Do zdarzenia doszło w środę (30 września). Około godziny 10.30 Placówka Żandarmerii Wojskowej Nowa Dęba w województwie podkarpackim odebrała przesyłkę niewiadomego pochodzenia. ŻW miała jednak wątpliwości co do jej zawartości.
Dwaj żołnierze i pracownik wojska po kontakcie z przesyłką udali się na badania do szpitala. Niedługo później lekarze wypisali ich z placówki, ponieważ nie stwierdzili zatrucia. Sprawdzona została także sama przesyłka, ale, jak przekazała Żandarmeria Wojskowa, nie zawierała ona środków chemicznych, biologicznych i radiologicznych.
W środku przesyłki była kartka z podpisem
W czwartek rano (1 października) o nowych ustaleniach w tej sprawie poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie prok. Marcin Kozak. Śledczy ustalili, że we wnętrzu przesyłki nie było żadnego płynu czy substancji. Również nic się z niej nie wysypało. Znajdowała się za to kartka z podpisem: „Pozdrawiam Złota”.
– Po chwili funkcjonariusz ŻW poczuł duszności i został przewieziony do najbliższego szpitala. Wkrótce objawy drapania w gardle zgłosiły jeszcze dwie osoby: funkcjonariusz Żandarmerii Wojskowej oraz pracownik cywilny wojska. Obie te osoby również zostały przewiezione do szpitala, gdzie udzielono im pomocy medycznej – opisał rzecznik.
Oprócz służb kryminalnych na miejscu pojawili się również przedstawiciele sanepidu. – Nie stwierdzono skażenia biologicznego, radiacyjnego i jakiegokolwiek innego – podkreślił prok. Kozak. Śledztwo Prokuratury Okręgowej w Lublinie prowadzone jest w kierunku narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Śledczy nie wykluczają, że objawy żołnierzy nie miały związku z listem
Śledczy nie ujawniają więcej szczegółów dotyczących przesyłki, jej nadawcy czy miejsca wysłania. – Trwają czynności zmierzające do ustalenia źródła pochodzenia tego listu (…) Staramy się zweryfikować wszystkie okoliczności w tej sprawie i ustalić, kto jest nadawcą – powiedział prok. Kozak. Kartka będzie poddana specjalistycznym badaniom, w szczególności badaniom daktyloskopijnym, genetycznym. Pobrane zostaną próbki materiału biologicznego.
– Sprawdzimy, czy faktycznie te objawy, które pracownicy wojska zgłosili, mają jakikolwiek związek. Czy to jest tylko koincydencja zdarzeń, a źródłem tej duszności i drapania w gardle było, co innego (…) Nie możemy na tę chwilę wykluczyć, że te objawy zdrowotne miały całkowicie inne podłoże, niezwiązane w ogóle z tym listem – dodał rzecznik prokuratury.
Wojsko ostrzega cywili
Na kontakt z nieznanymi substancjami i przedmiotami jest narażone nie tylko wojsko. „Znaleziony dron, jego fragment lub inny nieznany przedmiot może być niebezpieczny” – przypomniała Żandarmeria Wojskowa. W przypadku znalezienia elementów rakiety, amunicji, urządzenia wojskowego lub innego nieznanego przedmiotu:
- nie dotykaj, nie podnoś, nie przemieszczaj, nie rozbieraj;
- nie próbuj uruchamiać, wyłączać ani samodzielnie unieszkodliwiać znaleziska;
- oddal się na bezpieczną odległość i ostrzeż inne osoby;
- niezwłocznie powiadom odpowiednie służby.
Wojsko zaapelowało, aby z góry nie zakładać, że przedmiot – który jest uszkodzony, spalony lub wygląda na niegroźny – nie stanowi zagrożenia. Nie warto również zbliżać się do niego do czasu przybycia służb. Ich pomoc jest dostępna pod numerem 112.
Źródło: PAP












![List żelazny dla Marcina Romanowskiego. Incydent w samolocie [NA POCZĄTEK DNIA] List żelazny dla Marcina Romanowskiego. Incydent w samolocie [NA POCZĄTEK DNIA]](https://bi.im-g.pl/im/8f/85/1f/z33053839IER,Marcin-Romanowski.jpg)