W sejmowym Prezydium od początku kadencji jest wakat, bo Prawo i Sprawiedliwość, największy klub opozycyjny do niedawna obstawał przy wyborze na wicemarszałka Elżbiety Witek. Na jej kandydaturę nie chciała się jednak zgodzić koalicja rządząca, zarzucając byłej marszałkini izby wielkokrotne łamanie regulaminu Sejmu w czasach rządów PiS.
Ociepa kontra Horała
Sytuację zmienił niedawny rozłam w Prawie i Sprawiedliwości, bo chęć obsadzenia wakatu w Prezydium Sejmu zgłosił także klub Rozwój Plus byłego premiera Mateusza Morawieckiego. Partia Jarosława Kaczyńskiego przestała więc forsować kandydaturę Witek i postawiła na mniej kontrowersyjnego b. wiceszefa MON Marcina Ociepę. Kandydatem Rozwoju Plus został poseł Marcin Horała, były pełnomocnik rządu ds. CPK. To między tymi dwoma politykami rozegra się ostatecznie piątkowa rywalizacja o miejsce w Prezydium Sejmu.
Zgodnie z regulaminem Sejmu, do wyboru wicemarszałka potrzebna jest bezwzględna większość głosów (liczba głosów „za” musi być większa niż suma głosów „przeciw” i „wstrzymujących się”) przy obecności przynajmniej połowy ustawowej liczby posłów. Oznacza to, że bez poparcia przynajmniej części klubów koalicji wybór któregokolwiek kandydata nie będzie możliwy. Część posłów i posłanek w ogólnie nie ma ochoty wybierać między Ociepą a Horałą. – W tej sytuacji chyba wstrzymamy się od głosu, bo naprawdę ciężko nam zdecydować, który Marcin lepszy – ironizuje w rozmowie z Gazeta.pl polityk Razem.
Decyzja koalicji ma być wspólna i jak wynika z naszych informacji, wypracowana w czwartek. Część naszych rozmówców jednak już dziś przyznaje, iż nie ma ochoty popierać Marcina Ociepy. – Nie ukrywam, że mnie jest bliżej do kandydatury pana Horały z Rozwoju Plus. Prawo i Sprawiedliwość miało trzy lata, żeby zgłosić kandydata na wicemarszałka Sejmu, ale oni działali w myśl logiki: „Witek albo śmierć”. To nie było odpowiedzialne zachowanie klubu, któremu zależy na udziale w Prezydium Sejmu – ocenia szef klubu PSL Krzysztof Paszyk.
– Dla mnie najważniejsze jest to, żeby kolejny wicemarszałek Sejmu był osobą, która będzie umiała zachować powagę tej izby, która będzie potrafiła zareagować, kiedy np. niektórzy posłowie zaczynają szczekać. Widzieliśmy ostatnio pewnego rodzaju odcięcie się właśnie od takiego zachowania części posłów Rozwoju Plus. To świadczy o tym, że tam jest właśnie jakaś refleksja odnośnie do izby, którą reprezentują – mówi z kolei poseł Patryk Jaskulski z KO.
Decyzja czysto polityczna. „Wkurzyć PiS”
Część naszych rozmówców, choć raczej nieoficjalnie, przyznaje jednak, że piątkowy wybór będzie decyzją czysto polityczną, bo startuje poseł z klubu PiS i reprezentant skłóconych z nim dawnych rozłamowców. – Najchętniej to bym w ogóle nie głosował, ale jak już mam kogoś wybrać, to Horałę, choćby po to, żeby wkurzyć PiS – przyznaje prominentny polityk Lewicy.
Ku głosowaniu na kandydata Rozwoju Plus skłaniają się także posłowie Centrum. W Polsce 2050 słychać co prawda argumenty o tym, iż wakat w Prezydium powinien wypełnić największy klub opozycyjny, ale równocześnie politycy tej partii deklarują, iż nie będą oponować, jeśli ustalenia koalicyjne wskażą na Horałę. – Na pewno nie będzie tak, że będziemy głosować inaczej niż reszta koalicji – zapewnia poseł Polski 2050.
A wicemarszałek Szymon Hołownia na pytanie o piątkowe głosowania, żartuje: „moje serce jest rozdarte”. – Nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że to miejsce, ten slot – sam jako marszałek o to apelowałem – przysługuje temu środowisku, które tworzyło listę Prawa i Sprawiedliwości na początku tej kadencji Sejmu. Natomiast nie dogadali się między sobą, zdecydowali się wystawić dwóch kandydatów, to podejmują ryzyko – mówił Hołownia we wtorek.
Obaj kandydaci – i Ociepa i Horała – od kilku dni, czy to osobiście, czy poprzez współpracowników, sondują posłów koalicji w sprawie piątkowych głosowań. – No przychodzą obaj do nas, pytają, kogo popieramy – śmieje się w rozmowie z Gazeta.pl jeden z polityków obozu rządowego.
Redagowała Wiktoria Beczek


