-
Aleksandra Dulkiewicz podczas przemówienia na Westerplatte przywołała blokadę Leningradu jako jedno z tragicznych oblężeń w historii.
-
Wątek Leningradu pojawił się obok wspomnień o obrońcach Westerplatte i ofiarach II wojny światowej.
-
Przedstawiciele prawicy skrytykowali odniesienia do Leningradu w kontekście obchodów rocznicy wybuchu II wojny światowej.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
We wtorek 1 września, tradycyjnie o świcie, na Westerplatte rozpoczęły się uroczystości związane z obchodami rocznicy wybuchu II wojny światowej. Uczestniczyli w nich żołnierze Wojska Polskiego, harcerze i kombatanci, a także przedstawiciele rządu.
Przemówienia wygłosili m.in. Karol Nawrocki i Donald Tusk. Głos zabrała także Aleksandra Dulkiewicz.
Niespodziewany wątek w przemówieniu Aleksandry Dulkiewicz. Na Westerplatte mówiła o Leningradzie
– Wielu z nas, gdy 1 września wstaje świt, najpewniej myśli o gotowych do walki obrońcach Westerplatte i Poczty Polskiej w Wolnym Mieście Gdańsku. Cywilów z Nowego Portu poderwał z łóżek wielki huk. Też o nich myślę – mówiła prezydent Gdańska.
Na tym skończyła wątek bohaterskiej obrony Westerplatte przed nazistowską agresją. W kolejnej części przemówienia opowiadała o tym, że „wojna nie zna płci ani wieku”, wspominała obóz zagłady Kulmhof, czy czystki etniczne prowadzone przez Związek Radziecki 90 lat temu.
Nieoczekiwanie nawiązała też do trwającej od 1941 do 1944 r. blokady Leningradu prowadzonej przez wojska niemieckie. – 85 lat temu rozpoczęło się też jedno z najtragiczniejszych oblężeń w historii – blokada Leningradu. Niemal 900 dni ludzie uwięzieni w swoich domach zmagali się ze skrajnym niedostatkiem i mrozem do -40 stopni – mówiła Dulkiewicz.
– Opisy, do czego głód zdolny jest pchnąć człowieka ścinają krew w żyłach. Nawet milion cywilów straciło życie – dodała.
„Doskonałe wyczucie czasu”, „najbardziej irracjonalna rzecz”. Burza po słowach Dulkiewicz
Przemówienie Aleksandry Dulkiewicz wywołało poruszenie wśród przedstawicieli prawicy. W mediach społecznościowych pojawiły się wpisy, w których wytykano prezydent Gdańska brak wyczucia.
„Tusk o Ukrainie, a Dulkiewicz o Leningradzie. Czy ten rząd choć raz potrafi skupić się na Polsce, zwłaszcza w takim dniu jak rocznica niemieckiej napaści na nasz kraj?” – pytał poseł Konfederacji Konrad Berkowicz.
W podobnym tonie wypowiadał się doradca prezydenta Karola Nawrockiego ds. klimatu i środowiska Marcin Możdżonek. „Doskonałe wyczucie czasu i miejsca na wspomnienie o oblężeniu Leningradu…” – napisał.
Do sprawy odniósł się też były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomir Cenckiewicz. „Spoko, przecież sam pomnik na Westerplatte oddaje w inskrypcjach i wizerunkach hołd Armii Sowieckiej i Ludowego Wojska Polskiego – od prawa do lewa wszystkim się to podoba! Lata temu postulowałem zostawienie pomnika, ale usunięcie (wytarcie) tej ohydy: 'Chwała wyzwolicielom’ i Sowieta z pepeszą” – czytamy.
„Ale powiem wam, że polskiego polityka, który wyjdzie 1 września i będzie mówił o oblężeniu Leningradu nie miałem w swoim bingo. To jest chyba najbardziej irracjonalna rzecz, jaka wydarzyła się w tym roku” – napisał z kolei były kandydat na prezydenta i dziennikarz Krzysztof Stanowski.
-
Tusk z apelem na Westerplatte, wspomniał o Ukrainie. „Nie możemy powtórzyć”
-
Uroczystości na Westerplatte. Nawrocki: Prawda, z którą Niemcy mają problem












