Pisaliśmy na Next.Gazeta.pl, że urządzenia, które pojawiły się w katalogu na mocy nowego rozporządzenia, będą objęte od końca 2026 roku opłatą wynoszącą 1 proc. ich ceny. Opłata reprograficzna ma zapewnić twórcom rekompensatę za korzystanie z dzieł. Pobiera się ją od tzw. czystych nośników, na które legalnie można kopiować utwory w ramach dozwolonego użytku osobistego.
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego argumentowało, że wpływy z opłaty reprograficznej w Polsce od wielu lat należą do najniższych w UE. W 2024 roku wyniosły 36 mln zł. Według resortu nowelizacja rozporządzenia pozwoli zwiększyć je do 150-200 mln zł rocznie.
PiS twierdzi, że „Donald Tusk wprowadza nowy podatek”
„Smartfon, laptop, TV – wszystko droższe. Nowa 'opłata’ to po prostu kolejny podatek, który zapłacisz z własnej kieszeni. Nawet kilkaset złotych więcej za sprzęt” – czytamy w poście Prawa i Sprawiedliwości na X. Do wpisu opublikowanego w poniedziałek 4 maja dołączono hasztag „nowy podatek Tuska”.
Kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek opublikował spot stylizowany na reklamę, który nawiązuje do nowelizacji przepisów ws. opłaty reprograficznej. – Już teraz w każdym sklepie: laptopy, telewizory, smartfony, dekodery i drukarki w górę. Donald Tusk wprowadza nowy podatek. Zapłacisz więcej, dostaniesz to samo. Po to, żeby im żyło się lepiej – mówi lektor. W spocie pojawiają się wizerunki artystów, którzy w przeszłości krytykowali działania PiS: Andrzeja Seweryna, Zbigniewa Hołdysa, Krystyny Jandy, Barbary Kurdej-Szatan i Jasia Kapeli. – Nowy podatek Tuska: codziennie wyższe ceny – słyszymy.
Prawo i Sprawiedliwość chciało wprowadzić opłatę reprograficzną
W 2020 roku wicepremier i minister kultury w rządzie PiS Piotr Gliński zapowiadał aktualizację listy nośników objętych opłatą reprograficzną. Prawo i Sprawiedliwość planowało objąć nią te same urządzenia, które teraz trafiły do katalogu. – Polska jest jednym z ostatnich europejskich krajów, które nie mają opłaty reprograficznej – mówił Gliński w programie Wirtualnej Polski.
Rok później o konieczności wprowadzenia opłaty mówiła ówczesna wiceministerka kultury Wanda Zwinogrodzka. – Żywię nadzieję, że logika faktów pozwoli to przedsięwzięcie szczęśliwie sfinalizować, mimo oporu naprawdę potężnych przeciwników – mówiła w wywiadzie dla tygodnika „Wprost”.
Ostatecznie rząd PiS wycofał się z tego pomysłu. Propozycję nałożenia opłaty reprograficznej na większą liczbę urządzeń krytykowała m.in. branża elektroniczna. Ponadto w 2021 roku prezydent Andrzej Duda oświadczył, że nie podpisze ustawy wprowadzającej taką opłatę.
Redagowała Kamila Cieślik











