W skrócie
-
Emil Jędrzejewski jest przesłuchiwany w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie w związku ze sprawą Szpitala Południowego.
-
Świadek twierdzi, że odszedł ze szpitala z powodu konfliktu i po swoim sprzeciwie wobec praktyk stosowanych w placówce.
-
W artykule pojawia się informacja o nieprawidłowościach dotyczących pracy SOR-u oraz preferencyjnym traktowaniu polityków Koalicji Obywatelskiej.
Przesłuchanie Emila Jędrzejewskiego rozpoczęło się w poniedziałek o godz. 9. Sygnalista zjawił się w gmachu warszawskiej prokuratury niecałe pół godziny przed czasem i nie odpowiedział na pytania czekających na niego dziennikarzy.
Były ordynator Szpitala Południowego przesłuchiwany. Nowe informacje
Jak poinformował po południu rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba, przesłuchanie świadka potrwa jeszcze co najmniej kilka godzin.
– Odbywa się w pomieszczeniu klimatyzowanym, są zarządzane przerwy. Informuję również, że zgodnie z wolą i pełnomocnika, i świadka jest dążenie do tego, by to przesłuchanie nie było przerywane i by nie był wyznaczany kolejny termin – powiedział rzecznik.
– Jak na razie usłyszałem, że przesłuchanie jest bardzo produktywne i na tym etapie to wszystko, co mamy do zakomunikowania – dodał.
To już drugie przesłuchanie byłego ordynatora Szpitala Południowego w Warszawie w związku z aferą w placówce, jaką nagłośnił w rozmowie z Kanałem Zero. W środę Jędrzejewski odmówił odpowiedzi na pytania śledczych, żądając obecności swojego pełnomocnika. W poniedziałkowych rozmowach w prokuraturze medyka reprezentuje radca prawny Tomasz Jendrasiak.
Afera w Szpitalu Południowym. Emil Jędrzejewski oskarża koordynatora SOR-u
Emil Jędrzejewski pełnił w warszawskiej lecznicy funkcję ordynatora oddziału chirurgii. Jak dziś twierdzi, odszedł ze szpitala w atmosferze konfliktu, a jego zwolnienie miało być formą zemsty za jego sprzeciw wobec praktyk stosowanych w placówce.
Mężczyzna był przesłuchiwany w warszawskiej prokuraturze po informacjach, które we wtorek wieczorem przedstawił w wywiadzie w Kanale Zero. Mówił, że w wyniku błędów lekarskich na oddziale ratunkowym Szpitala Południowego dochodziło do powikłań, które miały doprowadzić do śmierci niektórych pacjentów.
Sugerował również, że chaos na oddziale spowodował niedoświadczony lekarz w trakcie specjalizacji Dawid Kacprzyk, który zarządzał SOR-em.
We wcześniejszej publikacji z 15 czerwca portal zero.pl donosił, że 28-letni koordynator miał zarobić w ubiegłym roku 1,6 mln zł. Kacprzyk miał również prowadzić szybką kolejkę dla polityków Koalicji Obywatelskiej i ich bliskich, dzięki której mieli oni zapewnione kompleksowe badania niemal od razu po dokonaniu rejestracji.













