Sanatoria i uzdrowiska w całej Polsce coraz mocniej odczuwają skutki tzw. niedojazdów, czyli sytuacji, w których pacjenci nie pojawiają się na zaplanowanych turnusach. Problem dotyczy zarówno rezygnacji zgłaszanych w ostatniej chwili, jak i całkowitego braku informacji o nieobecności.

Efektem są niewykorzystane miejsca, straty finansowe oraz ograniczona dostępność leczenia uzdrowiskowego dla kolejnych pacjentów. Branża nie ukrywa, że skala zjawiska zaczyna mieć istotny wpływ na funkcjonowanie całego sektora.

Ponad 108 mln zł niewykorzystanych świadczeń


Dane Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ) pokazują, że problem ma wymiar ogólnopolski. W 2024 roku nie zrealizowano ponad 7,3 tys. skierowań do sanatoriów, natomiast w 2025 roku liczba ta przekroczyła 6,1 tys. Łączna wartość niezrealizowanych świadczeń w ciągu dwóch lat wyniosła ponad 108 mln zł.


Przedstawiciele branży uzdrowiskowej podkreślają, że chodzi nie tylko o utracone przychody, ale również o dezorganizację pracy placówek i niewykorzystanie zakontraktowanych świadczeń.

– Problem „niedojazdów” jest jednym z największych wyzwań operacyjnych i ekonomicznych, z jakimi mierzy się nasza branża. To nie jest zjawisko jednostkowe, lecz systemowe wyzwanie dotykające niemal wszystkie placówki lecznictwa uzdrowiskowego w kraju – ocenia, cytowany przez „WP Finanse”, Łukasz Kocur z Polskiej Grupy Uzdrowisk.


Poszczególne uzdrowiska również wskazują konkretne straty finansowe. Uzdrowisko Busko-Zdrój szacuje je na ponad 3,4 mln zł od 2023 roku, a Uzdrowisko Krynica-Żegiestów na ponad 1,7 mln zł w ciągu trzech lat.

Puste łóżka mimo wielomiesięcznych kolejek


Największym problemem dla sanatoriów są rezygnacje zgłaszane na krótko przed rozpoczęciem turnusu lub całkowity brak informacji od pacjenta. W takich przypadkach placówki najczęściej nie są w stanie uzupełnić wolnego miejsca osobą z listy rezerwowej.

Branża zwraca uwagę, że sytuacja jest szczególnie trudna w kontekście długiego czasu oczekiwania na leczenie uzdrowiskowe. Według NFZ średni czas oczekiwania dla dorosłych wynosi obecnie około ośmiu miesięcy.


Przedstawiciele uzdrowisk podkreślają również, że część powodów rezygnacji ma charakter błahy.

– Bo mają implant zęba, bo wyjazd do rodziny, bo komunię, bo 300 km dalej jest wojna w Ukrainie, bo jest niekorzystna pogoda – wymieniał podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Lecznictwa Uzdrowiskowego dr Jacek Gąsiorowski z Dolnego Śląska.


Według branży puste miejsca oznaczają nie tylko straty finansowe, ale także niewykorzystany potencjał kadry medycznej i infrastruktury.

Branża proponuje nowe mechanizmy


Uzdrowiska coraz częściej apelują o zmiany organizacyjne i wprowadzenie rozwiązań ograniczających skalę problemu. Wśród propozycji pojawiają się zarówno działania techniczne, jak i sankcje dla pacjentów, którzy bez uzasadnienia rezygnują z wyjazdu.


Najczęściej wskazywane rozwiązania to:


  • obowiązkowe potwierdzanie przyjazdu przed turnusem,

  • system list rezerwowych „last minute”,

  • automatyczne przypomnienia SMS,

  • centralny system zarządzania skierowaniami,

  • kaucje zwrotne lub sankcje za brak odwołania pobytu.


Najdalej idący postulat przedstawiła Polska Grupa Uzdrowisk.

– W przypadku nieuzasadnionego „nie dojazdu” lub rezygnacji w terminie krótszym niż np. 14 dni przed turnusem (bez ważnych przyczyn losowych lub medycznych), pacjent powinien tracić prawo do ubiegania się o kolejne skierowanie przez okres minimum 2 lat – wskazuje Łukasz Kocur.

Resort zdrowia analizuje możliwe zmiany


Ministerstwo Zdrowia przyznaje, że problem „niedojazdów” narasta i wymaga reakcji systemowej. Resort podkreśla jednak, że planowane rozwiązania powinny uwzględniać również sytuację pacjentów i nie mogą prowadzić do ograniczenia dostępności leczenia uzdrowiskowego.

– Dlatego tak istotne jest, aby wypracować „miękkie” rozwiązania, które nie pogłębią tego problemu i nie spowodują, że pacjenci definitywnie zrezygnują z tej formy leczenia – wskazuje ministerstwo.


Wśród analizowanych pomysłów znajduje się także możliwość korzystania z leczenia uzdrowiskowego przez osoby pracujące w ramach zwolnienia lekarskiego zamiast urlopu wypoczynkowego. Zdaniem branży mogłoby to ograniczyć liczbę rezygnacji wynikających ze zmian prywatnych planów.

Share.
Exit mobile version