W wywiadzie dla rosyjskiej stacji telewizyjnej minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow wypowiedział się m.in. na temat polityki zagranicznej prowadzonej przez Stany Zjednoczone. Otwarcie też skrytykował działania USA w sprawie konfliktu na Bliskim Wschodzie.

Rosja krytykuje działania USA


Polityk odniósł się do ostatnich wypowiedzi przedstawicieli USA w sprawie wojny w Iranie, a także do głośnych wydarzeń, do których doszło w Wenezueli za sprawą działań Amerykanów.


– Spójrzcie, co się dzieje teraz. Stany Zjednoczone oficjalnie oświadczyły, że nikt im nie mówi, co mają robić. Dbają tylko o własne dobro. Są gotowe bronić tego dobra wszelkimi możliwymi sposobami – zamachami stanu, porwaniami czy zabójstwami przywódców krajów posiadających poszukiwane przez nich zasoby naturalne. Wenezuela, Iran – nasi amerykańscy koledzy nie ukrywają, że chodzi o ropę naftową – stwierdził Ławrow.


Zdaniem polityka polityka USA na Bliskim Wschodzie „cofa nas do świata, w którym nie było niczego”. Podkreślił jednocześnie, że „Stany Zjednoczone z zadowoleniem przyjęły marginalizację Rosji na europejskich rynkach energetycznych. (…) to jawne żądanie dominacji energetycznej na całym świecie, we wszystkich regionach” – mówił Ławrow.


Jednocześnie rosyjski minister stwierdził, że Moskwa jest gotowa „realizować projekty korzystne dla obu stron i zapewnić Amerykanom to, co ich interesuje”. – Nasze interesy również muszą być respektowane. Jak dotąd tego nie widzimy – dodał.

Rosja uderza w Europę


Polityk ocenił też, że Stany Zjednoczone „odcięły się” od Europy, wzywając państwa europejskie do porzucenia uszkodzonego gazociągu Nord Stream.


– To nie jest podejście do stosunków międzynarodowych. To próba powrotu do epoki kolonialnej – powiedział Ławrow. Dodał także, że „arogancja i pogarda dla wszystkich wycieka z ust dzisiejszych europejskich polityków, gdy zaczynają głosić kazania”.


Przypomnijmy, Rosja nadal prowadzi działania wojenne w Ukrainie. Według najnowszych ustaleń medialnych w nocy doszło do kolejnego zmasowanego ataku na Charków i Dniepr. Uszkodzono budynki mieszkalne i obiekty infrastruktury cywilnej. Co najmniej 21 osób zostało rannych. Informacje te przekazał na Telegramie m.in. Ołeksandr Hanża, szef dniepropietrowskiej wojskowej administracji obwodowej.

Share.
Exit mobile version