O pojawieniu się służb poinformowała redakcja wPolsce24 w poniedziałek (18 maja). Policja otrzymała zgłoszenie, że w garażu budynku znajdują się niebezpieczne materiały. Na numer 112 zadzwonił anonimowy informator.
Interwencja policji w siedzibie telewizji wPolsce24. Czarnek: Próba uciszania
Informację tę potwierdził Gazeta.pl oficer dyżurny rzecznika Komendy Stołecznej Policji. – Do interwencji doszło w związku z zagrożeniem bezpieczeństwa. Policjanci udali się na miejsce, gdzie w toku czynności nie potwierdzili zagrożenia. Na tym interwencja została zakończona – relacjonował.
Do zdarzenia szybko odniósł się były premier Mateusz Morawiecki. Poseł Prawa i Sprawiedliwości podkreślił, że „wolne media to nie przywilej dziennikarzy, a tarcza wolnych obywateli”.
„Teraz atakują wPolsce24! To jest sygnał alarmowy dla każdego obywatela. Bo jeśli dziś władza próbuje uciszyć niewygodne media, jutro spróbuje uciszyć każdego, kto zadaje pytania, patrzy jej na ręce i mówi prawdę” – zaznaczył Morawiecki. „Nie pozwólmy odebrać Polsce wolnego słowa. Nie pozwólmy zamienić demokracji w system strachu” – zaapelował.
Solidarność z redakcją wPolsce24 wyraził kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek.
„Dzisiejsze działania wobec niezależnych mediów pokazują, że władza coraz częściej sięga po metody znane z państw, w których wolność słowa staje się problemem dla rządzących. Nie ma zgody na zastraszanie dziennikarzy, wykorzystywanie służb do politycznych gierek i próbę uciszania tych, którzy patrzą władzy na ręce” – podkreślił w serwisie X.
Policja na posesji Jarosława Kaczyńskiego. Bochenek: Trwa seria prowokacji
Przypomnijmy, że w niedzielę (17 maja) wieczorem funkcjonariusze chcieli przeszukać teren wokół domu prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego w związku ze zgłoszeniem o podłożeniu ładunków wybuchowych w ogrodzie. Zgłoszenie wpłynęło do policji drogą elektroniczną. Sytuację skomentował rzecznik partii Rafał Bochenek, który stwierdził, że choć zachowanie policjantów nie budziło kontrowersji, „trwa seria prowokacji wobec opozycji i przybiera ona na sile”.
Na słowa Bochenka odpowiedziała Karolina Gałecka, rzeczniczka Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Jak zaznaczyła, „to nie pierwszy raz, kiedy w Polsce mamy do czynienia z kaskadowymi informacjami ws. fałszywych alarmów dot. podłożenia ładunków wybuchowych”. Dodała, że zgłoszenia wpływają pod różne adresy, a służby dążą do ujęcia sprawców.
„Jak trudne są to sprawy doskonale pan pewnie wie, za czasów PiS jakoś nie udało się ustalić sprawców fałszywych alarmów podczas matur w 2019 r. Nie podnosiliście wówczas też takiej ogólnopolskiej histerii. Pozwólcie pracować służbom i odłóżcie politykę w tym czasie na bok. Wyjdzie to na dobre wszystkim Polakom” – stwierdziła.
Seria fałszywych zgłoszeń dot. prawicowych mediów
W piątek (15 maja) doszło z kolei do interwencji służb w mieszkaniu redaktora naczelnego Telewizji Republika Tomasza Sakiewicza. Jak informowaliśmy na Gazeta.pl, w kajdanki zakuta została obecna na miejscu asystentka publicysty. Komenda Stołeczna Policji podała w oświadczeniu, że „przekazany Policji sygnał dotyczył realnego zagrożenia życia”, stąd konieczność natychmiastowej reakcji.
„Wiadomość taka została najpierw przesłana poprzez internet do biura Rzecznika Praw Dziecka, a następnie przekierowana do Policji. Dziecko lub osoba podająca się za dziecko informowała, że w jednym z mieszkań znajduje się osoba wymagająca natychmiastowej pomocy” – wyjaśniała KSP. Jak dodali funkcjonariusze, „na miejscu zastali kobietę, która nie chciała się przedstawić i nie współpracowała z policjantami w celu jak najszybszego wyjaśnienia wszystkich okoliczności tego zdarzenia”.
Dyrektor programowy TV Republika Michał Rachoń informował dzień wcześniej, że do służb trafiło kilka fałszywych zgłoszeń, dotyczących stacji lub jej pracowników. Zgłoszenia miały dotyczyć m.in. „kwestii uszkodzeń ciała, zagrożenia bezpośredniego życia, czasem śmierci, a także uszkodzenia mienia”.


