-
Ministerstwo Obrony Narodowej poinformowało, że wykryty cywilny dron nie stanowił zagrożenia dla bazy w Redzikowie i nie latał bezpośrednio nad jej terenem, lecz naruszył strefę zakazu lotów bezzałogowych statków powietrznych.
-
Obiekt był obserwowany przez wojskowe systemy obrony powietrznej przez cały czas trwania jego lotu, ustalono także miejsce operowania operatora drona.
-
Baza w Redzikowie jest strategicznym obiektem dla Polski, NATO i Stanów Zjednoczonych, a jej ochrona spoczywa głównie na stronie polskiej.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Sprawę jako pierwszy opisał Onet. Według ustaleń portalu do zdarzenia doszło 15 września w godzinach popołudniowych. Systemy rozpoznawcze wykryły wówczas nieuprawnionego drona w odległości około pół kilometra od bazy w Redzikowie.
MON potwierdziło, że bezzałogowy statek powietrzny został wykryty przez wojskowe systemy. Resort przekazał również, że udało się ustalić miejsce, z którego urządzeniem operował jego operator.
MON: Dron był obserwowany przez wojskowe systemy obrony powietrznej
We wtorkowym komunikacie Ministerstwo Obrony Narodowej doprecyzowało informacje dotyczące incydentu. Jak przekazano, wykryty w pobliżu bazy cywilny bezzałogowy statek powietrzny „nie stanowił żadnego zagrożenia dla obiektów bazy i był cały czas obserwowany przez wojskowe systemy obrony powietrznej”.
Ministerstwo podkreśliło, iż pojawiające się w mediach informacje o dronie, który miał przebywać nad amerykańską bazą, są nieprecyzyjne. „Dron nie operował nad bazą, ale jego lot odbywał się z naruszeniem strefy, w której obowiązuje zakaz lotów bezzałogowych statków powietrznych” – wskazało.
Z informacji przekazanych wcześniej Onetowi wynika, że lot bezzałogowca trwał około pięciu minut. W tym czasie obiekt był obserwowany przez systemy wojskowe. MON nie podało jednak szczegółów dotyczących ewentualnego wykorzystania konkretnych systemów antydronowych ani tego, czy podjęto próbę neutralizacji urządzenia.
Ministerstwo poinformowało natomiast, że zgodnie z obowiązującymi w Siłach Zbrojnych procedurami o zdarzeniu zostały powiadomione odpowiednie instytucje i służby, w tym policja.
Dron przy bazie w Redzikowie. MON: Obserwacja obiektu była pod kontrolą
Onet przekazał, że jednym z działań podjętych po wykryciu bezzałogowca było zgłoszenie incydentu na numer alarmowy 112. Jak zwrócili uwagę dziennikarze, MON nie informowało wówczas, co dokładnie stało się z dronem po jego wykryciu.
Resort obrony nie ujawniał także szczegółów dotyczących sposobu zabezpieczenia bazy, systemów rozpoznania czy możliwości prowadzenia walki elektronicznej znajdujących się w Redzikowie.
W komunikacie ministerstwo podkreśliło jednak, że miejsce, z którego operował dron, zostało zidentyfikowane. Jednocześnie cały lot pozostawał pod kontrolą wojskowych systemów obrony powietrznej. „Obserwacja obiektu odbywała się pod pełną kontrolą, dron nie zbliżył się do obiektów newralgicznych bazy w Redzikowie” – przekazało MON.
Baza w Redzikowie. Strategiczne znaczenie dla Polski i NATO
Jeszcze przed publikacją najnowszego komunikatu przedstawiciele resortu zapewniali, że każdy przypadek nieuprawnionej aktywności bezzałogowca w rejonie chronionego obiektu wojskowego jest traktowany z powagą.
Baza obrony przeciwrakietowej w Redzikowie jest obiektem o strategicznym znaczeniu dla bezpieczeństwa Polski, NATO i Stanów Zjednoczonych. Na jej terenie znajdują się instalacje amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej Aegis Ashore.
Obiekt jest ochraniany przez amerykańskich żołnierzy, jednak główna odpowiedzialność za jego bezpieczeństwo spoczywa na stronie polskiej. W związku z tym do ochrony bazy skierowano specjalny pododdział.
-
Dron na plaży koło Jarosławca. Wojsko na miejscu, wskazują na Rosję
-
Wojsko sprawdziło podejrzany obiekt. Okazał się być dużym stadem ptaków












