Michał Wójcik w poniedziałkowym programie „Kropka nad i” na antenie TVN24 powiedział, że „jego szefem partyjnym jest Jarosław Kaczyński, patronem politycznym Zbigniew Ziobro, ale nie Mateusz Morawiecki”.

– Patron na ucieczce? – zapytała Monika Olejnik. Poseł PiS odparł, że były minister sprawiedliwości „przejechał na legalnych papierach”.

Zobacz wideo Co dalej ze Zbigniewem Ziobrą?

Wójcik o Ziobrze. „Nie wstydzę się”

Po jakimś czasie dziennikarka zwróciła się do Wójcika. – Ja pana podziwiam. Dwóch członków pana partii jest na ucieczce. Jeden był ministrem sprawiedliwości, prokuratorem generalnym, drugi wiceministrem sprawiedliwości. Pan się nie wstydzi za nich? – pytała Olejnik.

– Pani redaktor, nie. Zbigniew Ziobro był znakomitym ministrem sprawiedliwości. Największym po świętej pamięci prezydencie Lechu Kaczyńskim – odpowiedział poseł PiS.

– Niech pan nie obraża Lecha Kaczyńskiego, dobrze? – wtrąciła dziennikarka. – Ja nie obrażam – odparł Wójcik.

„Z naszych informacji wynika, że nie ma wątpliwości, że Marcin Romanowski faktycznie przebywa w kontrolowanym przez prorosyjskich separatystów i gangsterów Naddniestrzu. Ustaliły to zaprzyjaźnione służby specjalne” – czytaj tekst Bartosza Wielińskiego na Wyborcza.pl.

Wniosek o ekstradycję i tymczasowe aresztowanie Ziobry

W sprawie Ziobry pod koniec lipca skierowano do USA wniosek o ekstradycję i tymczasowe aresztowanie. Rzeczniczka prasowa Prokuratora Generalnego prok. Anna Adamiak poinformowała wówczas, że trafi on drogą dyplomatyczną do sekretarza stanu USA Marco Rubio za pośrednictwem polskiej ambasady w Waszyngtonie.

Jak podała, wniosek obejmuje łącznie 19 z 26 czynów, które prokuratura opisała w postanowieniu o przedstawieniu Ziobrze zarzutów w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości. W połowie lipca Żurek mówił, że wniosek ten liczy blisko 300 stron. Wówczas prokuratura czekała na przetłumaczenie go na język angielski.

Jak poinformowała prokurator Adamiak, wniosek o ekstradycję zostanie przekazany do Departamentu Sprawiedliwości USA, gdzie zostanie oceniony pod kątem spełniania warunków formalnych, przewidzianych umową polsko-amerykańską w sprawie ekstradycji. Jeśli analiza ta przebiegnie pomyślnie dla prokuratury, wniosek trafi do sądu federalnego – dodała rzeczniczka PG. – Jeżeli decyzja sądu będzie pozytywna, zostanie przekazana do sekretarza stanu, który podejmuje decyzję o ekstradycji – powiedziała.

– Natomiast jeżeli decyzja sądu już na etapie rozpoznania wniosku o ekstradycję pana Zbigniewa Ziobry będzie negatywna, to jest ona wiążąca dla sekretarza stanu i wtedy nie może podjąć innej decyzji, jak tylko odmówić ekstradycji – dodała. Pytana o przewidywany czas trwania tej procedury Adamiak wskazała, że zgodnie z doświadczeniem polskiej prokuratury – w zależności od charakteru sprawy, i stopnia jej zawiłości – można mówić o okresie sięgającym od kilku do kilkudziesięciu miesięcy.

Ziobro: Amerykańskie instytucje bez trudu dostrzegą polityczny charakter tej sprawy

Do sprawy wniosku ekstradycyjnego Ziobro odniósł się na portalu X. „Mam głęboki szacunek dla amerykańskiej demokracji, Konstytucji Stanów Zjednoczonych i zasad państwa prawa. Ufam niezależności amerykańskich instytucji. Dlatego z pełnym spokojem poddaję tę sprawę ocenie władz Stanów Zjednoczonych” – napisał polityk.

Zadeklarował, że jest gotów na „rzetelną, uczciwą i bezstronną weryfikację” zarzutów wobec niego, jak i „całego politycznego kontekstu tego postępowania”. Podkreślił, że wierzy, iż amerykańskie instytucje zbadają nie tylko treść wniosku, ale i „okoliczności jego powstania, sposób działania polskich organów oraz to, czy nie doszło do bezprawnego i instrumentalnego wykorzystania wymiaru sprawiedliwości do walki z przeciwnikiem politycznym”.

„Donald Tusk, Adam Bodnar i Waldemar Żurek wielokrotnie publicznie przesądzali o mojej winie, zanim jakikolwiek niezależny sąd rozpoznał tę sprawę. W demokratycznym państwie prawa taka sytuacja nigdy nie powinna mieć miejsca. Najpierw zapadł polityczny wyrok i uruchomiono polityczną nagonkę. Dopiero później zaangażowano aparat państwa, aby nadać sprawie pozory legalności” – ocenił polityk.

W ocenie Ziobry Żurek „najwyraźniej zakłada, że Stany Zjednoczone wykonają każde żądanie sformułowane przez obecny rząd w Warszawie”. Jak dodał, wierzy, że „amerykańskie instytucje bez trudu dostrzegą przesłanki wskazujące na polityczny charakter i motywy tej sprawy”. Ziobro wyraził też przekonanie, że „przyjdzie czas rozliczenia tego, co wydarzyło się w Polsce w ostatnich trzech latach”. 

„Jeszcze niedawno były wiceminister sprawiedliwości w rządzie Zjednoczonej Prawicy był jedynie atrakcją turystyczną. Kiedy na początku kwietnia relacjonowałem w Budapeszcie ostatnie dni węgierskiej kampanii i późniejsze wyborcze zwycięstwo Tiszy i Pétera Magyara, o Romanowskim krążyły głównie anegdoty” – pisze na Wyborcza.pl Mateusz Mazzini.

Zarzuty dla Ziobry w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości

Sprawa dotycząca byłego ministra sprawiedliwości jest jednym z kluczowych wątków w śledztwie odnoszącym się do działalności Funduszu Sprawiedliwości w czasach rządów PiS. Prokuratura zarzuca Ziobrze m.in. kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą i wykorzystywanie swojego stanowiska do działań o charakterze przestępczym.

Według prokuratury Ziobro miał popełnić łącznie 26 przestępstw, m.in. wydawać swoim podwładnym polecenia łamania prawa, by zapewnić wybranym podmiotom dotacje z Funduszu Sprawiedliwości, ingerować w przygotowanie ofert konkursowych i dopuszczać do przyznawania środków nieuprawnionym podmiotom. Polityk nie przyznaje się do winy i przekonuje, że padł ofiarą politycznej nagonki. 

Źródło: PAP

Share.
Exit mobile version