„W związku ze złożonym przez Marcina Romanowskiego wnioskiem o wydanie mu listu żelaznego, a także złożonym przeze mnie wnioskiem o uchylenie Europejskiego Nakazu Aresztowania wobec mojego Klienta, składam do Sądu Okręgowego w Warszawie w obu sprawach wniosek o przesłuchanie pana premiera Donalda Tuska w charakterze świadka” – napisał na portalu X obrońca Romanowskiego Bartosz Lewandowski.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie w trakcie wtorkowej (18 sierpnia) konferencji prasowej oznajmił w kontekście wpisu mecenasa Lewandowskiego, że przesłuchanie premiera na taką okoliczność „na pewno nie jest właściwym źródłem dowodowym”.
Romanowski wysyła list z Tyraspola
Przypomnijmy. Wniosek o wydanie listu żelaznego dla byłego wiceszefa resortu sprawiedliwości wpłynął do sądu 4 sierpnia. Romanowski we wniosku zwrócił się także o umożliwienie mu wykonywania mandatu poselskiego. Zobowiązuje się do osobistego stawiennictwa przed polskimi organami ścigania, pod warunkiem zagwarantowania mu odpowiadania z wolnej stopy.
W liście, który – jak potwierdziła prokuratura – został nadany z prorosyjskiej separatystycznej Republiki Naddniestrza – Romanowski poinformował również sąd, że ma wydany paszport na inną tożsamość „na podobnej zasadzie, jak świadkowie koronni, aby swobodnie poruszać się poza Unią Europejską”, a także posługuje się fałszywym numerem PESEL.
Prokuratura Krajowa w kolejnych dniach oficjalnie informowała, że „nie została dotychczas uprawdopodobniona okoliczność, że Marcin Romanowski faktycznie przebywa w deklarowanym przez siebie miejscu”.
Co innego powiedział jednak sam premier Donald Tusk przed wtorkowym posiedzeniem Rady Ministrów. – Poseł PiS Marcin Romanowski na 99 proc. przebywa w Naddniestrzu – przekazał wówczas. Jak dodał, informacja ta została przekazana Polsce przez służby współpracujących państw.
Obrońca Romanowskiego szybko to wykorzystał. „Dyspozycje szefa rządu będą kluczowe w zakresie potwierdzenia czy Marcin Romanowski przebywa na terytorium UE, czy nie. Warunkiem uchylenia ENA [Europejski Nakaz Aresztowania – red.] jest stwierdzenie, że osoba poszukiwana na terytorium UE nie przebywa. List żelazny może być przez Sąd Okręgowy wydany w sytuacji, w której nie ma prawnej możliwości sprowadzenia osoby poszukiwanej do Polski” – napisał na X Bartosz Lewandowski.
Nie ma rozbieżności między słowami Tuska a prokuratury
Dwugłos prokuratury i Tuska próbował wyjaśnić w trakcie konferencji rzecznik Skiba. – Nie ma żadnej rozbieżności. To są zupełnie dwie różne płaszczyzny współpracy międzynarodowej – ocenił prokurator. Jak wyjaśnił, premier opiera się na informacyjno-operacyjnej działalności służb, podczas gdy prokuratura musi trzymać się twardych rygorów Kodeksu postępowania karnego. – Pozorna sprzeczność wynika wyłącznie z tego, że mówimy o różnych płaszczyznach współpracy i różnej wartości dowodowej tej informacji – tłumaczył rzecznik warszawskiej prokuratury.
Śledczy podkreślają, że doniesienia wywiadowcze nie wystarczą do prowadzenia formalnych czynności. – Wiedza premiera uzyskana w ramach współpracy międzynarodowej służb nie jest źródłem dowodowym, sposobem dowodzenia, który powinniśmy zastosować celem ustalenia, gdzie ktoś przebywa. Nie tędy droga – skomentował słowa szefa rządu prok. Skiba.
Prokuratura wciąż nie ma „procesowego potwierdzenia” lokalizacji byłego wiceministra sprawiedliwości. – Z materiału dowodowego nie wynika, aby Marcin Romanowski przebywał w Tyraspolu na terenie Naddniestrza. Nie wynika również, żeby tam nie przebywał – podkreślił Skiba. Z informacji pozyskanych dzięki międzynarodowej współpracy policji wynika wstępnie, że polityk nie przekroczył oficjalnie granicy Mołdawii, Rumunii ani Ukrainy. By formalnie zweryfikować jego miejsce pobytu, śledczy skierowali wniosek o pomoc prawną do Mołdawii oraz Europejski Nakaz Dochodzeniowy do Rumunii.
Dlaczego Romanowski jest ścigany
Marcin Romanowski, były wiceminister sprawiedliwości, jest obok Zbigniewa Ziobry jedną z kluczowych postaci w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości przy wydatkowaniu środków z Funduszu Sprawiedliwości.
Wśród 11 zarzutów, które prokuratura chce mu postawić, są m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej kierowanej przez byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę, popełnienie przestępstw urzędniczych, ustawianie konkursów za pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości i przywłaszczenie ponad 107 mln zł.











