Burmistrz Saint-Denis (Seine-Saint-Denis), Bally Bagayok, z lewicowej partii Francja Nieujarzmiona (LFI)  w ubiegłym tygodniu – we wtorek rano pojawił się pod zablokowanym przez uczniów liceum Paul Éluard w Saint-Denis. Polityk stwierdził, że „przemoc może być uzasadniona”, a następnie sprecyzował, że „lepiej, gdy można jej uniknąć”. – Z prostego powodu: kiedy wasze prawa są łamane, a wy schodzicie na złą drogę, siłą rzeczy to wy stajecie się winnymi – powiedział polityk, cytowany przez dziennik „Le Figaro”. 

Zobacz wideo Masowe protesty uczniów we Francji. Nawet 500 szkół zablokowanych

Oskarżenia o „podżeganie do przemocy”

Postawa polityka spotkała się z krytyką prawicowych polityków. Burmistrz Nicei Eric Ciotti z Unii Prawicy dla Republiki (UDR) wzywał nawet do jego odwołania. Z kolei prefekt policji Paryża Patrice Faure ogłosił, że skieruje sprawę przeciwko merowi do sądu. Jego zdaniem burmistrz mógł bowiem „podżegać do popełnienia przestępstwa”. Magayoko w czwartkowej rozmowie z portalem FranceInfo odrzucił te zarzuty i zapewnił, że wzywał młodzież do powstrzymania się od działań. Samorządowiec wyjaśnił również, dlaczego pojawił się w miejscu protestów. Jego zdaniem obecność tam jest obowiązkiem władz.

Burmistrz bronił uczniów przed policją

We wtorek doszło do kolejnej eskalacji, podczas której burmistrz Saint-Denis Bally Bagayoko bronił uczniów przed policją. Na filmie – opublikowanym przez dziennikarza Enzo Rabouy’a – widać Bagayoko, który w szarym garniturze z rozłożonymi ramionami wkroczył między protestujących młodych ludzi a kordon policji. – Przestańcie! Przestańcie – krzyczał do funkcjonariuszy.

Polityczny spór o protesty we Francji

Według doniesień PAP szef MSW Laurent Nunez zapewnił we wtorek, że działania policji były proporcjonalne od początku protestów. Innego zdania jest natomiast Krajowa Konsultacyjna Komisja Praw Człowieka, która wyraziła zaniepokojenie z powodu „nieproporcjonalnego uciekania się do przemocy”.

Lewica krytykuje rząd za użycie siły. Szef Partii Socjalistycznej (PS) Olivier Faure oświadczył, że władze wykorzystały przeciwko młodzieży „siłę i przemoc policyjną”. Liderka skrajnej prawicy Marine Le Pen uważa z kolei, że „pozwolono wkroczyć” przemocy do liceów.

Przypomnijmy, że protest dotyczy trudnych warunków. Licealiści żądają dofinansowania ich placówek, skarżą się na zły stan szkół, zbyt dużą liczbę uczniów w klasach i przeciążenie nauczycieli. Demonstracje przybrały poważniejszą skalę w minionym tygodniu, gdy na marginesie tych akcji doszło do aktów przemocy i starć z policją.

Share.
Exit mobile version