O sprawie jako pierwszy poinformował portal Onet.pl. Z nieoficjalnych ustaleń dziennikarza Kamila Dziubki wynika, że scysja posłów miała związek z utworzonym przez Jacka Sasina stowarzyszeniem „Po pierwsze Polska”.
– Marek [Suski] z Jackiem [Sasinem] zetknęli się w jednej sali. Marek kończył swoje spotkanie, a Sasin wchodził na tę samą salę z ludźmi, których zgromadził w ramach tego swojego stowarzyszenia. Suski chciał zostać, żeby posłuchać, ale Jacek kazał mu wy********. Śmiertelnie się pokłócili – mówił jeden z rozmówców portalu.
Scysja między Jackiem Sasinem i Markiem Suskim? „Wyssane z palca”
Szerzej przebieg incydentu opisywali w czwartek Arleta Zalewska i Konrad Piasecki w „Podcaście politycznym” TVN24. – Suski po jakimś spotkaniu siedzi, pracuje przy komputerze. Do salki wchodzi Jacek Sasin i mówi mniej więcej tak: „Marku, my tutaj za chwilę mamy spotkanie naszego nowego stowarzyszenia, posłów, którzy się do niego zapisali”. Na co Marek Suski miał mu odpowiedzieć: „to ja tu sobie posiedzę, popracuję z boku, będę się przysłuchiwać” – relacjonowała reporterka TVN24.
Wówczas Jacek Sasin, według dziennikarki, powiedział, że jeśli Marek Suski chce zostać, to musi zapisać się do stowarzyszenia, bo w przeciwnym wypadku powinien opuścić salę. – Tu miało paść wulgarne słowo ze strony Marka Suskiego: „czyli mam… „wyjść”?”, na co Sasin odpowiedział: „tak, masz szybko, czym prędzej przebierać nogami i stąd wypadać” – ironizowała Arleta Zalewska, opisując wulgaryzmy, które miały paść z ust obu posłów.
Jacek Sasin stwierdził w rozmowie z „Faktami” TVN, że to „informacja wyssana z palca”. – Nie padły [żadne ostre słowa – red.], proszę nie słuchać plotek – dodał. Także Marek Suski w przesłanym portalowi Gazeta.pl SMS-ie w czwartek rano również nie potwierdził, że taka sytuacja miała miejsce.












