– Nagle mogą przemawiać do świata, a świat może zobaczyć część pracy, którą wykonują – mówi Interii Haakon Gjerløw. Tak opisuje wpływ pokojowego Nobla na ludzi i organizacje, których działalność wcześniej docierała do znacznie mniejszego grona odbiorców.
Szef PRIO wybrał na 2026 rok pięć propozycji. To jego niezależne rekomendacje, a nie lista finalistów Norweskiego Komitetu Noblowskiego. PRIO nie jest częścią komitetu, który nie ujawnia nazwisk nominowanych. Dokumentacja dotycząca zgłoszeń pozostaje tajna przez 50 lat.
Nobel dla tych, którzy chronią dzieci i pomagają cywilom
Na jego liście razem znaleźli się Mykoła Kułeba, założyciel Save Ukraine, i działająca na całym świecie organizacja Save the Children. Kułeba zajmuje się ochroną dzieci podczas wojny w Ukrainie. Gjerløw tłumaczy, że zestawił te kandydatury ze względu na narastające humanitarne skutki konfliktów. W rozmowie wskazuje Ukrainę, Gazę i Sudan.
W przypadku dzieci zagrożeniem są zniszczona infrastruktura i śmierć podczas wojny, ale także ataki wymierzone bezpośrednio w najmłodszych. Szef PRIO przywołuje uprowadzenia ukraińskich dzieci do Rosji. Przypomina również porwania uczniów przez Boko Haram w Nigerii. Jego zdaniem nagroda dla ludzi zajmujących się ochroną dzieci pozwoliłaby mocniej pokazać tę stronę wojen.
Podobne znaczenie miałoby według niego wyróżnienie sudańskich Emergency Response Rooms. To oddolne sieci pomocy tworzone przez lokalne społeczności, które dostarczają żywność, wodę i leki ludziom dotkniętym wojną domową.
Konflikt w Sudanie, zauważa rozmówca Interii, musi rywalizować o zainteresowanie świata z wojnami w Ukrainie i Iranie. Nobel mógłby zwrócić uwagę na jego skutki i na ludzi, którzy starają się je ograniczać. – Jeśli nie jest to wojna zapomniana, to przynajmniej konkuruje z innymi trwającymi konfliktami o uwagę – mówi Gjerløw.
Ochrona dziennikarzy i pytanie o sygnał dla Izraela
Wśród jego typów jest także Komitet Ochrony Dziennikarzy, znany pod angielskim skrótem CPJ. Dla szefa PRIO praca reporterów ma znaczenie dla całej społeczności międzynarodowej.
– Dziennikarstwo jest niezbędne, byśmy w ogóle wiedzieli, że trwa konflikt, i mogli wykrywać zbrodnie wojenne – mówi nam. Zaznacza, że taka wiedza jest potrzebna do ochrony cywilów i kontroli przestrzegania prawa międzynarodowego.
Gjerløw przywołuje rekordową liczbę zabitych dziennikarzy w latach 2024 i 2025. Ostrzega przed efektem mrożącym: gdy zawód staje się coraz bardziej niebezpieczny, kolejne osoby mogą rezygnować z jego wykonywania. Nobel dla CPJ byłby, w jego ocenie, wsparciem dla reporterów oraz przypomnieniem o ich prawie do ochrony podczas wojny.
Zapytaliśmy go również, czy Nobel dla CPJ byłby sygnałem dla Izraela. Gjerløw wiąże wiele ostatnich przypadków śmierci dziennikarzy z wojnami prowadzonymi przez ten kraj na Bliskim Wschodzie. Zastrzega jednak, że wyróżnienie nie byłoby wymierzone konkretnie w Izrael. Mogłoby natomiast otworzyć debatę o odpowiedzialności za śmierć reporterów.
Taki wybór mógłby wywołać reakcje wpływowych polityków. Gjerløw podtrzymuje jednak ocenę, że ochrona dziennikarzy zasługuje na wyróżnienie.
Trybunały i ISS. Wsparcie dla międzynarodowej współpracy
Gjerløw proponuje także wspólne wyróżnienie Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości i Międzynarodowego Trybunału Karnego. Pierwszy rozstrzyga spory prawne między państwami, drugi zajmuje się odpowiedzialnością konkretnych osób za najcięższe zbrodnie, w tym zbrodnie wojenne i ludobójstwo.
W jego ocenie oba trybunały pomagają pilnować zasad, na które zgodziła się społeczność międzynarodowa. Wskazuje na sankcje wobec MTK i ocenia je jako poważny atak na instytucje międzynarodowe. Przyznanie im Nobla oznaczałoby, jego zdaniem, wejście w trwający spór polityczny. Byłaby to decyzja odważna i potencjalnie kontrowersyjna.
Ostatnia propozycja kieruje uwagę poza Ziemię. Chodzi o międzynarodowe partnerstwo stojące za ISS, czyli Międzynarodową Stacją Kosmiczną. Gjerløw przypomina, że od ponad 25 lat współpracują przy niej państwa będące geopolitycznymi rywalami, w tym Stany Zjednoczone i Rosja. Wyróżnienie doceniłoby ludzi, którzy utrzymują wspólne przedsięwzięcie mimo pogarszających się relacji między ich krajami.
Gdy pytamy o to, dlaczego właśnie teraz warto nagrodzić tę współpracę, Gjerløw zwraca uwagę na wyzwania na przyszłość. W kosmosie działa coraz więcej państw i firm, a problemem staje się jego możliwa militaryzacja. Zdaniem rozmówcy potrzeba nowych uzgodnień dotyczących korzystania z przestrzeni kosmicznej. Nobel dla partnerstwa ISS mógłby przypomnieć, co udało się osiągnąć dzięki współpracy.
Gjerløw nie daje za to dużych szans Donaldowi Trumpowi. Jako powody wymienia amerykańską interwencję w Wenezueli, wojnę w Iranie, wojny handlowe i politykę wobec Grenlandii. – Jego działania na rzecz pokoju bardzo trudno dostrzec – mówi nam o prezydencie USA.
Zapytaliśmy szefa PRIO, czy po kolejnych sporach Pokojowy Nobel nadal zachowuje prestiż. – Zawsze ryzykownie jest pytać Norwega, czy to nadal prestiżowa nagroda. Norwegowie zawsze odpowiedzą: tak – odpowiada Interii. O jej znaczeniu świadczy, jego zdaniem, właśnie to, jak silnie reagują na nią politycy. W czasach większej liczby konfliktów i słabszej współpracy międzynarodowej widzi dla Nobla jeszcze ważniejszą rolę: przypominanie o ludziach i instytucjach, które pracują na rzecz pokoju.
Z Oslo dla Interii Tomasz Lejman
-
Nagroda Nobla z chemii przyznana. Ogłoszono decyzję
-
Komitet Noblowski ogłasza. Przyznano nagrodę w dziedzinie fizyki












