Ciało Silvy Koniuszek zostało znalezione w poniedziałek (8 czerwca) w jej domu w dzielnicy El Tigrillo, w miasteczku Montanita. Jak opisywaliśmy na Gazeta.pl, sąsiedzi w rozmowie z mediami przyznali, że tego samego dnia widzieli, jak Polka odprowadzała córki do szkoły. O śmierci kobiety poinformował służby jej narzeczony.

Śmierć polskiej aktywistki w Ekwadorze. Wszczęto śledztwo

Minister spraw wewnętrznych Ekwadoru, John Reimberg, napisał w serwisie X, że nakazał, by „śledztwo zostało przeprowadzone z największą szybkością i przejrzystością, a fakty zostały w pełni wyjaśnione”. Ekwadorska prokuratura zwróciła się w związku z tym o współpracę międzynarodową. Nie sprecyzowano jednak, do których krajów ekwadorscy śledczy zwrócili się o pomoc.

Zobacz wideo Ameryka okiem Polaka. „Nie bałem się ICE, bo jestem biały”

Przypomnijmy, że szef ekwadorskiego MSW początkowo odrzucił hipotezę o zabójstwie Silvy Koniuszek, a jako możliwą przyczynę śmierci kobiety podał samobójstwo. Szybko jednak zakwestionowano tę hipotezę. Nie było dowodów na to wskazujących, a w taki przebieg zdarzeń nie wierzyli bliscy i współpracownicy aktywistki. 

„Wyborcza” dotarła do znajomego zmarłej aktywistki z dawnych lat. – Walczyła z korupcją, z układami. Dawała głos tym, którzy go nie mieli, którym go zabierano – mówil mężczyna, przyznając, że z podziwem, ale i niepokojem obserwował jej działania w Ekwadorze.

Polka walczyła z korupcją. Przed śmiercią jej grożono

Silva Koniuszek była dobrze znaną postacią w prowincji Santa Elena, na południowym zachodzie kraju. Polka kierowała fundacją La Integridad, zajmującą się pomocą humanitarną, ochroną praw człowieka oraz walką z korupcją. Kobieta ujawniała przypadki korupcji, w szczególności dotyczące nielegalnego obrotu gruntami z udziałem polityków, prania pieniędzy oraz funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. Polka zaangażowała się też w działania na rzecz wyjaśnienia okoliczności śmierci dziennikarza, który prowadził śledztwo w sprawie korupcji.

Agencja AFP cytując, Alfonso Ortiza, szefa lokalnej organizacji pozarządowej Mochica Sumpa, przypomina, że Polka zwróciła się do ekwadorskich władz „o zapewnienie jej niezbędnej ochrony, ponieważ obawiała się o swoje życie”. Kilka miesięcy temu kobiecie grożono śmiercią. O „szybkie” i „niezależne” śledztwo, które wyjaśni okoliczności śmierci polskiej aktywistki, zaapelowała do władz w Quito delegatura Unii Europejskiej w Ekwadorze.

Share.
Exit mobile version