Miejska Komisja Wyborcza odmówiła rejestracji kandydata Konfederacji na prezydenta Krakowa, Bartosza Bocheńczaka. Choć jego sztab złożył niemal pięć tysięcy podpisów, po weryfikacji okazało się, że zabrakło ponad stu prawidłowych podpisów do wymaganej liczby trzech tysięcy.
– Absolutna żenada, kompromitacja, frajerstwo, nie wracajcie do domu – stwierdził szef Nowej Nadziei Sławomir Mentzen w środę (16 września) w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim, nawiązując do okładki „Faktu” po porażce Polski z Ekwadorem na mistrzostwach świata w 2006 roku. – Dom wariatów, co oni tam zrobili – dodał.
Bocheńczak to taki… David Beckham
– Bartka Bocheńczaka bym porównał do Davida Beckhama, który nie strzelił kiedyś ważnego karnego w meczu reprezentacji. […] Beckham polskiej polityki, ale karnego nie strzelił w bardzo ważnym meczu. To jest prawda – stwierdził Mentzen. – Ocena moja jest taka, że to jest absurdalna kompromitacja, której się zupełnie nie spodziewałem – podkreślił.
Mentzen powiedział również, że Bocheńczak sam nie zbierał podpisów. – Praca kandydata jest inną pracą niż praca szefa sztabu – dodał. – Nie mam najmniejszych wątpliwości, że gdyby Bartek Bocheńczak odpowiadał za zbiórkę tych podpisów, w sensie takim operacyjnym, to by je zebrał bez żadnego problemu. Zaufał niewłaściwym ludziom – skomentował polityk Konfederacji.
Jak przyznał, teoretycznie sam mógł jechać do Krakowa, zbierać podpisy i je weryfikować. – Wydaje mi się, że moją rolą jako prezesa partii nie jest stanie na ulicy w Krakowie i zbieranie podpisów – dodał Mentzen.
Afera Zondacrypto. „Roman Giertych powiedział, że pytał Krala o mnie”
Bogdan Rymanowski zapytał także o Przemysława Wiplera, którego nazwisko pojawiało się w mediach w kontekście afery Zondacrypto. Przypomnijmy, Donald Tusk poinformował, że spółka Expo Fair Service House, należąca do Przemysława Krala, przekazała 70 tys. euro fundacji Dobry Rząd związanej z Wiplerem. Przelewy miały zostać wykonane jesienią 2025 roku, tuż przed sejmowym głosowaniem dotyczącym prezydenckiego weta do ustawy o rynku kryptowalut. Polityk odrzuca zarzuty. Twierdzi, że fundacja wykonywała dla spółki Krala prace analityczne, a on sam nie zgłaszał ani nie konsultował poprawek i nie kontaktował się w tej sprawie z Kancelarią Prezydenta.
– Nie podoba mi się, że jego fundacja wystawiła jakieś faktury spółce powiązanej z Zondą. Nie powinno to tak wyglądać. Dowiedziałem się od Donalda Tuska na konferencji. Zrobił błąd, nie powinien był tego robić – ocenił Mentzen. Jak dodał, on sam nigdy nie poznał Przemysława Krala. – Roman Giertych powiedział mi, że pytał Krala o mnie i miał nadzieję, że coś na mnie znajdzie, ale niestety dla niego Kral mnie w ogóle nie zna, nie miał ze mną żadnych związków i nic mi nie może przykleić – stwierdził polityk.
Przypomnijmy, że śledztwo w sprawie upadłej giełdy kryptowalut Zondacrypto zostało wszczęte przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach w kwietniu pod kątem oszustw znacznej wartości i prania brudnych pieniędzy. Dotychczas do śledczych wpłynęło kilka tysięcy zawiadomień o przestępstwie. W sierpniu śledztwo w sprawie giełdy połączono ze śledztwem w sprawie zaginięcia Sylwestra Suszka, twórcy BitBay (pierwowzoru Zondacrypto), które prowadzi delegatura Prokuratury Krajowej w Katowicach. W ramach śledztwa w sprawie giełdy kryptowalut Zondacrypto aresztowany został m.in. były już szef PKOl Radosław Piesiewicz.


