-
Badania w Hiszpanii wykazały, że osy z gatunku Dolichovespula sylvestris zmniejszały się przez ponad sto lat, co kojarzone jest z rosnącą temperaturą.
-
W 2026 roku w Wielkiej Brytanii zaobserwowano mniejsze rozmiary i liczebność os, co mogło być skutkiem upałów i niedoboru pokarmu.
-
Zmniejszenie rozmiaru os może wpływać na ich metabolizm, długość życia i funkcjonowanie kolonii, ale istnieje wiele czynników mających na to wpływ.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Osy pojawiają się przy stołach, krążą wokół słodkich napojów, mięsa z grilla i owoców. Zwykle traktujemy je jak sezonową uciążliwość. Tymczasem dla biologów są dobrym modelem do badania wpływu temperatury na owady, bo szybko się rozwijają, żyją w koloniach i silnie reagują na warunki otoczenia.
Jedno z najciekawszych badań przeprowadzono na gatunku Dolichovespula sylvestris, czyli osie leśnej. Naukowcy wykorzystali okazy zbierane w Hiszpanii od 1904 do 2013 r. Łącznie przebadali 209 robotnic z 34 miejsc, od nizin po Pireneje. Mierzyli szerokość głowy i długość przednich skrzydeł, a następnie na tej podstawie szacowali masę ciała oraz powierzchnię skrzydeł.
Wynik był jednoznaczny: z biegiem czasu osy stawały się mniejsze. Szerokość głowy malała średnio o 0,086 proc. rocznie, długość przedniego skrzydła o 0,095 proc., powierzchnia skrzydła o 0,15 proc., a szacowana masa ciała nawet o 0,27 proc. rocznie.
Cieplej znaczy mniejszy rozmiar
Badacze zestawili te zmiany z temperaturą. Im wyższa była średnia roczna temperatura, tym mniejsze były głowy i skrzydła os. Związek z masą ciała był słabszy, ale kierunek zmian pozostawał ten sam. Opady nie dawały podobnego efektu.
To pasuje do znanego w biologii zjawiska nazywanego regułą temperatura-rozmiar. U wielu zwierząt zmiennocieplnych wyższa temperatura przyspiesza rozwój. Organizm szybciej osiąga dojrzałość, ale robi to przy mniejszym rozmiarze.
U owadów ma to szczególne znaczenie, bo po przepoczwarczeniu ciało już nie rośnie. Jeśli larwa rozwija się szybciej albo ma mniej czasu i pokarmu na wzrost, dorosła osa pozostaje mała.
Nie oznacza to, że wszystkie owady na świecie będą po prostu coraz mniejsze. Wyniki różnych badań są niejednolite. U części gatunków taki trend występuje, u innych nie, a zdarzają się też przypadki odwrotne. Właśnie dlatego stuletnia seria danych z Hiszpanii jest tak cenna.
Upał może szkodzić osom na kilka sposobów
Temperatura wpływa na owady nie tylko przez tempo rozwoju. Każdy gatunek ma granicę, powyżej której jego organizm przestaje prawidłowo działać. U os społecznych krytyczne maksimum termiczne może wynosić około 45 st. C.
To dużo, ale podczas fal upałów powierzchnia gruntu potrafi nagrzewać się jeszcze bardziej. W Wielkiej Brytanii w 2026 r. lokalnie przekraczała 50 st. C. W Polsce przy silnym nasłonecznieniu asfalt, dachy czy suche place także mogą osiągać temperatury znacznie wyższe niż powietrze.
Owady mogą odczuwać skutki gorąca dużo wcześniej. Badania trzmieli pokazują, że już temperatury około 32 st. C podczas fal upałów mogą pogarszać ich zdolność do zdobywania pokarmu i orientacji.
Dla os problem jest podwójny. Dorosłe osobniki potrzebują cukrów, natomiast larwy są karmione białkiem, głównie z upolowanych owadów. Jeśli upał ogranicza liczbę ofiar, wysusza rośliny albo zmniejsza aktywność robotnic, larwy mogą dostawać mniej pożywienia.

To może oznaczać mniejsze robotnice
Wielkość robotnic nie jest przypadkowa. Pierwsze osobniki pojawiające się w kolonii są zwykle małe, bo samotna królowa ma ograniczone możliwości zdobywania pokarmu. Gdy kolonia rośnie, późniejsze robotnice powinny być większe.
Jeżeli pod koniec lata nadal pojawiają się małe osobniki, oznacza to, że coś mogło zakłócić normalny rozwój kolonii. Może chodzić o niedobór pokarmu, szybki rozwój larw w wysokiej temperaturze albo oba czynniki naraz.
Właśnie takie obserwacje pojawiły się tego lata w Wielkiej Brytanii. Biolodzy zwracają uwagę, że os jest mniej niż zwykle, a część z nich ma rozmiary typowe raczej dla początku sezonu.
Na razie nie ma jednak pełnych danych z krajowego monitoringu, więc nie można jeszcze powiedzieć, że brytyjska populacja faktycznie się załamała. To ważne rozróżnienie: mamy obserwacje terenowe, ale jeszcze nie ostateczny wynik badań.
Brytyjski przypadek może nie być lokalną ciekawostką
Warto spojrzeć na Wyspy nie jako na osobny przypadek, lecz jako potencjalny przykład szerszego zjawiska. Hiszpańskie dane pokazują zmiany rozciągnięte na ponad sto lat, a brytyjskie obserwacje dają możliwy obraz tego, jak taki proces może wyglądać w jednym szczególnie gorącym sezonie.
Osy nie są przy tym bezbronne. Potrafią chłodzić gniazdo ruchem skrzydeł, a papierowe osłony wokół plastrów działają jak izolacja. Ich oskórek jest pokryty warstwą związków ograniczających utratę wody, a skład tej warstwy może zmieniać się pod wpływem gorąca.
Problem polega na tym, że te zabezpieczenia mają swoje granice. Długie fale upałów, susza i skoki temperatur mogą uderzać jednocześnie w królowe, larwy i dostępność pokarmu.
Szczególnie wrażliwy jest początek sezonu. Wtedy pojedyncza królowa sama buduje gniazdo, składa jaja, poluje i karmi pierwsze larwy. Jeśli zginie albo porzuci gniazdo, cała kolonia przestaje istnieć.
Mniejsze osy to nie tylko ciekawostka
Rozmiar ciała wpływa na metabolizm, długość życia, skuteczność lotu i zdolność do zdobywania pokarmu. U owadów społecznych może też wpływać na funkcjonowanie całej kolonii.
Hiszpańskie badanie pokazało, że skrzydła zmniejszały się szybciej niż część cech ciała. Naukowcy nie stwierdzili jednak wyraźnej zmiany stosunku masy do powierzchni skrzydeł, czyli parametru związanego z lotem. Zastrzegli przy tym, że powierzchnia skrzydeł była szacowana na podstawie długości, przy założeniu, że ich kształt się nie zmieniał.
Autorzy badania ostrożnie podkreślają, że sama korelacja z temperaturą nie jest jeszcze dowodem przyczynowości. Na wielkość os wpływają również pokarm, pasożyty, termin rozwoju kolonii, genetyka i położenie geograficzne.
Mimo tych zastrzeżeń coraz trudniej traktować zmniejszanie się owadów jako pojedynczą anomalię. Jeśli podobne wyniki będą pojawiać się w kolejnych krajach i u kolejnych gatunków, może się okazać, że ocieplenie klimatu zmienia nie tylko to, gdzie owady żyją i kiedy się pojawiają. Zmienia również ich ciała.


