-
Sejm wskazał Mateusza Szpytmę na prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, a PSL poparł jego kandydaturę. Władysław Kosiniak-Kamysz uzasadnił to działalnością historyka na rzecz upamiętnianie ludowców.
-
Część środowiska historyków krytykuje kandydaturę Szpytmy, zarzucając mu upolitycznienie IPN, jednak lider PSL nie zgadza się z tą opinią.
-
Według przewodniczącego PSL korzystniejsza będzie sytuacja, kiedy szefem IPN pozostanie Mateusz Szpytma, niż gdyby pełnić obowiązki prezesa pełnił współpracownik Karola Nawrockiego.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
W piątek Sejm wybrał Mateusza Szpytmę na prezesa Instytutu Pamięci Narodowej i Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Za było 226 posłów, 194 przeciw. Kandydaturę poparło PiS, Konfederacja, PSL, część Polski 2050 i koło Demokracja Bezpośrednia, przeciwko była Koalicja Obywatelska, Lewica, Centrum i koła Razem o raz Konfederacja Korony Polskiej.
Decyzję PSL o poparciu kandydatury Mateusza Szpytmy uzasadnił podczas rozmowy z dziennikarzami przewodniczący ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz.
– Poparliśmy pana Szpytmę z uwagi na jego życiorys. Jego cały życiorys jest o PSL, upamiętniał Witosa, upamiętniał rodzinę Ulmów, która ratowała Żydów. Niech się nikt nie dziwi, że PSL głosuje za kimś, kto dbał o historię ruchu ludowego – wyjaśnił wicepremier.
Sejm wybrał nowego szefa IPN. Wicepremier tłumaczy głosy PSL
Kosiniak-Kamysz poruszył także kwestię skierowanego do parlamentarzystów listu podpisanego przez 170 historyków, wśród których znaleźli się m.in. Antoni Dudek, Paweł Machcewicz, dziennikarka Małgorzata Szejnert oraz Stanisław Obirek. Autorzy zarzucili wyłonionemu przez kolegium IPN kandydatowi udział w upolitycznieniu instytucji.
„Wbrew budowanej narracji o swojej apolityczności i profesjonalizmie Mateusz Szpytma był i jest nadal jedną z twarzy skrajnego upolitycznienia IPN, który na przestrzeni ostatnich 10 lat stał się de facto partyjną przybudówką PiS” – stwierdzili w liście historycy.
Z taką oceną nie zgodził się lider PSL, który stwierdził, że „list nie pokazał prawdy o Mateuszu Szpytmie, bo on nigdy nie był zaangażowany politycznie”. Ponadto Kosiniak-Kamysz stwierdził, że Szpytma jest lepszym kandydatem niż pełniący obowiązki prezesa IPN Karol Polejowski, bo ten jest „prawą ręką” prezydenta.
– Dziś prawa ręka Karola Nawrockiego rządzi w IPN i tak będzie przez kolejny rok, jeśli Senat nie zaakceptuje kandydatury Mateusza Szpytmy. Nie wiem, czy dla tych historyków, którzy pisali ten list tak będzie lepiej, nie sądzę – powiedział Kosiniak-Kamysz.
Aby Mateusz Szpytma został prezesem Instytutu Pamięci Narodowej, konieczne jest jeszcze pomyślne dla niego głosowanie w Senacie. Jeśli izba wyższa parlamentu odrzuci Szpytmę, konieczne będzie przedstawienie kolejnych kandydatur.
Mateusz Szpytma wybrany przez Sejm na nowego prezesa IPN
Dr Mateusz Szpytma (ur. 1975 r.) studiował historię i nauki polityczne na Uniwersytecie Jagiellońskim. Doktorat obronił na podstawie pracy „Zjednoczone Stronnictwo Ludowe w województwie krakowskim w latach 1949-1956”. W 2000 r. rozpoczął pracę w krakowskim oddziale Instytutu Pamięci Narodowej.
Szpytma był współtwórcą i dyrektorem otwartego w 2016 r. Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej. W tym samym roku został wiceprezesem IPN. W kolejnych latach był członkiem Rady Programowej Żydowskiego Instytutu Historycznego i Rady Muzeum przy Muzeum Historii Żydów Polskich Polin w Warszawie.
W 2024 r. został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, wcześniej brązowym i srebrnym Krzyżem Zasługi.
-
Nowy rzecznik praw obywatelskich. Sejm zdecydował
-
W Hucie Pieniackiej odkryto pierwszą mogiłę. „Szczątki częściowo spalone”











