Muzeum Literatury w Warszawie było współprowadzone przez samorząd województwa mazowieckiego oraz Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a jego dyrektor był powoływany i odwoływany przez organizatora za zgodą współprowadzącego.
Konkurs na dyrektora instytucji zarząd województwa ogłosił we wrześniu 2024 r. Wygrała go wtedy Agnieszka Celeda, dziennikarka kulturalna, była szefowa redakcji kulturalnej Polskiego Radia i dyrektorka Biura Kultury i Dziedzictwa w Kancelarii Prezydenta Bronisława Komorowskiego. W II turze głosowania otrzymała 6 z 11 głosów.
Jej konkurentka dr Beata Michalec, warszawska radna z klubu Koalicji Obywatelskiej, historyczka, wicedyrektorka Muzeum Niepodległości dostała o jeden głos mniej. Mimo to w styczniu 2025 r. zarząd województwa z marszałkiem Adamem Struzikiem z PSL na czele powołał na pełniącą obowiązki dyrektora Beatę Michalec, a nie Agnieszkę Celedę. 5 grudnia komisja konkursowa zebrała się ponownie, by wybrać dyrektora. Nowy konkurs wygrała Michalec.
Muzeum Literatury. Resort o „partyjnych umocowaniach”
Ministerka kultury Marta Cienkowska nie zgadzała się na powołanie Beaty Michalec na stanowisko dyrektorki muzeum. Resort w przesłanym do marszałka Adama Struzika piśmie żądał rozpisania nowego konkursu. „Komisje konkursowe nie mogą stawać się pretekstem do obsadzania stanowisk w kluczu politycznym. Decydującym czynnikiem muszą być merytoryczne kompetencje, a nie partyjne umocowania” – twierdziło ministerstwo.
W lutym Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wypowiedziało umowę ws. prowadzenia jako wspólnej instytucji kultury Muzeum Literatury w Warszawie. Wypowiedzenie oznacza, że od 1 stycznia 2027 r. muzeum pozostanie samorządową instytucją kultury prowadzoną wyłącznie przez woj. mazowieckie.
Beata Michalec odchodzi z muzeum. „Bezwzględna nagonka”
W środę Beata Michalec przekazała, że „podjęła najtrudniejszą decyzję w życiu zawodowym” i złożyła rezygnację z funkcji Dyrektora Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w „proteście przeciwko niszczeniu ludzi i ich dorobku”.
„Granica między merytoryczną krytyką a psychiczną przemocą została drastycznie przekroczona. Wyczerpały się możliwości obrony w rzeczywistości, w której fakty nie mają znaczenia, a medialny wyrok wydaje się przed wysłuchaniem argumentów” – napisała.
Jak zaznaczyła, stała się celem „zorganizowanej, bezwzględnej nagonki”. „Przez wiele miesięcy próbowano wymazać to, na co pracowałam przez całe swoje życie. Jestem doktorem nauk humanistycznych, historykiem, autorką licznych monografii oraz książek naukowych poświęconych Warszawie. Przez lata z dumą zarządzałam instytucjami, w tym jako wicedyrektor Muzeum Niepodległości w Warszawie, działałam w Radzie Naukowej i Towarzystwie Przyjaciół Warszawy, za co byłam honorowana odznaczeniami, w tym medalem »Zasłużony Kulturze Gloria Artis«” – wyliczała.
„Cała ta droga zawodowa, moja wiedza i naukowe publikacje zostały bezwzględnie zdeprecjonowane przez falę anonimowego, cyfrowego linczu. Ilość nienawiści i kłamstw, jaka zalała przestrzeń publiczną, nie ma nic wspólnego z wolnością słowa czy dziennikarską rzetelnością. Przed takim zmasowanym atakiem pojedynczy człowiek nie jest w stanie się obronić” – zaakcentowała Michalec.
„Odchodzę z podniesioną głową, jako ofiara brutalnego mechanizmu nienawiści, ale z poczuciem, że zrobiłam wszystko, by dobrze służyć warszawskiej kulturze. Jeśli moja rezygnacja zmusi, choć część mediów i komentatorów do refleksji nad tym, do czego prowadzi ślepy hejt, to ta decyzja miała głęboki sens” – dodała w swoim wpisie.


