Proces Dariusza Mateckiego i siedmiu innych oskarżonych rozpoczął się w czerwcu. Prokuratura Krajowa zarzuciła posłowi PiS popełnienie sześciu przestępstw, m.in. w związku z nieprawidłowościami przy organizacji trzech konkursów funduszu Sprawiedliwości. Według śledczych konkursy te „od początku były przeprowadzane w sposób zapewniający przyznanie wielomilionowych dotacji dwóm z góry wskazanym stowarzyszeniom: Stowarzyszeniu Fidei Defensor oraz Stowarzyszeniu Przyjaciół Zdrowia”

„Uzyskane w ten sposób środki w łącznej kwocie 16,5 mln zł zostały przywłaszczone przez działających wspólnie i w porozumieniu oskarżonych Dariusza Mateckiego, Adama S. i Mateusza W. oraz inne osoby, a następnie wydatkowane w znacznej mierze niezgodnie z przeznaczeniem” – informowała w ubiegłym roku Prokuratura Krajowa. 

Prokuratura twierdzi również, że Dariusz Matecki był za rządów PiS fikcyjnie zatrudniony w Centrum Informacyjnym Lasów Państwowych i Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych, przez co „uzyskał nienależne świadczenia w łącznej wysokości 483,8 tys. złotych”. 

Zobacz wideo Papież Leon XIV o AI: „Obawy ekspertów należy traktować poważnie”

Dariusz Matecki przed sądem. Prokurator: Opowieści z mchu i paproci

Podczas składania wyjaśnień we wtorek Dariusz Matecki zaznaczył, że nie przyznaje się do stawianych mu zarzutów. Dodał, że pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości przekazane w ramach trzech konkursów nie zostały „ani przywłaszczone, ani zdefraudowane”. Jak ocenił, były to „najlepiej zrealizowane projekty w Funduszu Sprawiedliwości”.

Prok. Dariusz Ślepokura z Prokuratury Krajowej wyjaśnienia Mateckiego nazwał „opowieściami z krainy mchu i paproci”. Jak zauważył, oskarżony opowiada o swoim życiorysie, o konkursach, które nie są objęte zarzutem aktu oskarżenia. – Oskarżony składa wyjaśnienia, w których nie odnosi się do istoty zarzutów. Opowiada o kwestiach pobocznych, nieobjętych przedmiotem postępowania – podkreślił prokurator.

Proces ws. Funduszu Sprawiedliwości. Dariusz Matecki na ławie oskarżonych

Dariusz Matecki w rozmowie z dziennikarzami powtarzał, że „zarzuty są całkowicie niezasadne”.

– Minister Sprawiedliwości jest jedynym dysponentem Funduszu Sprawiedliwości. To nie są przepisy przetargowe. A tak czy inaczej, dzisiaj cały dzień pokazuję dowody na to, że ani Mateusz, ani Adam, czyli osoby związane z tymi stowarzyszeniami, nie miały żadnego kontaktu z ministrem [sprawiedliwości] Zbigniewem Ziobrą. Nie wpływały na jego decyzje, nie miały możliwości wpływania na jego decyzje – podkreślił poseł Prawa i Sprawiedliwości.

– Mam zarzuty dotyczące tego, że m.in. ja, chociaż ja w tych organizacjach nie byłem, ani założycielem, ani członkiem, przywłaszczyłem 17 mln zł. Każda złotówka, która popłynęła do tych organizacji, miała być przeze mnie przywłaszczona i zdefraudowana. Chcę więc pokazać cały zakres działalności tych organizacji w ciągu trzech lat. To jest prawie 700 szkoleń zrobionych przez projekt „Bezpieczna Polska” w całym kraju. (…) Te szkolenia się odbyły – dodał Matecki.

Źródło: PAP

Share.
Exit mobile version