-
Wiele chorób zakaźnych, takich jak dżuma, gruźlica i dur rzekomy, przeszło na ludzi od zwierząt w czasach rozwoju osadnictwa i hodowli.
-
Odnalezienie bakterii wywołującej dżumę w szczątkach udomowionej owcy sprzed 4 tys. lat wskazuje na rolę zwierząt gospodarskich w przenoszeniu chorób.
-
Badania szczątków zwierząt sprzed tysięcy lat umożliwiają ustalanie momentu pojawienia się chorób oraz ich przenoszenia między gatunkami.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Dżuma, gruźlica czy dur rzekomy należą do chorób, które przez stulecia zabijały miliony ludzi. Wszystkie mają jednak jedną wspólną cechę: ich sprawcy pierwotnie żyli u innych gatunków. Zanim zaczęli zakażać ludzi, funkcjonowali w świecie zwierząt.
Badacze od dawna podejrzewali, że przełomowym momentem było pojawienie się rolnictwa. Około 10 tys. lat temu ludzie zaczęli prowadzić osiadły tryb życia, utrzymywać stada zwierząt i mieszkać w coraz większych skupiskach. Takie warunki stworzyły znacznie więcej okazji do kontaktu z bakteriami i wirusami przenoszonymi przez zwierzęta.
Przez lata były to jednak głównie hipotezy. Dziś naukowcy dysponują nowym źródłem informacji: materiałem genetycznym zachowanym w dawnych szczątkach ludzi i zwierząt. Dzięki niemu mogą sprawdzać, kiedy i gdzie pojawiały się konkretne choroby.
Owca sprzed 4 tys. lat i ślady dżumy
Jednym z najbardziej zaskakujących odkryć było znalezienie bakterii wywołującej dżumę w szczątkach udomowionej owcy sprzed około 4 tys. lat. Wcześniej taki wariant choroby znano wyłącznie z ludzkich szczątków.
Zdaniem badaczy owce mogły pełnić rolę pośredników między dzikimi zwierzętami a ludźmi. Oznaczałoby to, że rozwijająca się hodowla nie tylko dostarczała żywności, lecz także tworzyła nowe drogi rozprzestrzeniania się chorób.
Inny przykład pochodzi z terenów dzisiejszej Turcji. W szczątkach neolitycznej owcy odnaleziono bardzo wczesną postać bakterii wywołującej brucelozę. Choroba ta nadal występuje u zwierząt gospodarskich i może zakażać ludzi. Odkrycie sugeruje, że jej historia jest niemal tak stara jak sama hodowla owiec i kóz.
Naukowcy przypominają również wcześniejsze badania wskazujące na związki między rozwojem pasterstwa a pojawieniem się duru rzekomego. Z kolei jeden ze szczepów bakterii wywołującej gruźlicę został przeniesiony na ludzi w Ameryce Południowej prawdopodobnie przez zwierzęta morskie jeszcze przed przybyciem Europejczyków.
Archeologia odkrywa historię epidemii
Coraz większe znaczenie mają szeroko zakrojone badania szczątków zwierzęcych z różnych części świata. W jednym z projektów przeanalizowano ponad 300 kości i zębów zwierząt z Eurazji, liczących nawet 6 tys. lat.
Badacze znaleźli ślady licznych bakterii powodujących choroby zwierząt i ludzi. Wśród nich były drobnoustroje związane z zakażeniami pokarmowymi, chorobami skóry czy infekcjami układu oddechowego. Część tych patogenów krąży w populacjach do dziś.
Takie odkrycia pozwalają nie tylko ustalić, kiedy pojawiła się dana choroba. Pomagają również odtworzyć jej drogę. Naukowcy próbują ustalić, które gatunki były naturalnymi rezerwuarami patogenów, które pośredniczyły w ich przenoszeniu i kiedy doszło do pierwszych zakażeń ludzi.
To trudne zadanie. Większość zwierzęcych szczątków znajdowanych przez archeologów pochodzi od osobników zabijanych na mięso, a nie od zwierząt, które padły z powodu choroby. Wiele kości było też podgrzewanych podczas przygotowywania posiłków, co niszczy materiał genetyczny.
Mimo tych ograniczeń badania szybko się rozwijają. Zdaniem naukowców mogą one pomóc odpowiedzieć na jedno z najważniejszych pytań dotyczących historii człowieka: jak powstały choroby, które przez tysiące lat kształtowały losy społeczeństw, gospodarek i całych cywilizacji.


