Próg ważności dla odwołania prezydenta wynosił 26,98 proc., a dla rady miasta 30,59 proc. Jak podaje lokalny serwis LoveKraków.pl frekwencja w niedzielnym referendum wyniosła 29,71 procent i była niewystarczająca do odwołania rady miasta.
Referendum w Krakowie. Nieoficjalnie: Rada Miasta nie zostanie odwołana
Przypomnijmy, że według sondażu late poll przygotowanego dla Polsat News i Stan 360 przez Ogólnopolską Grupę Badawczą frekwencja w niedzielnym referendum w Krakowie wyniosła 31,8 proc. (pierwsze dane mówiły o 33,4 proc.).
LoveKraków.pl informuje jednak, że po podliczeniu wszystkich komisji do odwołania Rady Miasta zabrakło kilku tysięcy głosów.
Ostateczny protokół z głosowania ma zostać podpisany w poniedziałek (25 maja) rano. Wtedy wynik referendum zostanie oficjalnie potwierdzony – informuje Justyna Habrajska, dyrektorka magistratu i przewodnicząca miejskiej komisji wyborczej.
Według OGB za odwołaniem Aleksandra Miszalskiego opowiedziało się 97,8 proc. głosujących, a za odwołaniem Rady Miasta Krakowa zagłosowało 96 proc. uczestników referendum. Margines błędu to w tym wypadku około 2 punktów procentowych.
Jak pisaliśmy na Gazeta.pl, o ważności referendum decyduje jednak przede wszystkim frekwencja. Aby wyniki były ważne, w głosowaniu musiało bowiem wziąć udział co najmniej 3/5 liczby osób uczestniczących w wyborze prezydenta miasta w II turze, czyli minimum 158 555 mieszkańców Krakowa (27 proc.).
Inicjatorzy referendum „nie chcieli walczyć z partiami politycznymi”
Po zamknięciu lokali wyborczych Hoffman podkreślił, iż inicjatorzy „wierzyli, że robią coś dobrego dla Krakowa”. – Nie chcieliśmy walczyć z partiami politycznymi czy wpisywać w ogólnopolskie spory polityczne. Chcieliśmy naprawić Kraków, rozpocząć ścieżkę sanacji. To udało nam się podwójnie, bo z całą pewnością możemy powiedzieć, że 24 maja zakończyliśmy tę niezbyt udaną prezydenturę i najprawdopodobniej przerwaliśmy najgorszą w historii kadencję Rady Miasta Krakowa – powiedział współinicjator referendum.
Według Hoffmana przyspieszone wybory odbędą się w Krakowie najprawdopodobniej 23 sierpnia. Jak podkreślił inicjator referendum, w dniu wyborów Krakowianie udadzą się do urn, aby „mądrze wybrać”. – Żeby ten błąd, który zdarzył się w 2023 roku, już nigdy się nie powtórzył, a Kraków zmierzał w dobrym kierunku – mówił.
Do tego czasu miastem będzie zarządzał komisarz wskazany przez premiera Donalda Tuska. – Pragnę głęboko zaapelować do premiera. Ważne, by komisarz został uczulony na to, co ważne dla Krakowa. Żebyśmy nie zmarnowali tych trzech miesięcy, bo przez ten czas można ograniczyć tę fatalną strefę czystego transportu, zlecić porządny audyt i zacząć naprawiać finanse miasta – wyliczał Hoffman.
Jego zdaniem komisarz powinien zlikwidować też departamenty powołane przez prezydenta Miszalskiego w magistracie „jako przejaw takiego marnowania pieniędzy publicznych i błędnych wydatków”.
– Nie chodzi o to, żeby „iksa” zastąpić „igrekiem”. Chodzi o to, żeby zaczynać naprawiać Kraków. My wszyscy jesteśmy tylko lokalnymi patriotami i bardzo nam zależy, żeby za pierwszym krokiem poszły dalsze dobre, mądre decyzje i zmiana na lepsze – zakończył Hoffman.
Zwracając się do zwolenników Aleksandra Miszalskiego, powiedział: „To naprawdę nie było przeciw żadnej partii politycznej, przeciwko waszym poglądom. To była zmiana, której się domagaliśmy po to i tylko po to, żeby Kraków był dobrze zarządzany. I Kraków będzie dobrze zarządzany”.
Przyspieszone wybory w Krakowie. „Będziemy patrzeć na ręce”
Inny z inicjatorów referendum, Wojciech Jakubowski, podkreślił, że inicjatorzy w kampanii wyborczej „będą patrzeć na ręce tym, którzy będą wybierać kandydatów”. – Dotrzymamy słowa. Na pewno nie poprzemy kandydata, który będzie chciał zwalniać kompetentnych urzędników – zadeklarował. – Kraków powiedział dość tej tragicznej prezydenturze i tej tragicznej Radzie Miasta Krakowa. To jest bardzo ważna nauczka na przyszłość – dodał.
Przedstawiciel komitetu zaapelował do mieszkańców o tłumne głosowanie w sierpniu. – Nie ma znaczenia, czy prezydent będzie z tej czy innej partii. Lepiej, żeby był apartyjny, ale jeżeli będzie z jakiejś partii, to nieważne z której, tylko żeby był mądry – mówił Jakubowski. Współinicjator krakowskiego referendum podziękował Donaldowi Tuskowi, że „nie wtrącał się i pozwolił Krakowianom podjąć decyzję najlepszą dla nich”.
Referendum w Krakowie. Co zarzuca się prezydentowi Miszalskiemu?
Referendum ws. odwołania Miszalskiego oraz Rady Miasta Krakowa zostało zainicjowane przez grupę obywateli, oficjalnie odcinających się od polityki. Ich pomysł wsparli politycy opozycji, w tym PiS, Konfederacja, a także środowisko radnego i byłego posła PO Łukasza Gibały – głównego rywala Miszalskiego w wyborach na prezydenta w 2024 r. Twarzą komitetu referendalnego stał się przewodniczący rady dzielnicy Stare Miasto Jan Hoffman.
Przeciwnicy zarzucają Miszalskiemu m.in. zadłużenie miasta, niespełnienie wyborczych obietnic i sprawowanie urzędu w sposób niegodny. Nie podobają się im również sposób wprowadzenia i zasady strefy czystego transportu (SCT), podwyżki cen biletów oraz wydłużenie godzin płatnego parkowania.
Zdaniem Miszalskiego próba jego odwołania jest dla jego krytyków rodzajem „dogrywki” do ostatnich wyborów samorządowych. W ostatnich tygodniach w rozmowach z dziennikarzami przyznał, że niektóre decyzje były błędne i zapowiedział korekty, polegające m.in. na wycofaniu opłat dla mieszkańców za parkowanie w centrum miasta w niedzielę, zmianach kadrowych i zmniejszeniu liczby etatów w urzędzie.
Redagował Jan Latała











