-
W Poznaniu znaleziono żółwia ozdobnego, który został porzucony przez właściciela i miał rekordowo duże rozmiary.
-
Żółw ten należy do inwazyjnego gatunku, którego wypuszczenie na wolność grozi karą do miliona złotych i wymaga specjalnego zezwolenia na hodowlę.
-
Obecność żółwi ozdobnych, w tym czerwonolicych i innych podgatunków, prowadzi do zagrożenia dla polskich gatunków i ekosystemów wodnych.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Znaleziony gad okazał się samicą żółwia ozdobnego (Trachemys scripta). Na dodatek ogromną, gdyż ważył prawie 3 kg. Długość karapaksu wynosiła niemal 30 cm. Jest to największy osobnik tego gatunku, jaki został odłowiony na terenie Poznania, poprzedni rekord należał do samicy tego samego gatunku opisywanej przez dr. inż. Mikołaja Kaczmarskiego również z Katedry Zoologii UPP.
Rekordzistka należy do gatunku inwazyjnego, którego wypuszczenie na wolność jest zagrożone karą administracyjną do milina złotych, a na legalne utrzymywanie w domowej hodowli potrzebne jest zezwolenie Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska. Wypuszczanie go na wolność czy zostawianie bez opieki tak, by mogło uciec to poważne zagrożenie zwiększenia inwazji tego gatunku gada w Polsce, a już przybrała ona niepokojące rozmiary.
Zwierzę po identyfikacji i pomiarach zostało przekazane do jednego z legalnie działających azyli dla zwierząt, gdzie spędzi resztę życia w warunkach spełniających jej potrzeby biologiczne, a równocześnie nie będzie stanowić zagrożenia dla krajowej przyrody.
Ludzie kupują pięknego żółwia i opieka ich przerasta
Dorosły żółw ozdobny tych rozmiarów co odłowiona samica, utrzymywany w domu, wymaga ponad 400 litrowego akwaterrarium. Obrazowo – jest to zbiornik wielkości sześcioosobowego stołu. Trzymanie zwierzęcia w takich warunkach jest trudne i wymagające. „Niestety, jeżeli ktoś kupuje młodego, niewielkiego żółwia w sklepie zoologicznym, rzadko myśli o długiej perspektywie utrzymywania go w domu. Z tego powodu dojrzałe żółwie często są wypuszczane do środowiska. Odłowiona samica ma co najmniej 20 lat, może przeżyć w dobrym zdrowiu niemalże drugie tyle” – mówi mgr Klaudia Łyczykowska, która zidentyfikowała inwazyjnego żółwia.
A tak się najczęściej zaczyna – od zakupu małego, uroczego żółwika w sklepie zoologicznym. Gdy obowiązki związane z opieką przerastają opiekunów, decydują się oni na najgorsze z możliwych rozwiązań – wypuszczenie zwierzęcia na wolność. Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu tłumaczy, że to działanie niesie za sobą podwójne zagrożenie: porzucone żółwie stają się agresywnymi drapieżnikami, które dziesiątkują nasze rodzime, chronione gatunki i zaburzają równowagę ekosystemów i nie są przystosowane do naszego klimatu.
Żółwie ozdobne są już plagą w Polsce
Żółwie ozdobne to już plaga w Polsce. Należący do niego podgatunek – zwany żółwiem czerwonolicym albo inaczej czerwonouchym (z powodu wyraźnej czerwonej plamy w okolicach boków głowy) – dostał się do naszego środowiska w latach dziewięćdziesiątych. Po raz pierwszy zaobserwowano go w naturze w roku 1996 r.

Jego wpływ na polskie środowisko wodne jest kolosalny, odbija się na rybach, płazach, a także innych gadach. Zwierzęta te są konkurencją i to konkurencją potężną dla jedynego rodzimego gatunku tych gadów w Polsce – żółwi błotnych. Przez intruza tracą one siedliska i szansę na przetrwanie.
Dzisiaj żółw czerwonouchy występuje na terenie całego kraju, a w Polsce notowani są także przedstawiciele innych podgatunków żółwia ozdobnego, np. żółw żółtolicy i żółw żółtobrzuchy, o plamach w kolorze żółtym. Informowaliśmy także w Zielonej Interii o pojawieniu się jeszcze jednego, nowego gatunku inwazyjnego żółwia, z amerykańskiego gatunku Pseudemys floridana.













