Premierzy Polski i Wielkiej Brytanii, Donald Tusk i Keir Starmer podpisali w środę (27 maja) w Londynie traktat o partnerstwie w dziedzinie bezpieczeństwa i obronności. Obejmuje on 14 projektów, które mają wspólnie realizować oba kraje.

Polska i Wielka Brytania mają m.in. maksymalnie rozwinąć zdolności Wysuniętych Sił Lądowych na wschodniej flance NATO, a także powołać grupę do przeciwdziałania ryzyku wrogiego wykorzystania dronów.

Zobacz wideo Polskie firmy nie są zachwycone wdrożeniem sztucznej inteligencji

Prezydent Karol Nawrocki, odnosząc się do kwestii ratyfikacji traktatu, zaznaczył, że „nie powie, co z nim zrobi, ponieważ musi się zapoznać z tymi sprawami”. – Ale myślę, że dobrze byłoby przed podpisywaniem zobowiązań w imieniu narodu polskiego informować kancelarię prezydenta i prezydenta o tym, że tego typu rozwiązania są przygotowywane – powiedział Nawrocki. – Ja oczywiście się zagłębię, zrobię wszystko, co będzie dobre dla bezpieczeństwa Polski i dla współpracy z naszymi sojusznikami – zadeklarował. 

Donald Tusk: To byłby serial, którego pan prezydent bardzo by żałował

– Słyszałem jakieś głosy z kancelarii prezydenta Nawrockiego, które kwestionują sens, czy sposób procedowania nad traktatem polsko-brytyjskim. Ale nie chce mi się wierzyć, żeby ktoś mógł wpaść na tak niebezpieczny i tak niemądry pomysł, żeby blokować traktat poprzez, na przykład, brak podpisu prezydenta, traktat, który po prostu wzmacnia bezpieczeństwo Polski, też Wielkiej Brytanii, ale przede wszystkim bezpieczeństwo Polski – skomentował w czwartek (28 maja) w rozmowie z TVN24 premier Donald Tusk. 

Dodał, że zablokowanie traktatu, po zawetowaniu ustawy wprowadzającej unijny program SAFE, „to byłby serial, którego pan prezydent też by chyba bardzo żałował”. – Dzisiaj na pewno rozumie, że SAFE-em zrobił kolosalny błąd (…). W przypadku traktatu polsko-brytyjskiego po prostu wykluczam takie ryzyko – podkreślił szef rządu.

„Prezydent jest finałem procesu”

Na uwagę, że prezydent czuje się pominięty w pracach nad traktatem, premier zauważył, że już niedługo będzie rok, odkąd Karol Nawrocki został głową państwa. – To jest wystarczająco dużo czasu, żeby dokładnie zrozumieć, na czym polega podział kompetencji między rządem i prezydentem – zaznaczył Tusk.

– Rząd jest od tego, żeby traktat przygotować i doprowadzić do podpisania traktatu przez państwa, które się na ten traktat umawiają. Rolą prezydenta jest ocenić i ratyfikować, jeśli uznaje, że taki traktat jest w porządku. Prezydent nie jest częścią procesu, prezydent jest finałem tego procesu i to ciągłe dopominanie się „chcę więcej, chcę więcej” jest niepoważne – ocenił premier.

Share.
Exit mobile version