Na prawicy od pewnego czasu mówi się o wspólnym pakcie senackim przed wyborami w 2027 roku. Pomysł to niemal kalka ze strategii obecnej koalicji rządzącej, która dzięki wspólnym kandydatom od kilku lat utrzymuje większość w Senacie.
Dlatego w ostatnich miesiącach coraz częściej pojawiają się głosy o potrzebie budowy paktu prawicy. Problem w tym, że za medialnymi zapowiedziami nie idą na razie konkretne działania.
Pakt senacki prawicy? Do tego daleka droga
W nieoficjalnych rozmowach jako potencjalny patron takiego projektu przewija się nazwisko prezydenta Karola Nawrockiego. Według części polityków to właśnie on miałby być osobą zdolną do mediowania między PiS a Konfederacją.
Nieprzypadkowo podczas kampanii prezydenckiej Nawrocki próbował budować bardziej niezależny wizerunek wobec PiS i szukał kontaktu z wyborcami Sławomira Mentzena. W prawicowych środowiskach pojawiły się nawet spekulacje o możliwym „prezydenckim pakcie” do Senatu. Do budowy paktu jest jednak bardzo daleko, a głównym problemem jest to, że brakuje pomysłu na to, jak poprowadzić negocjacje między prawicowymi ugrupowaniami.
Potwierdzają to sami politycy Konfederacji. Poseł Michał Wawer przyznał wprost w rozmowie z Radiem Zet, że jeśli taki projekt miałby w ogóle powstać, potrzebny byłby ktoś, kto „spinałby i mediował między partiami”. Sama taka wypowiedź pokazuje jednak, jak daleko prawica jest dziś od realnego porozumienia.
Na prawicy więcej konfliktów niż politycznej chemii
Największym problemem pozostają wzajemne relacje między liderami prawicy. PiS wyklucza dziś współpracę z środowiskiem Grzegorzem Brauna, które Jarosław Kaczyński publicznie oskarżał o prorosyjskość i polityczny radykalizm.
Równocześnie sam Sławomir Mentzen wielokrotnie dawał do zrozumienia, że nie chce budować wspólnego projektu wyborczego z Jarosławem Kaczyńskim. Także wewnątrz Konfederacji coraz wyraźniej widać napięcia między środowiskiem narodowym związanym z Krzysztofem Bosakiem, a skrzydłem wolnościowym reprezentowanym przez Mentzena.
Matematyka wyborcza to nie wszystko
Z sondażu Ogólnopolskiej Grupy Badawczej wynika, że wspólny blok PiS i Konfederacji mógłby ograniczyć przewagę obecnego paktu senackiego. „W wariancie rywalizacji Paktu Senackiego z PiS przewaga pozostaje wyraźna – 62 mandaty wobec 38. Przy założeniu wspólnego bloku PiS i Konfederacji różnica znacząco się zmniejsza: pakt senacki uzyskuje 53 mandaty, a pakt prawicowy 47” – wynika z badania OGB.
Problem polega jednak na tym, że taka współpraca oznaczałaby konieczność pogodzenia środowisk bardzo różniących się poglądami i politycznymi interesami. Dla części umiarkowanych wyborców prawicy wejście w układ z najbardziej radykalnymi środowiskami mogłoby być trudne do zaakceptowania. Z kolei dla obecnej koalicji byłby to wygodny argument do oskarżeń o radykalizację całego obozu prawicy i promowanie niebezpiecznych dla społeczeństwa postaw. Dlatego dziś nawet politycy zainteresowani takim scenariuszem przyznają, że do paktu na prawicy jest jeszcze bardzo daleko.


