczej SW Research.

System prezydencki – co to?

W Polsce obowiązuje system parlamentarno-gabinetowy, ale prezydent w polskim systemie ma silniejszą pozycję niż w klasycznym systemie tego typu. Jest wybierany w wyborach powszechnych, a nie przez parlament, ma inicjatywę ustawodawczą i dysponuje trudnym do obalenia wetem prezydenckim.

System prezydencki obowiązuje np. w USA. Tam prezydent wybierany jest w wyborach pośrednich – wyboru głowy państwa dokonują nie bezpośrednio obywatele, a wskazani przez nich elektorzy. W takim systemie władza ustawodawcza i wykonawcza są od siebie oddzielone. Prezydent jednocześnie pełni niejako dwie funkcje – prezydenta i premiera. Jest bowiem szefem rządu, a ministrowie – w przypadku USA są to sekretarze stanu – odpowiadają przed nim.

Share.
Exit mobile version