Christo Groziew, dziennikarz śledczy i znawca Kremla, w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” opisuje stosunek Władimira Putina do Polski. Jak relacjonuje, jeszcze przed pełnoskalową inwazją na Ukrainę ludzie z otoczenia rosyjskiego przywódcy mówili mu o jego wieloletniej obsesji na punkcie naszego kraju.
– Nienawidzi jej do tego stopnia, że to aż irracjonalne i trudne do zrozumienia – mówi w rozmowie z „GW” Groziew.
Według jego informatorów Putin miał zamierzać wykorzystać wojnę przeciwko Ukrainie do rozszerzania agresywnych działań także w kierunku Polski. Dziennikarz wiąże z tym liczbę rosyjskich operacji sabotażowych na polskim terytorium. W jego ocenie nie jest ona przypadkowa.
Sabotaż za kilkaset euro. Tak mają działać pośrednicy
Groziew zwraca uwagę na sposób organizowania takich akcji. Rosyjskie służby coraz częściej mają zlecać je osobom spoza własnych struktur. Pośrednicy szukają wykonawców przez Telegram, w środowiskach przestępczych oraz grupach kibolskich.
Za kilkaset euro werbowane osoby mają podejmować się podpaleń, sabotażu, a nawet zamachów. Zdaniem dziennikarza takie działania są mniej skuteczne niż profesjonalne operacje wywiadowcze, ale zwiększają zagrożenie dla przypadkowych ludzi. W tej strategii znaczenie ma również sam efekt, a chaos i strach mają służyć interesom Kremla. Ostrzeżenie Groziewa dotyczy więc zarówno sposobu werbowania wykonawców, jak i konsekwencji ich działań.
„To nie jest już wojna hybrydowa”. Ostrzeżenie dla Polski
Groziew pokusił się w wywiadzie także o stwierdzenie, że „to nie jest już wojna hybrydowa”. Według niego rosyjskie służby traktują konflikt z Zachodem jak „gorącą fazę wojny”, a Władimir Putin skłania się obecnie ku zwolennikom dalszej eskalacji.
Dziennikarz zastrzega jednak, że rosyjski aparat władzy nie jest jednolity. Część wysoko postawionych funkcjonariuszy i oligarchów chce zakończenia wojny. Narastająca rywalizacja między służbami może w przyszłości zagrozić również samemu Putinowi. Groziew wskazuje na potrzebę rozwijania własnych źródeł informacji i jeszcze ściślejszej współpracy z europejskimi partnerami. To jego odpowiedź na zagrożenie nasileniem sabotażu.


