„Czekamy na decyzję sądu w tej sprawie” – napisał na portalu X Żurek.
O śledztwie mówiła dziś również na konferencji prasowej rzeczniczka Prokuratora Generalnego Anna Adamiak.
– [Piesiewicz] został przesłuchany w charakterze podejrzanego, nie przyznał się do popełnienia czynów, ale złożył obszerne wyjaśnienia – przekazała.
Prokuratura przedstawiła Radosławowi Piesiewiczowi zarzuty płatnej protekcji (art. 230 kk) i faworyzowania wierzycieli (art. 302 kk).
Piesiewicz: Czuję się bardzo dużą ofiarą
Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego został w czwartek po południu (27 sierpnia) doprowadzony do budynku Prokuratury Krajowej w Katowicach. Czynności z udziałem zamieszanego w aferę Zondacrypto działacza sportowego przeprowadzane są w Śląskim Wydziale Zamiejscowym Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji PK.
– Ja powiem tak: polityka, polityka, polityka. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Zobaczymy, kto jest winny – powiedział prezes PKOI dziennikarzom przed wejściem do budynku. Na pytanie, czy czuje się ofiarą, odpowiedział: – Bardzo dużą.
Żurek: Celem śledztwa odsykanie środków przez poszkodowanych
Wcześnij prokurator Generalny Waldemar Żurek podczas czwartkowej konferencji prasowej poinformował, że jeden z wątków, który badają śledczy, dot. zegarka wartego 40 tys. euro, który Radosław Piesiewicz miał dostać od szefa Zondacrypto Przemysława Krala.
– [Śledztwo ma na celu] nie tylko wyświetlenie tego procederu przestępczego, ujęcie osób, które ponoszą za to odpowiedzialność, ale jednym z głównych założeń działania prokuratury jest także zabezpieczenie środków, które mogą pochodzić z przestępstwa w takiej ilości, żeby wszystkie osoby poszkodowane mogły w przyszłości swoje środki utracone odzyskać – powiedział Prokurator Generalny.
Piesiewicz odpowiedział na pytania dziennikarzy w serwisie X, twierdząc, że sam zapłacił za zegarek, a Kral pomógł mu jedynie w zakupie. „Zakup akurat takiego zegarka jest skomplikowany i mimo podejmowanych przeze mnie prób wcześniej nie udało mi się nabyć zegarka tej konkretnej marki. Podczas jednej z rozmów Przemysław Kral powiedział, że ma taką możliwość, by ten zegarek pomóc mi kupić. Umówiliśmy się, na jego wyraźną prośbę, abym zapłacił mu za niego gotówką (uczyniłem to w kilku ratach, podczas naszych spotkań, co potwierdzą świadkowie). Zegarek jest z certyfikatem wystawionym na moje imię i nazwisko. Oczywiście nie płaciłem żadnego podatku, gdyż nie jest to darowizna, a zakup” – napisał prezes PKOl.


