Jak podaje Reuters, obecnie jednostki NATO we wszystkich trzech krajach bałtyckich, podobnie jak te w Polsce północnej, znajdują się pod wspólnym dowództwem w Szczecinie. Planowana zmiana ma za zadanie podnieść znaczenie newralgicznego regionu w strukturze Sojuszu. Kraje bałtyckie znajdują się pod lupą dowódców od czasu pełnoskalowej inwazji na Ukrainę.

Szybka reakcja na zagrożenie

Jedno z wojskowych źródeł agencji opisuje, że dzięki wprowadzeniu do regionu drugiego korpusu możliwe będzie „szybkie wprowadzenie masy”. Pozwoli to na zareagowanie na „strategiczną głębię i podatność” regionu.

Zobacz wideo Trump rozważa wycofanie USA z NATO. Starmer broni Sojuszu

W pełni operacyjny korpus armii zazwyczaj dowodzi trzema dywizjami, czyli od 40 000 do 60 000 żołnierzy. W czasie pokoju funkcjonuje on zazwyczaj jako szkieletowa struktura dowodzenia, z wyspecjalizowanymi funkcjami, takimi jak artyleria, obrona powietrzna i służba medyczna, co umożliwia szybkie rozmieszczenie wojsk w razie potrzeby.

Niemcy i Holendrzy będą bronić Bałtyku

Według źródeł Reutersa Niemcy i Holandia, we współpracy z NATO, osiągnęły porozumienie w sprawie przydzielenia Niemiecko-Holenderskiego Korpusu z siedzibą w niemieckim mieście Munster do obrony Łotwy i Estonii. Agencja twierdzi, że informacje te potwierdziły przynajmniej dwa źródła.

Reakcja na działania USA i Donalda Trumpa

Agencja przekonuje też, że sojusznicy z Europy biorą na siebie większą odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo. Ma to wynikać z ostrej krytyki ze strony prezydenta USA Donalda Trumpa, który niedawno oskarżył europejskich członków NATO o brak poparcia dla wojny z Iranem. 

Zapowiedział też wycofanie przez Waszyngton pięciu tysięcy żołnierzy amerykańskich z Niemiec. Do tego, kilka dni później, doszła decyzja o wstrzymaniu rotacji do Polski około czterech tysięcy żołnierzy. Ostatecznie, po działaniach Polski, decyzja ta została cofnięta. „Bazując na udanym wyborze obecnego prezydenta Polski Karola Nawrockiego, którego z dumą poparłem, oraz na naszych relacjach z nim, z przyjemnością ogłaszam, że Stany Zjednoczone wyślą do Polski dodatkowych 5 tys. żołnierzy” – napisał kilka dni temu w swoich mediach społecznościowych 47. prezydent Stanów Zjednoczonych.

Do tej pory nie ma jednak potwierdzenia, czy Amerykanie trafią do Polski na stałe.

Załatanie ostatnich dziur

Źródła agencji podały, że umowa „pokonała ostatnią przeszkodę”, jaką był brak oddziałów korpusowych, nawiązując do kluczowych zdolności, jakich każdy korpus potrzebuje. Chodzi o takie obszary jak artyleria dalekiego zasięgu, obrona przeciwlotnicza, a także inżynieria i służba medyczna.

Niemcy i Holandia wspólnie z innymi partnerami będą teraz rozbudowywać te siły – twierdzi Agencja Reutera, która powołuje się na swoje źródła.

Holenderskie Ministerstwo Obrony poinformowało, że przydział korpusu jest „obecnie dopracowywany” i odmówiło podania szczegółów operacji. Niemieckie Ministerstwo Obrony odmówiło komentarza, powołało się na trwające działania koordynacyjne z NATO.

Sam Sojusz zapowiedział, że sprawę będzie komentował później. 

Redagowała Kamila Cieślik

Share.
Exit mobile version