-
Pożar Puszczy Solskiej na Lubelszczyźnie jest traktowany jako poważne zagrożenie dla przyrody, ale jednocześnie może być szansą na naturalną odbudowę terenów leśnych, co potwierdzają szwedzkie doświadczenia.
-
Obserwacje przyrodników i dane Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska pokazują, że natura zaczyna się regenerować na pogorzelisku, pojawiają się ptaki, odbudowuje się runo, a rośliny ponownie wypuszczają pędy.
-
W Szwecji po wielkim pożarze z 2014 roku znaczną część pogorzeliska pozostawiono bez ingerencji, co wpłynęło pozytywnie na bioróżnorodność, dlatego także w Puszczy Solskiej planuje się oddać proces odbudowy naturze.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Michał Żmihorski od początku utrzymuje, że chociaż pożary puszcz takie jak ten z Puszczy Solskiej, który wybuchł wiosną, są dla przyrody szansą i elementem procesów, które są wpisane w funkcjonowanie lasu, a puszcza potrafi się sama zregenerować. To istotne spostrzeżenie w kontekście ostatnich pożarów, które tylko tej wiosny objęły Puszczę Solską na Lubelszczyźnie, a także lasy na Mazowszu. Te kataklizmy wstrząsnęły Polską i kosztowały życie wielu zwierząt.
Jak jednak informowaliśmy już w Zielonej Interii, ku pewnemu zaskoczeniu przyrodników, objęte pożarem tereny odradzają się i wraca na nie życie. „Kilkanaście dni po pożarze, powszechnie słychać śpiew ptaków. Na pogorzelisku obserwowane są głuszce! W wilgotniejszych miejscach odbudowuje się warstwa runa. Licznie występują pajęczaki. Brzozy wypuszczają odroślą, a ocalałe sosny będą wytwarzać szyszki do naturalnych obsiewów. Widać wyraźnie, że przyroda sobie radzi” – poinformowała na portalu społecznościowym Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska (RDOŚ) w Lublinie.
Szwecja pokazała jak odradza się las po pożarze
To idzie w parze z badaniami, które ogłosili przyrodnicy na bazie badań wielkiego pożaru, jaki przed laty wybuchł w Szwecji. Pisze o nich Michał Żmihorski, dyrektor Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży. Jak podaje, ten kataklizm wybuchł w 2014 r. i minęło właśnie 12 lat. To dobry moment, by ocenić jak przyroda sobie z nim poradziła.
Pożar lasów w Szwecji został wywołany przez maszynę leśną, co wskazuje na to, że nawet z nieoczekiwanej strony może przyjść iskra, która w warunkach suszy doprowadzi do zaprószenia ognia w lesie. Dość powiedzieć, że największy pożar lasu w dziejach Polski miał miejsce w sierpniu 1992 r. po tym, jak na wysuszoną ściółkę padła iskra z hamulców niesprawnego pociągu przejeżdżającego przez puszczę. Pisaliśmy o tym obszernie w Zielonej Interii.
W 2014 r. w Szwecji po iskrze powstałej od maszyny leśnej prowadzącej prace w puszczy spaliło się 13 tys. hektarów lasu, zatem dwanaście razy więcej niż w wypadku Puszczy Solskiej tej wiosny. „Szwedzi wykorzystali tę okazję: zainwestowali w badania, by nauczyć się czegoś o lesie. Ponad połowę spalonego terenu zostawiono bez ingerencji, do naturalnej regeneracji i wystartowało ponad 20 projektów naukowych. Nasz projekt ptasi był jednym z nich” – podaje Michał Żmihorski.
Część spalonego lasu pozostawiona bez ingerencji
Po tym szwedzkim kataklizmie część lasu została uprzątnięta i odbudowana przez ludzi, ale część pogorzeliska zostawiono naturze. Otworzyło to szansę na to, by przyjrzeć się jakie są różnice w wypadku tych dwóch sposobów rekonstrukcji spalonego lasu. A były one znaczące. „Na uprzątniętym pożarzysku dominowały gatunki terenów otwartych, a dla ptaków leśnych lepsza była powierzchnia bez ingerencji. A zatem sprzątanie dodatkowo, niezależnie od ognia, eliminuje bioróżnorodność typowo leśną” – pisze dyrektor Michał Żmihorski i dodaje, że zaleca pozostawienie możliwie dużych części spalonej Puszczy Solskiej bez ingerencji. .
Tak może się stać w wypadku lasu na Lubelszczyźnie. Warto podkreślić, że Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska już podała, że na obszarze pogorzeliska przy udziale leśników oraz przedstawicieli środowiska naukowego przeprowadzona została wizja terenowa. „Wstępna propozycja Nadleśnictwa Józefów zakłada odstąpienie od jakichkolwiek działań w obszarze planowanego rezerwatu, a odtworzenie przyrody zostanie oddane procesom naturalnym” – napisano w komunikacie.

Pożary lasów są w Polsce łatwe z powodu ogromnego wysuszenia leśnej ściółki, w której wilgotność spada do 10 procent, a nawet poniżej. Przepisy pożarnicze mówią o tym, że optymalna wilgotność powinna się kształtować między 15 a 30 procent. Gdy przez kilka dni spadnie poniżej 10 procent, wprowadza się okresowy zakaz wstępu do lasów, gdyż ryzyko pożaru staje się bardzo wysokie. Ogień może wywołać dowolna iskra np. z niesprawnych hamulców samochodów, motocykli, quadów czy maszyn w lesie, a także nawet pozostawione w lesie kawałki szkła i butelki. Nie mówiąc już o wyrzucanych niedopałkach papierosów czy nierozważnie rozpalonych ogniskach













