-
Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał, że Polska naruszyła konwencję praw człowieka w sprawie odmowy powołań na stanowiska sędziowskie w 2008 roku.
-
Postępowanie prezydenta polegało na odmowie nominacji trzem asesorom sądowym, którym nie przekazano uzasadnienia tej decyzji, a odwołania kandydatów zostały oddalone przez sądy krajowe.
-
Wyrok ETPC z maja 2026 roku wskazuje, że brak uzasadnienia i niemożność odwołania się od decyzji prezydenta narusza zasadę państwa prawa i wymaga zmian w przepisach ustrojowych.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
ETPCz rozpatrywał skargę asesorów sądowych, którym ówczesny prezydent RP Lech Kaczyński odmówił w 2008 r. powołań na stanowiska sędziowskie. Skargę w tej sprawie złożyli Aleksandra Sobczyńska, Adrian Klepacz i Rafał Brukiewicz.
Powodowie odwoływali się do art. 6 i art. 13 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, uważając, że sądy w Polsce odmówiły wysłuchania ich argumentów dotyczących tamtej decyzji.
Prezydencka odmowa bez uzasadnienia
U podstaw trwającego osiemnaście lat sporu leży decyzja podjęta w styczniu 2008 roku przez ówczesnego prezydenta Rzeczypospolitej Lecha Kaczyńskiego. Odmówił on wówczas mianowania na wolne stanowiska sędziowskie trojga pracujących asesorów sądowych.
Aleksandra Sobczyńska, Adrian Klepacz oraz Rafał Brukiewicz znaleźli się w grupie kilkunastu prawników, którzy pomyślnie przeszli całą procedurę nominacyjną i uzyskali pozytywną opinię Krajowej Rady Sądownictwa. Kandydaci spełnili wszystkie wymogi ustawowe, jednak urzędujący prezydent zablokował ich awans.
Co kluczowe dla późniejszego procesu przed Trybunałem w Strasburgu, powodów tej decyzji nigdy publicznie nie podano, co pozbawiło niedoszłych sędziów wiedzy o motywach działania głowy państwa.
Brak skutecznej ścieżki odwoławczej w kraju
Odrzuceni kandydaci podjęli natychmiastową próbę zakwestionowania decyzji prezydenta przed krajowymi organami nadzoru judykacyjnego. Napotkali jednak na barierę prawną wynikającą z dominującej w polskim orzecznictwie doktryny, według której prerogatywy głowy państwa mają charakter osobisty i nie podlegają kontroli sądów administracyjnych.
Ich odwołania zostały z tego powodu odrzucone przez sądy krajowe, a skargi konstytucyjne wniesione do Trybunału Konstytucyjnego również nie przyniosły oczekiwanego rezultatu. Prawnicy zostali postawieni w sytuacji, w której akt władzy wykonawczej całkowicie zablokował ich karierę zawodową, a system prawny ich własnego państwa nie zaoferował im żadnego instrumentu obrony ani weryfikacji tej decyzji.
Wobec wyczerpania krajowej drogi odwoławczej, Aleksandra Sobczyńska, Adrian Klepacz i Rafał Brukiewicz zdecydowali się na złożenie skargi do Strasburga.
Argumentowali w niej, że polski wymiar sprawiedliwości poprzez swoje zaniechania pozbawił ich fundamentalnych gwarancji procesowych. Skarżący obywatele powołali się bezpośrednio na przepisy artykułu 6 oraz artykułu 13 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, które gwarantują każdemu prawo do rzetelnego procesu, sprawiedliwego wysłuchania przed niezawisłym sądem oraz dostęp do skutecznego środka odwoławczego w przypadku naruszenia ich praw.
Wyrok w Strasburgu i jego konsekwencje
Rozpatrując tę skargę, Europejski Trybunał Praw Człowieka przyznał pełną rację polskim prawnikom i jednoznacznie stwierdził, że Rzeczpospolita Polska dopuściła się naruszenia postanowień Konwencji.
Sędziowie w Strasburgu podkreślili, że sam fakt pomyślnego przejścia procedury konkursowej przed Krajową Radą Sądownictwa tworzy po stronie kandydatów uzasadnione oczekiwanie prawne, które powinno podlegać ochronie. Trybunał wskazał, że prezydent nie może odmawiać powołania sędziów bez podania jakiegokolwiek uzasadnienia, a brak możliwości poddania takiej decyzji kontroli niezależnego sądu stanowi rażące naruszenie zasady państwa prawa.
Choć ogłoszony w maju 2026 roku wyrok dotyczy wydarzeń historycznych, ma on ogromne znaczenie dla współczesnego dyskursu prawnego w Polsce. Władze w Strasburgu zakomunikowały te skargi polskiemu rządowi już w 2020 roku, łącząc je w jeden blok z analogicznymi sprawami dotyczącymi odmów powołań sędziowskich, jakich w 2016 roku dokonał prezydent Andrzej Duda.
Orzeczenie ETPC wprost podważa dotychczasową praktykę polskich prezydentów, uznających swoje decyzje nominacyjne za całkowicie arbitralne i wyjęte spod jakiejkolwiek kontroli kognicyjnej sądów. Zmusza to ustawodawcę do pilnego zrewidowania przepisów ustrojowych i wprowadzenia jasnej ścieżki odwoławczej dla kandydatów na sędziów, tak aby w przyszłości akty nominacyjne głowy państwa spełniały europejskie standardy przejrzystości.













