-
Rolnik z Bawarii został prawomocnie skazany za nieumyślne spowodowanie śmierci młodej sarny podczas koszenia łąki, a sąd uznał, że nie zachował należytej ostrożności.
-
Mężczyzna korzystał z urządzeń do wykrywania jeleniowatych, jednak ich skuteczność została zakwestionowana.
-
Sąd w Altötting wymierzył rolnikowi karę grzywny wraz z kosztami postępowania w łącznej wysokości ponad 4 tys. euro, podkreślając znaczenie ochrony dzikiej fauny podczas prac polowych.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Bawarski rolnik odpowiadał przed sądem za zdarzenie, do którego doszło w 2025 r. podczas koszenia łąki. Pod pracującą maszynę dostała się młoda sarna ukrywająca się w wysokiej trawie. Zwierzę nie przeżyło, a sprawa szybko trafiła do organów ścigania. Postępowanie miało wyjaśnić, czy mężczyzna dochował należytej ostrożności podczas wykonywania prac oraz czy mógł zapobiec tragedii.
Po przeanalizowaniu materiału dowodowego, sąd uznał, że odpowiedzialność za śmierć zwierzęcia spoczywa na kierującym ciągnikiem. Wyrok oznacza dla rolnika konieczność zapłaty 4 tys. euro, czyli ponad 17 tys. zł, na które składają się grzywna oraz koszty postępowania.
Do tragicznego zdarzenia doszło podczas koszenia łąki
Do wypadku doszło w czerwcu 2025 r. na jednej z łąk w Bawarii. Jak donosi niemiecki portal Agrarheute, mężczyzna wykonywał prace związane z koszeniem trawy przy użyciu ciągnika z podłączoną kosiarką.
Według rolnika warunki pogodowe zmusiły go do skoszenia łącznie 35 hektarów pastwiska w ciągu jednego dnia. Zeznał przed sądem, że nie miał wystarczająco dużo czasu, aby z pomocą drona i myśliwych przeczesać wcześniej teren. Zamiast tego polegał na specjalnych urządzeniach wykrywających zwierzęta przymocowanych do kosiarki. Twierdził również, że systemy te zawsze działały niezawodnie w przeszłości.
Po zakończeniu koszenia myśliwy z psem przeszukał łąkę. Znaleźli szczątki młodej sarny.
W postępowaniu przed sądem rejonowym w Altötting przesłuchano kilku świadków. Opinie na temat skuteczności zastosowanych środków ochronnych były podzielone. Jedni lepiej oceniali skuteczność skanowania terenu dronem, a inni – urządzeń wykrywających zwierzęta montowanych do ciągników.
Obrona 62-letniego mężczyzny argumentowała, że podczas koszenia obecność dzikich zwierząt nie zawsze jest możliwa do wykrycia, zwłaszcza gdy znajdują się one w gęstej roślinności.
Sąd uznał winę rolnika. Zapadł dotkliwy wyrok
Sąd nie podzielił jednak argumentacji oskarżonego. Stwierdził, że rolnik, działając pod presją czasu, podjął błędną decyzję, naruszając tym samym swój obowiązek zachowania ostrożności. Zdaniem sędziego mężczyzna musiał być świadomy, że nie dochował odpowiednich procedur bezpieczeństwa.
Sąd Rejonowy w Altötting ostatecznie skazał 62-latka na karę grzywny w wysokości 50 stawek dziennych po 80 euro każda. Mężczyzna łącznie z kosztami postępowania będzie musiał zapłacić w przeliczeniu ponad 17 tys. zł. Wyrok pokazuje, że sądy coraz większą wagę przywiązują do obowiązku ochrony dzikiej fauny również podczas wykonywania prac rolniczych.












