Sejmowa komisja sprawiedliwości ustaliła we wtorek listę 15 sędziów-kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa na kolejną kadencję (2026-2030). Listę poparło 18 posłów z komisji, dwóch było przeciw. Nikt nie wstrzymał się od głosu. Wcześniej komisja przyjęła wniosek wiceszefa komisji sprawiedliwości Macieja Tomczykiewicza (KO), aby do głosowania nad zaproponowaną lista przejść bez dyskusji. Nad całą listą do KRS, którą wskazała komisja, Sejm zagłosuje w piątek (15 maja).

Kandydatów na nowych sędziów KRS wskazały wszystkie kluby poselskie. Zgłoszono łącznie 17 kandydatur z 60 zarejestrowanych w Sejmie. Troje kandydatów zostało wspólnie zgłoszonych przez kluby: KO, Lewicę, Centrum, PSL-Trzecia Droga oraz Polska 2050. Sześcioro kandydatów wspólnie zgłosiły kluby: KO, Lewica oraz Centrum. Również sześcioro kandydatów zgłosiły wspólnie: PSL-Trzecia Droga oraz Polska 2050.

Zobacz wideo Reforma sądownictwa. Żurek zaapelował do Nawrockiego

Po jednym kandydacie do KRS wskazały kluby PiS i Konfederacji. Klub PiS wyznaczył sędziego Łukasza Piebiaka – byłego wiceministra sprawiedliwości z czasów kierowania resortem przez Zbigniewa Ziobrę. Klub Konfederacji wskazał Łukasza Zawadzkiego – opolskiego sędziego związanego, podobnie jak Piebiak, ze Stowarzyszeniem Prawnicy dla Polski.

Kandydaci zgłoszeni przez ugrupowania rządzącej koalicji, to 15 sędziów wyłonionych podczas opiniowania kandydatów do sędziowskiej części KRS przez zgromadzenia sędziów w kraju. Opiniowanie kandydatów przez sędziów nie było przewidziane w ustawie o KRS. Przez rządzących było jednak zapowiedziane jako tzw. plan B – po prezydenckim wecie do noweli ustawy o KRS, która przywracała wybór sędziowskiego składu KRS przez środowiska sędziowskie. W przyjętej pod koniec lutego uchwale Sejm stwierdził, że wybierając sędziowski skład do KRS, uwzględni wyniki wyborów, dokonanych przez sędziów w wyborach powszechnych i transparentnych.

Kontrowersje z kandydaturą PiS

Najwięcej kontrowersji wzbudziła kandydatura Łukasza Piebiaka, byłego wiceministra sprawiedliwości w rządzie PiS. „Piebiak to postać symboliczna – główny architekt zmian, które dotknęły sądownictwo w czasach rządów PiS. Jako wiceminister w resorcie Ziobry był twarzą zmian wprowadzanych w wymiarze sprawiedliwości. To także jeden z bohaterów tzw. afery hejterskiej” – zwraca uwagę Ewa Ivanova na Wyborcza.pl.

Piebiak podał się do dymisji w 2019 r. właśnie po wybuchu tzw. afery hejterskiej. „Latem 2019 roku aferę ujawniły media, w tym 'Wyborcza’. Z wielu publikacji wynikało, że w resorcie Ziobry działała grupa, która przeprowadzała akcje dyskredytujące sędziów sprzeciwiających się zmianom w sądach, jakie wprowadzali ludzie PiS. Kluczową rolę w aferze miał odgrywać właśnie ówczesny wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak, nazywany przez sędziów 'hersztem’ oraz sędziowie delegowani lub awansowani za czasów 'dobrej zmiany'” – czytamy. Więcej w poniższym artykule:

„To, że PiS zgłosiło pana Piebiaka pokazuje, że nie potrafi odciąć się od złych rzeczy”

Przed posiedzeniem PAP zapytała posłów z komisji sprawiedliwości, czy ich zdaniem na liście rekomendowanej Sejmowi powinni znaleźć się sędziowie, którzy dostali najmniej głosów w wewnętrznych wyborach sędziowskich (Piebiak i Zawadzki), biorąc dodatkowo pod uwagę kontrowersje wokół Piebiaka.  

Tomczykiewicz powiedział, że „nie widzi rozwiązania, które pozwoliłoby przy wyborze pominąć kandydaturę Piebiaka”. – W tej sytuacji powinni zostać wybrani ci sędziowie, którzy otrzymali najlepsze wyniki w wyborach, a na ostatnich miejscach powinni zostać prawdopodobnie wskazani sędziowie zgłoszeni przez PiS i Konfederację, w tym pan Piebiak. Zgodnie z tą nieszczęsną ustawą uchwaloną przez PiS na liście powinni być przedstawiciele wszystkich klubów – dodał.

– To, że PiS zgłosiło pana Piebiaka pokazuje, że nie potrafi odciąć się od złych rzeczy, które robiło za czasów szefowania w resorcie sprawiedliwości przez Zbigniewa Ziobrę. Z drugiej strony szanujemy obowiązujące prawo, dlatego będziemy zapewne zmuszeni głosować nad tą kandydaturą – powiedział PAP Sławomir Ćwik (Centrum).

Posłowie PiS nie wzięli udziału w głosowaniu

Zgodnie z ustawą o KRS – sejmowa komisja, ustalając listę 15 kandydatów, nad którą ma głosować Sejm, wybiera ich spośród kandydatów zgłoszonych przez kluby, „z zastrzeżeniem, że na liście uwzględnia się co najmniej jednego kandydata wskazanego przez każdy klub poselski”. W związku z tym na ustalonej przez komisję liście znaleźli się zarówno Piebiak, jak i Zawadzki.

Posłowie PiS przed głosowaniem komisji zapowiedzieli, że nie wezmą w nim udziału, uzasadniając to wtorkowym postanowieniem zabezpieczającym Trybunału Konstytucyjnego nakazującym Sejmowi wstrzymanie wyboru sędziów do KRS. Postanowienie zapadło na kanwie wniosku skierowanego w lutym do TK przez posłów PiS. Wniosek dotyczy zbadania konstytucyjności przepisów o KRS w zakresie możliwości sprowadzenia roli Sejmu przy tym wyborze do funkcji „notariusza” zatwierdzającego decyzje środowiska sędziowskiego.

– Jesteśmy w miejscu, w którym TK nakazał wstrzymać działania i dalsze prace – mówił Sebastian Kaleta, poseł PiS. Przewodniczący komisji Paweł Śliz (Polska2050) odpowiadał, że „tak właśnie wygląda wymiar sprawiedliwości PiS, który swoimi sędziami (…) próbuje zablokować prace Sejmu”.

Share.
Exit mobile version