Na pewno macie bądź mieliście w swoim otoczeniu kogoś, kto wiecznie narzeka. Bo się nie uda, bo za drogo, bo za tanio (wyjątek, ale pewnie chcą oszukać!), bo za dużo, bo za mało, bo za wysoko, bo za nisko… Lubię określenie „niedasizm”. Można w nim zamknąć właśnie tego kogoś, bo przecież skoro nie da się i już, to po co próbować więcej.
Polscy siatkarze odpowiadają na boisku. Wystarczy tylko się cieszyć
Narzekactwo to zresztą podobno jest jeden z polskich sportów narodowych. A że akurat w sporcie całkiem nieźle się odnajduję, w szczególności w siatkówce, to znalazłem idealną kontrę dla niedasizmu. Właśnie w postaci siatkarskich emocji, konkretniej związanych z reprezentacją Polski siatkarzy. Oni po prostu nie zawodzą. I śmieją się swoimi wynikami z niedasizmu, będąc zdecydowanie ponad tym, bo inaczej raczej trudno byłoby sobie wyobrazić, żeby pasmo sukcesów trwało od tylu lat.
Tak właściwie od 2006 roku. Z sezonu na sezon zyskując coraz większą powtarzalność.
Kadencja trenera Nikoli Grbicia dodatkowo uwidacznia skalę siatkarskiego dobrobytu w Polsce. Skoro Serb pracuje z polską drużyną od 2022 roku i z kolejnych dziesięciu imprez z rzędu – pokroju mistrzostw Europy, świata, igrzysk olimpijskich oraz Ligi Narodów – zawsze przywozi medale, nie ma mowy o przypadku. A tylko efekcie konsekwentnej, ciężkiej pracy, która bywa wyjątkowo bolesna. Nie ukrywajmy, dla wielu tytułowy niedasizm, nawet w małym procencie, jest po prostu wygodniejszy od podjęcia jakichkolwiek działań. A jeśli miałyby one być wykonywane regularnie, na granicy swoich możliwości, z podporządkowaniem praktycznie całego życia – w końcu rozmawiamy o profesjonalistach – to już zupełnie źle to brzmi z perspektywy typowego Kowalskiego czy Nowaka.
Oczywiście nie powoduje to, że wspomniani panowie (panie Kowalskie i Nowakowe pewnie też!) nie będą narzekać, kiedy Polska przegra mecz. No bo przecież siatkarze zawsze wygrywają, prawda? Zresztą, jak mają nie wygrywać, skoro to jest sport, w którym jest pięć dobrych zespołów na krzyż? Tak. Możecie mi wierzyć, nawet po tak bezapelacyjnym zwycięstwie na ME 2026, znalazłem takie wpisy. O pięciu krajach grających w siatkówkę, kiepskim zainteresowaniu, generalnie: Po co to wszystko?
Kiedyś się jeszcze denerwowałem. Ale z czasem zrozumiałem, że dużo łatwiej jest po prostu to ignorować. Bo inaczej sam popadłbym w niedasizm… wytłumaczenia wszystkim tym malkontentom, jak bardzo nie wiedzą, co głoszą.
A siatkarze znów napisali piękną, złotą historię. Radość z sukcesu była w sobotę, w niedzielę powrót do kraju, a już za rogiem przygotowania do sezonu klubowego. I kolejne wyzwania, bo przecież trener Grbić w wywiadach po finale ME już wspominał, że przecież za rok mistrzostwa świata w Polsce. A za dwa turniej olimpijski, na który Polacy zdobyli przepustkę, wygrywając czempionat Starego Kontynentu.
Choć daleki jestem od codziennej polityki, stawiania się po jednej, czy po drugiej stronie – to przed startem finału ME 2026 – ujęły mnie słowa ministra sportu i turystyki. Jakub Rutnicki otwartym tekstem podkreślał, jak wyjątkową sprawą jest mieć taką drużynę siatkarzy. Że ci ludzie mogą być wzorami do naśladowania dla przyszłych pokoleń. Myślę, że to słuszny kierunek. Sam pamiętam, że moimi idolami byli: Piotr Gruszka, Marcin Prus, czy Michał Winiarski. Choć tym największym, wybranym – Dawid Murek.
A ten kierunek jest słuszny tak właściwie dla nas wszystkich. Bo skoro Polak jednak potrafi, to i z niedasizmem sobie poradzi. Czasem warto zacząć dzisiaj, od małych rzeczy. A kto wie, może w przyszłości okaże się, że choć kosztowało to trochę trudu, to było warto. Zdecydowanie bardziej niż wyzłośliwiać się czy szukać dziury w całym. Te kompleksy warto odłożyć na półkę.
Reprezentacja Polski na mistrzostwach Europy. Worek medali siatkarzy!
Reprezentacja Polski siatkarzy trzykrotnie w swojej historii sięgała po złote medale mistrzostw Europy. Polacy wygrywali w 2009 i 2023 i w tym najnowszym wydaniu – w 2026 roku.
Historycznie pierwszy tytuł Polska zdobyła w Turcji, a nagrodą MVP uhonorowany został Piotr Gruszka.
Poprzedni turniej (2023), czyli edycja numer 33 w dziejach ME siatkarzy, odbyła się w czterech krajach: Macedonii Północnej, Bułgarii, Izraelu i Włoszech. Ostatecznie w finałowej batalii, w Rzymie, Polacy pokonali 3:0 Włochów. Nagroda MVP trafiła do Wilfredo Leona. Co ciekawe, przyjmujący reprezentacji Polski powtórzył to osiągnięcie, zgarniając statuetkę również w Mediolanie, po ograniu 3:1 Francuzów.
Spoglądając na całą historię ME siatkarzy, Polska zdobyła łącznie 12 medali. Złote krążki są już trzy (2009, 2023, 2026), za to srebrnych aż pięć z rzędu (1975, 1977, 1979, 1981 i 1983). Co jeszcze ciekawsze, wówczas po mistrzowskie tytuły sięgali wyłącznie siatkarze ZSRR. W latach 1967-91 reprezentacja Związku Radzieckiego zdobyła 10 tytułów na 11 rozegranych edycji ME.
Polska sięgnęła jeszcze po cztery brązowe medale mistrzostw Europy, w edycjach z lat: 1967 (pierwszy medal siatkarzy w dziejach ME) oraz bardziej współcześnie – 2011, 2019 i 2021.


