Pokonany w niedzielnych wyborach parlamentarnych premier Orban nie pojedzie na posiedzenie Rady Europejskiej, zaplanowane na 23-24 kwietnia. Zgodnie z regulaminem Rady, Orban będzie reprezentowany na spotkaniu przez innego przywódcę. Funkcję tę obejmie prawdopodobnie jego polityczny sojusznik, premier Słowacji Robert Fico – zaznaczyło Politico.
Portal podkreślił, że Orban „od dawna wywiera destrukcyjny wpływ na Radę Europejską, często wykorzystując swoje weto do blokowania sankcji wobec Rosji i pomocy UE dla Ukrainy”. Podczas szczytu przywódców UE w ubiegłym miesiącu przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa ocenił, że zachowanie węgierskiego premiera jest równoznaczne z „szantażem” i „całkowicie niedopuszczalne” – przypomniano.
Węgierskie media informują, że Orban po marcowym posiedzeniu „wycofał się” z rozmów, choć europejscy partnerzy wprost domagali się, by wytłumaczył kontakty swojego rządu z Kremlem. Media ujawniły, że szef MSZ Peter Szijjarto na bieżąco przekazywał Siergiejowi Ławrowowi ustalenia ze szczytu unijnego.
Zaprzysiężenie rządu Tiszy na początku maja
Orban będzie pełnił urząd do czasu objęcia stanowiska premiera przez przewodniczącego Tiszy Petera Magyara. Lider węgierskiej opozycji przeprowadził w środę rozmowę z węgierskim prezydentem Tamasem Sulyokiem, który – jak ogłosił po spotkaniu Magyar – zapewnił go, iż powierzy mu misję utworzenia rządu.
– Prezydent zapewnił mnie, że pierwsza sesja Zgromadzenia Narodowego mogłaby się odbyć najwcześniej 4 maja, ale realne jest oczekiwanie terminu 6 lub 7 maja – powiedział przewodniczący Tiszy. Dodał, że nowy rząd Węgier może zostać zaprzysiężony w połowie maja. – Istnieje szansa, że stanie się to trochę wcześniej, przed 10 maja – ujawnił przyszły szef węgierskiego rządu. Magyar przekazał prezydentowi swoje żądanie – by ustąpił ze stanowiska. Prezydent na Węgrzech nie jest wybierany w głosowaniu powszechnym, wskazuje go Zgromadzenie Narodowe. Tisza zebrała wystarczającą liczbę mandatów, by móc wybrać swojego kandydata (2/3 członków Zgromadzenia, czyli 133 osoby).
Czytaj też: Ostał im się ino Trump. PiS liczy, że stanie się kluczowym sojusznikiem Białego Domu w Europie – pisze Bartosz T. Wieliński na Wyborcza.pl.
Viktor Orban – najdłużej urzędujący premier w historii Węgier, sprawujący tę funkcję nieprzerwanie od 16 lat – przegrał w niedzielę wybory z opozycyjną Tiszą, która zdobyła w nich większość konstytucyjną. Obecnie, po przeliczeniu niemal 99 proc. głosów, ugrupowanie Magyara ma 137 miejsc w parlamencie, koalicja Fideszu i KDNP pod przewodnictwem Orbana – 56, a skrajnie prawicowy Mi Hazank – sześć. W jednym okręgu jednomandatowym zarządzono powtórzenie głosowania. Ostateczna różnica głosów w okręgu nad Balatonem wyniosła 48, zwyciężył kandydat Tiszy. Wciąż liczone są głosy oddane korespondencyjnie i za granicą.
Z Budapesztu Jakub Bawołek, PAP












