-
Rosyjski projekt rakiety balistycznej RS-28 „Sarmat” od lat napotyka na opóźnienia mimo zapowiedzi o wprowadzeniu do służby bojowej.
-
Z ujawnionych dokumentów wynika, że przy produkcji i logistyce rakiet stosowano skróty i były problemy z dostawami oraz dokumentacją techniczną.
-
Raporty i wypowiedzi ekspertów wskazują, że rakiety „Sarmat” mają głównie funkcję odstraszania, a ich testy są kosztowne i trudne do ukrycia.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Projekt rosyjskiej, międzykontynentalnej rakiety balistycznej RS-28 „Sarmat” ogłoszono jeszcze w 2018 roku. Od tamtej pory wprowadzenie do służby bojowej potężnego pocisku, mogącego przenosić 16 głowic, stale się opóźnia.
W maju Kreml poinformował, że „Sarmat” wejdzie do wyposażenia armii do końca roku. Ale o tym, że pocisk jest gotowy do służby bojowej, mówiono już we wrześniu 2023 roku. Podobnie twierdził nieco wcześniej, bo w 2022 roku, Władimir Putin.
Firma Dallas Analytics ujawniła w poniedziałek wyciekłe wewnętrzne dokumenty Moskwy. W raportach znajdują się zapisy wieloletnich zakulisowych dyskusji, na podstawie których widać, jak producenci i przedsiębiorstwa zbrojeniowe w Rosji „idą na skróty”. Wszystko po to, aby dostarczyć chociaż część pocisków w wyznaczonych terminach.
Problemy z rakietami „Sarmat”. Od lat są opóźnienia, wyciekł raport
The Moscow Times zwraca uwagę, że „dokumenty te mają znaczenie, ponieważ osoby postronne rzadko mają dostęp do szczegółowych informacji na temat rosyjskich programów broni strategicznej”.
W ten sposób Kreml może ukrywać przed opinią publiczną swoje słabości oraz ewentualne wątpliwości, czy Federacja Rosyjska jest w stanie rozmieścić na przykład broń jądrową.
Wyciekłe dokumenty, datowane na październik 2022 roku, wskazują na przygotowania pod kryptonimem „Temat 001”. Jak czytamy, celem było przekazanie podzespołów rakietowych 62. dywizji rakietowej w Użurze w Kraju Krasnojarskim.
Z kolei zdjęcia satelitarne z 2022 i 2023 roku pokazują, że kilka silosów w bazie położonej w tym mieście, było modernizowanych po to, żeby pomieścić „Sarmaty”. 1 września 2023 roku szef państwowej agencji kosmicznej Roskosmos przekazał, że rakieta weszła do służby bojowej. Dlaczego tylko jedna i dlaczego kilka miesięcy po terminie ogłoszonym przez Putina?
„Dokumenty dają wgląd w przyczyny niedotrzymania terminu. Niedobór wagonów sprawił, że Strategiczne Siły Rakietowe były w stanie wysłać tylko jeden transporter kolejowy zamiast dwóch, o które wnioskowano (…)” – czytamy. Ponadto pierwszy komponent wysłano bez dziennika technicznego, uwzględniającego stan techniczny pocisku czy okres jego eksploatacji i instrukcji, jak śledzić rakietę.
Rosja „idzie na skróty”. Wszystko, aby wywiązać się z terminów
Okazuje się, że to niejedyny problem. Dokumenty z końca 2022 roku ujawniają, że elementy rakietowe wysłano, zanim uzgodniono ich stałą cenę.
The Moscow Times opublikował zdjęcie listu, jaki zaadresowano do Władimira Werteletskiego, urzędnika Ministerstwa Obrony. Zwrócono się w nim o pozwolenie na dwie kolejne dostawy komponentów. Ten sam mężczyzna został później aresztowany „pod zarzutem zatwierdzenia prac badawczo-rozwojowych mimo ich nieukończenia„.
Korespondencja Roskosmosu z 2025 roku ukazuje, że problem ten nadal istniał – cena wciąż była negocjowana. Trzy lata po wysłaniu pierwszych komponentów kwota nie została również zarejestrowana w Federalnej Służbie Antymonopolowej.
Rakiety „straszaki”, które kosztują fortunę
W rozmowie z portalem eksperci przekazali, że rakiety „Sarmat” przede wszystkim mają pełnić funkcję strategicznej broni do odstraszania, a nie trafiać na front. Z tego powodu mało prawdopodobne jest, aby Moskwa produkowała te pociski na większa skalę.
The Moscow Times przywołał też słowa byłego rosyjskiego inżyniera, który w rozmowie z nimi w 2024 toku stwierdził, że zazwyczaj potrzeba wielu lat testów, zanim będzie uzasadniona potrzeba masowej produkcji nowych systemów rakietowych. Najpierw należy pozyskać odpowiednie dane.
– To ogromna broń, która robi furorę i będzie ich (Rosjan – red.) kosztować fortunę. Więc oczywiście nie wydadzą na nią pieniędzy, chyba że będą musieli – ocenił Blythe Crawford, dyrektor projektu GRAIL dla sektora obronnego w firmie Tiberius Aerospace.
Ponadto testy rakiet są bardzo ciężkie do ukrycia, oprócz tego, że na niebie widać ślady termiczne, to jeśli się one nie powiodą, zdjęcia satelitarne są w stanie uchwycić powstałe w ziemi kratery. Natomiast pilotów często przestrzega się, aby omijali konkretne obszary.
Właśnie na podstawie tych wniosków eksperci stwierdzili, że test rakiety „Sarmat” z 2024 roku na kosmodromie Plesieck, zakończył się klęską.
Źródło: The Moscow Times












