Do dramatycznego zdarzenia doszło w czwartek ok. godz. 20 (6 sierpnia) na jeziorze Seksty, w rejonie miejscowości Zdory na Mazurach. Nagłe załamanie pogody i silny wiatr sprawiły, że przewróciły się cztery łodzie żaglowe, który uczestnicy brali udział w obozie żeglarskim. Piąta żaglówka pozostała na wodzie. Na pokładach jednostek znajdowało się łącznie 37 osób, w tym 31 dzieci oraz 6 opiekunów. 

Na miejsce natychmiast wysłano kilka jednostek straży pożarnej, w tym łodzie ratownicze. W akcję zaangażowane były także m.in.również łódź Mazurskiej Służby Ratowniczej, dwie łodzie Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego oraz policja.


Zobacz wideo

Strażacy dostarczają wodę na Podkarpaciu

Do bazy trafili nastolatkowie w wieku od 14 do 18 lat. „Byli przemoczeni i nie mieli ze sobą rzeczy na zmianę”

Jak informuje Mazurskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe, na miejscu okazało się, że „w wodzie finalnie znajdowały się 32 osoby”. Dyspozytor centrum koordynacji ratownictwa wodnego MOPR Dariusz Luma powiedział PAP, że gdy ratownicy przybyli na miejsce to zobaczyli „grupę dzieciaków w kamizelkach, to przypominało pomarańczową kulę”. – Wszystkie miały na sobie kamizelki i to im uratowało życie. Wskutek „szarpnięcia” wiatru cztery jednostki przewróciły się, jedna z nich zatonęła. Rzeczy żeglarzy zatonęły wraz z jachtami – podkreślił ratownik.

Według służb wojewody, młodzi żeglarze podjęci z wody zostali przetransportowani na brzeg jeziora do miejscowości Zdory, gdzie czekały już służby medyczne. 16-letni chłopiec z urazem przedramienia, wraz z opiekunem został zabrany do szpitala w Piszu, dwie inne osoby zostały zaopatrzone na miejscu i nie wymagały hospitalizacji. 16-letni chłopiec z urazem przedramienia, wraz z opiekunem został zabrany do szpitala w Piszu, dwie inne osoby zostały zaopatrzone na miejscu i nie wymagały hospitalizacji.

Nikola Cieślak z Mazurskiej Służby Ratowniczej poinformowała w rozmowie z TVN24, że do bazy trafili nastolatkowie w wieku od 14 do 18 lat. – Byli przemoczeni i nie mieli ze sobą rzeczy na zmianę. Baza musiała im zapewnić koce i zastępczą odzież – relacjonuje.

„W całym tym nieszczęściu najważniejsze, że ubrani byli w kamizelki”

Jak uzupełnia Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Piszu, w działaniach strażaków i służb ratowniczych pomagali także cywile. Dzięki temu, oraz sprawnie przeprowadzonej akcji ratowniczej, wszystkie osoby zostały bezpiecznie ewakuowane z wody i przetransportowane na pobliski brzeg.

Dyspozytor centrum koordynacji ratownictwa wodnego MOPR Dariusz Luma pytany, czy żeglarze w ogóle powinni wypływać w sytuacji, gdy były alerty o złej pogodzie, odpowiedział, że to pozostawia do oceny policji. – Możemy tylko przypuszczać, że może myśleli, że uda im się zdążyć dopłynąć do brzegu. W całym tym nieszczęściu najważniejsze, że ubrani byli w kamizelki – podkreślił.

Setki interwencji strażaków na Warmii i Mazurach

„W wyniku przechodzącego w czwartek pod wieczór nad regionem frontu burzowego, na Warmii i Mazurach do godz. 22 strażacy zanotowali 280 interwencji. Najwięcej działań prowadzili na terenie powiatów: lidzbarskiego, ostródzkiego, gołdapskiego, kętrzyńskiego oraz węgorzewskiego” – opisuje „Wyborcza”.

– Najczęściej interwencje dotyczyły usuwania powalonych drzew i konarów, udrażniania zablokowanych dróg, lokalnych podtopień oraz uszkodzeń budynków spowodowanych silnym wiatrem i intensywnymi opadami – informuje Łukasz Wróblewski, rzecznik prasowy Państwowej Straży Pożarnej na Warmii i Mazurach.

Share.
Exit mobile version