Po tym, gdy na linię mety niedzielnego maratonu nie dotarło dwóch uczestników, wszczęto poszukiwania. Około godziny 16.40 w masywie leśnym znaleziono jednego z nich, 30-latka. Mężczyzna nie żył. Ciało drugiego z zaginionych, 71-latka, zostało znalezione w poniedziałek rano – również na leśnych terenach.
„Z ogromnym smutkiem informujemy, że nie żyje dwóch uczestników naszych zawodów w Markach. Rodzinie Michała i Kazimierza składamy najszczersze kondolencje i wyrazy głębokiego współczucia” – przekazali organizatorzy w krótkim oświadczeniu. Okoliczności śmierci kolarzy ma wyjaśnić Prokuratura Rejonowa w Wołominie.
Śmierć kolarzy w Markach. „Wydawało się, że wszyscy dojechali”
– Zawsze tak u nas jest, że przejeżdżają dwa quady, które pilotują i quad, który zabezpiecza koniec wyścigu. Na końcu jedzie ratownik. Wydawało się, że wszyscy dojechali. Quad przejechał koniec wyścigu i jednoznacznie potwierdził, że na trasie nikogo nie ma – mówił w rozmowie z „Faktem” organizator wyścigu Grzegorz Wajs.
Poszukiwania dwóch kolarzy zaczęły się po zgłoszeniach od rodzin. – Wyścig organizujemy od 18 lat. Bywały już podobne upały, kiedyś już było 37 st. C i nie wydarzały się takie sytuacje. Czasami bywają etapy, gdzie jest dużo chłodniej i dochodzi do zasłabnięć – zaznaczył Wajs.
– Kolarze są twardzi i oni absolutnie chcieli startować w tym wyścigu. Nie stanęli na starcie ci, którzy się troszeczkę słabiej czuli. Można więc powiedzieć, że tutaj była wola, każdy z uczestników chciał mimo wszystko spróbować swoich sił przy takim upale – dodał.
Poland Bike Marathon 2026
Zawody te są wydarzeniem cyklicznym, zorganizowano je po raz jedenasty. Rywalizacja odbywała się na dystansach: MAX (52 km), MINI (35 km) oraz FAN (8,5 km – dla uczniów szkół podstawowych).
„Lokalizacja kolarskiego miasteczka na Pustelniku przy ulicy Grunwaldzkiej, w pobliżu dawnej Góry Śmieciowej. Start i meta oraz sektory startowe znajdą się na polanie w najbliższym sąsiedztwie samej góry. Jak zwykle tuż przed finiszem wspinaczka, czyli widowiskowa końcówka na oczach kibiców. Wszystkie trzy dystanse ruszają tą samą trasą wzdłuż ulicy Spacerowej: Fan zamknie swoją rundę w Lasach Mareckich, a Mini/Max pojedzie dalej na północ i będzie ścigać się na pełnej meandrów pętli w Lasach Drewnickich” – tak opisywano trasę na stronie internetowej wydarzenia.
„Na deser stromy podjazd – nie jest bardzo długi, ale po pokonaniu kilkudziesięciu kilometrów, dla wielu może okazać się prawdziwą Golgotą. Na górze czeka panorama Warszawy, a na dole finisz. Na tej specyficznej końcówce poznamy prawdziwych „twardzieli” i zdobywców Marek” – wskazywali organizatorzy.
Jak zaznaczono, „ogólny charakter trasy [jest – red.] bardziej interwałowy niż wytrzymałościowy, ale na mareckim szlaku znajdziemy też sporo chwil wytchnienia, podjazdy nie są bardzo długie, podłoże dość twarde i sporo frajdy dla zawodników lubujących się w technicznych singlach”.
Źródło: PAP













