Według analizy Carbon Brief opartej na danych Energy Institute elektrownie wiatrowe i słoneczne wyprodukowały w Niemczech w 2025 r. łącznie 225 TWh energii elektrycznej. Odpowiadało to 44 proc. całej produkcji. Elektrownie wykorzystujące paliwa kopalne dostarczyły 217 TWh, czyli 43 proc. Po raz pierwszy wiatr i słońce znalazły się więc przed węglem i gazem.
Podobną granicę przekroczyła w ubiegłym r. cała Unia Europejska. W przypadku Niemiec zmiana ma jednak szczególne znaczenie, ponieważ kraj całkowicie wycofał się z energetyki jądrowej. Ostatnie reaktory zamknięto w 2023 r., a lukę po nich mają w coraz większym stopniu wypełniać odnawialne źródła energii.
Niemcy nadal korzystają przy tym z dużych ilości węgla. Oficjalny termin zakończenia jego wykorzystania w energetyce wyznaczono najpóźniej na 2038 r. Rząd zakłada jednocześnie, że w 2030 r. OZE będą pokrywać 80 proc. zużycia energii elektrycznej. Do 2045 r. cała gospodarka ma osiągnąć neutralność klimatyczną.
Niemcy szybko zwiększają moc elektrowni słonecznych
Tempo rozbudowy infrastruktury jest bardzo wysokie. Niemcy chcą mieć w 2030 r. 115 GW mocy lądowych elektrowni wiatrowych. Tylko w 2025 r. wydano pozwolenia na budowę kolejnych 20,8 GW. Jeszcze szybciej rośnie fotowoltaika.
W lipcu tego r. niemieckie instalacje słoneczne po raz pierwszy dostarczyły do publicznej sieci ponad 12 TWh energii elektrycznej. Jak wynika z danych platformy Energy-Charts prowadzonej przez Instytut Fraunhofera ISE, dokładny wynik wyniósł 12,0355 TWh. Poprzedni rekord padł miesiąc wcześniej, gdy po raz pierwszy przekroczono 11 TWh.
Różnica w porównaniu z poprzednim latem jest bardzo duża. W lipcu 2025 r. fotowoltaika dostarczyła do sieci 8,376 TWh. Wtedy w Niemczech działały instalacje o łącznej mocy nieco ponad 107 GW. Obecnie jest to już około 125 GW.
Produkcji sprzyjała również pogoda. Niemiecka służba meteorologiczna DWD odnotowała w lipcu 272 godziny ze słońcem. To około 30 proc. więcej od średniej z lat 1961-1990. Rok wcześniej takich godzin było zaledwie 189.
Fotowoltaika pokrywa jedną trzecią zapotrzebowania
Rozbudowa instalacji sprawia, że w słoneczne miesiące fotowoltaika przejmuje znaczną część produkcji energii. Według Energy-Charts w maju odpowiadała za 30,3 proc. niemieckiego zapotrzebowania na prąd, w czerwcu za 30,4 proc., a w lipcu wstępnie za 31,6 proc. Po raz pierwszy przez trzy kolejne miesiące jej udział utrzymywał się więc powyżej 30 proc.
W godzinach południowych skala produkcji jest jeszcze większa. Według analiz IWR w lipcu średnia moc niemieckich instalacji fotowoltaicznych w południe przekraczała 40 GW. To wielkość porównywalna z mocą kilkudziesięciu dużych bloków elektrowni, choć oczywiście elektrownia słoneczna produkuje energię tylko wtedy, gdy dostępne jest odpowiednie nasłonecznienie.
I właśnie to staje się kolejnym problemem niemieckiej transformacji energetycznej. W słoneczne i wietrzne godziny energii może być bardzo dużo, podczas gdy wieczorem produkcja fotowoltaiki gwałtownie spada. System potrzebuje więc magazynów energii, elastycznych odbiorców, połączeń z sąsiednimi krajami oraz źródeł, które można szybko uruchamiać i wyłączać.
Rząd planuje między innymi budowę nowych elektrowni gazowych, które mają stabilizować sieć w okresach niskiej produkcji OZE. Docelowo mają zostać przystosowane do spalania wodoru. Jednocześnie rośnie presja na szybszą rozbudowę sieci i magazynów. Niemcy przeszły już bowiem etap, na którym głównym problemem było samo wyprodukowanie wystarczającej ilości energii ze słońca i wiatru. Coraz częściej wyzwaniem jest to, co zrobić z nią wtedy, gdy pojawia się jej bardzo dużo.












