Liczące łącznie ponad 4 miliony mieszkańców Pusan jest drugim co do wielkości (po Seulu) miastem w Korei Południowym i jednocześnie największym miastem portowym w kraju. Od kilkunastu dni to, co dzieje się nad wodą, budzi tam największe zainteresowanie. Chodzi o rekina, który „zamieszkał” w jednym z tamtejszych kanałów.
Wpłynął do miasta i już w nim pozostał. Sharkfluencer w kanale
Od 12 dni w jednym z kanałów w Pusan pływa dorosły okaz rekina z gatunku żarłacz brunatny (Carcharhinus plumbeus). Mierząca 3,5 metra długości ryba wzbudziła prawdziwą sensację.
Na okoliczne nabrzeża masowo zaczęli wylegać mieszkańcy i turyści. Zwykle podczas wakacji w ciągu dnia notuje się w tym rejonie frekwencję na poziomie 2 tys. osób dziennie. Po raz pierwszy dostrzeżono go 18 września i począwszy od tego dnia do poniedziałku włącznie podziwiało go ponad 607 tys. ludzi – podały władze miasta.
Drapieżnik jest wyraźnie widoczny z brzegu, dzięki czemu jest nagrywany i fotografowany przez gapiów:
Zwierzę dorobiło się już imienia Bukang-i, na cześć miasta, w którym się znalazł, a miejscowe władze zdecydowały się nawet nadać mu tytuł Honorowego Ambasadora Metropolii Pusan, jako jego „Sharkfluencera” (angielskie słowo „shark” oznacza „rekin”) – poinformowano na oficjalnym miejskim profilu w serwisie X.
Z powodu problemów z mobilnością Bukang-i nie był w stanie osobiście odebrać tytułu – napisano w poście. Zamiast rekina honorowy tytuł w jego imieniu odebrała maskotka miasta, Bugi.
Żarłacz brunatny zwykle osiąga długość do około 3 metrów, więc ten osobnik jest jednym z więszych przedstawicieli gatunku. Rekiny te zwykle żywią się rybami i skorupiakami. Uważa się go za gatunek niegroźny dla ludzi, jednak ze względu na swoje rozmiary potencjalnie może być niebezpieczny.
To jednak rekin bardziej może się obawiać człowieka, a nie na odwrót. Ten gatunek często jest odławiany i w 1996 roku Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody (IUCN) uznała go za narażony na wyginięcie, a w 2000 roku za gatunek bliski zagrożenia.
Również osobnik, który wpłynął do kanału w Pusan, znalazł się w niebezpieczeństwie. Jeśli bowiem dłużej pozostanie w kanale, może mieć problem z dostępem do pokarmu, oprócz tego może się też bardziej męczyć na ograniczonej przestrzeni. Dlatego też trwają próby skłonienia go do powrotu do morza.
Rekin rozgościł się w kanale. Pierwszy plan nie wypalił
W poniedziałek władze Pusan zwołały specjalne spotkanie, na którym szukano sposobów na eksmisję rekina z kanału. We wtorek przystąpiono do działania.
Członkowie straży przybrzeżnej przy pomocy armatek wodnych starali się odstraszyć rekina i skłonić go do płynięcia w stronę ujścia kanału.
W ten sposób w 2004 roku poradzono sobie w amerykańskim Massachusetts ze znacznie większym i groźniejszym rekinem – żarłaczem białym, który utknął na płyciznach nieopodal wyspy Naushon.
Koreańczykom nie udało się jednak wypchnąć rekina z kanału – zwierzę ostatecznie przepłynęło obok łodzi i znów pływa tam, gdzie do tej pory. Władze miasta mają jednak „plan B”. Chcą wypłoszyć rekina na otwarte wody z użyciem specjalnie dopasowanych sieci, o szerokości i głębokości dokładnie odpowiadającej rozmiarom kanał.
Holowana przez statki sieć ma ostatecznie skłonić „Honorowego Ambasadora Metropolii Pusan” do opuszczenia miasta. Czas pokaże, czy ta sztuka się uda.
Źródło: Yonhap, SBS News, „The Guardian”
—–


