Portal zwrócił uwagę, że najnowszym elementem dezinformacji jest zapowiedź demonstracji, która ma się rzekomo odbyć w sobotę w Trzyńcu na Zaolziu pod hasłami „Śląsk Cieszyński jest czeski” i „Tutaj żyjemy, tutaj zostajemy”. Demonstrację propaguje internetowy profil „Adam Sikora”, według którego Polska chce przejąć część czeskiego terytorium.

Zobacz wideo Rosja planuje mobilizację, a Kral rozdaje zegarki za 40 tysięcy euro – Wielowieyska i Wieliński komentują.

Demonstracja „Adama Sikory”

Zdaniem portalu Seznam Zpravy zarówno sam „Adam Sikora”, jak i niektórzy uczestnicy internetowych dyskusji najprawdopodobniej nie istnieją. Także zdjęcie profilowe „Adama Sikory” nosi cechy obrazu stworzonego przez sztuczną inteligencję. Dla uwiarygodnienia konta jego autor wcześniej wystawił rzekomo na sprzedaż dom w Ropicy niedaleko Czeskiego Cieszyna. Także zdjęcia nieruchomości zostały wygenerowane przez AI. Facebook sam oznaczył je jako sztuczne.

Zapowiadana demonstracja również budzi wątpliwości. Władze Trzyńca poinformowały, że zgromadzenie nie zostało zgłoszone, choć termin przewidziany prawem już minął – czytamy na portalu Seznam Zpravy. Ponadto w wideo promującym protest wykorzystano logo związku zawodowego KOVO, który od akcji się odciął i poinformował, że jego znak został użyty bezprawnie.

Peter Pomerantsev brytyjski dziennikarz, wykładowca, autor reportaży o polityce Władimira Putina oraz współczesnej propagandzie w rozmowie z Wiktorią Bieliaszyn na Wyborcza.pl: – Ludziom podoba się autorytarna propaganda, bo pozwala bez konieczności refleksji i ponoszenia odpowiedzialności wyrażać nienawiść, pogardę, złość. Dopóki nie zrozumiemy jej mechanizmów, nie będziemy w stanie z nią konkurować.

Sfałszowany dokument polskiego rządu

Czeski portal przypomniał, że dezinformacyjne działania zaczęły się po polskiej stronie granicy. Najpierw w internecie pojawił się sfałszowany dokument, który miał pochodzić od polskiego rządu i dotyczyć roszczeń terytorialnych wobec Czech. Rozpowszechniał go profil podszywający się pod czeskiego ambasadora w Polsce Bretislava Dančáka.

Następnie powstała fałszywa strona podszywająca się pod czeskie radio publiczne, na której umieszczono spreparowany artykuł sugerujący, że mieszkańcy pogranicza zaczęli już sprzedawać domy w obawie przed zmianą granic. Kolejnym etapem było włamanie na stronę polskiego regionalnego Radia PiK, gdzie również pojawił się fałszywy materiał, według którego Polska miałaby planować zajęcie około 600 hektarów terytorium Czech. Artykuł został później usunięty. Sprawą zajmują się polskie instytucje odpowiedzialne za cyberbezpieczeństwo oraz policja – napisał portal.

„Dług graniczny”

Seznam Zpravy twierdzi, że twórcy kampanii wykorzystują „ziarnko prawdy”, jakim jest tzw. dług graniczny, który powstał w wyniku korekty granicy w latach 50. Chodzi o około 368 hektarów, które są przedmiotem rozmów dyplomatycznych i nie oznaczają polskich planów jednostronnego zajęcia czeskich ziem – podkreśla portal.

Zdaniem ekspertów właśnie połączenie prawdziwego sporu z fałszywymi informacjami czyni operację potencjalnie skuteczną. – To bardzo skuteczna akcja wymierzona w istniejącą w regionie linię społecznego podziału – cytuje portal ekspertkę Evę Klusovą z Akademii Nauk. Według źródeł Seznam Zpravy w czeskich służbach bierze się pod uwagę możliwość zorganizowanej rosyjskiej operacji. Sprawą kampanii dezinformacyjnej ma zająć się czeska policja.

Właściciele fabryk, zakładów i portów mają sami się bronić przed ukraińskimi atakami. Jeśli im się nie uda, mogą stracić majątek. Taki dekret podpisał Putin – pisze Wacław Radziwinowicz na Wyborcza.pl.

Sikorski zaapelował w sprawie Zaolzia

„Nie dajmy się skłócić. Wkroczenie do Zaolzia było jedną z najgłupszych decyzji polskiej polityki zagranicznej w historii, ale mam nadzieję, że bracia Czesi pamiętają, że w osobie prezydenta Lecha Kaczyńskiego, na Westerplatte w 2009 roku, Polska za nią publicznie przeprosiła” – napisał szef MSZ na X.

We wrześniu 2009 r. ówczesny prezydent Polski Lech Kaczyński powiedział, że „przyłączenie się Polski do ograniczenia terytorialnego Czechosłowacji było nie tylko błędem, było grzechem, do którego Polska potrafi się przyznać”.

W historii Zaolzie – czyli obszar należący od 1920 r. do Czechosłowacji, a obecnie do Republiki Czeskiej – było areną krótkiej, ale krwawej wojny, miejscem wzajemnych zarzutów, a nawet otwartej wrogości.

W 1938 r. III Rzesza dokonała aneksji części terytorium Czechosłowacji. To wtedy Polska skorzystała z osłabienia Czechosłowacji i zajęła Zaolzie, część Śląska Cieszyńskiego – przyznaną w 1920 r. przez mocarstwa Czechosłowacji w czasie, kiedy z kolei osamotniona Polska walczyła z bolszewikami. Decyzja mocarstw z 1920 r. nastąpiła po tym, jak czechosłowackie oddziały wojska zajęły w 1919 r. Śląsk Cieszyński, rozpoczynając tym aktem polsko-czechosłowacki konflikt zbrojny o granicę. Do niewoli dostało się wówczas ponad tysiąc Polaków, którzy brali udział w walkach. Po stronie czechosłowackiej znalazło się wówczas 100 tys. osób narodowości polskiej. W 1938 r. Polska użyła właśnie tego argumentu, zajmując Zaolzie.

W 1945 r. przywrócona została granica z 1920 r. Przestała ona dzielić region, gdy w grudniu 2007 r. Polska i Republika Czeska stały się pełnoprawnymi członkami układu z Schengen. Obecnie spośród obywateli Czech mieszkających na terenie Zaolzia przynależność do polskiej grupy narodowościowej deklaruje około 30 tys. osób.

Źródło: PAP

Share.
Exit mobile version