Śledztwo zostało wszczęte 2 czerwca po przeprowadzeniu czynności sprawdzających. Sprawa ma związek z interwencją policji z 15 maja w Warszawie, w mieszkaniu prezesa zarządu Telewizji Republika S.A. i redaktora naczelnego stacji Tomasza Sakiewicza.
Prokuratura bada działania policjantów
Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała, że pierwszy wątek śledztwa dotyczy działania na szkodę interesu prywatnego Tomasza Sakiewicza. Chodzi o podejrzenie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy Wydziału Wywiadowczo-Patrolowego Komendy Rejonowej Policji Warszawa II.
Według komunikatu prokuratury mogło dojść do „nieuprawnionego wejścia” do mieszkania Sakiewicza i jego sprawdzenia pod kątem obecności osoby, która mogła chcieć popełnić samobójstwo. Ten wątek śledztwa zakwalifikowano z art. 231 par. 1 Kodeksu karnego, który dotyczy przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego.
Drugi wątek dotyczy działania na szkodę innej pokrzywdzonej. Prokuratura bada, czy funkcjonariusz bezprawnie ją zatrzymał i założył jej kajdanki na ręce trzymane z tyłu, bez wcześniejszego wezwania do zachowania zgodnego z prawem oraz bez uprzedzenia o zamiarze użycia takiego środka przymusu bezpośredniego.
Podejrzenie poświadczenia nieprawdy
Śledztwo obejmuje także podejrzenie poświadczenia nieprawdy w protokole zatrzymania osoby. Według prokuratury dokument był datowany na 15 maja i został sporządzony w Komendzie Rejonowej Policji Warszawa II przy ul. Malczewskiego w Warszawie.
Ten wątek zakwalifikowano z art. 271 par. 1 Kodeksu karnego, który dotyczy poświadczenia nieprawdy przez funkcjonariusza publicznego w dokumencie co do okoliczności mających znaczenie prawne.
Materiały w tej sprawie 18 maja trafiły do Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Przekazał je Komendant Stołeczny Policji. Następnie w trakcie czynności sprawdzających dokumentację uzupełniono o dodatkowe materiały z Komendy Stołecznej Policji.
Fałszywe zgłoszenia i odrębne postępowanie
Prokuratura przypomniała, że od 13 maja do różnych służb, instytucji i podmiotów prywatnych kierowano informacje dotyczące rzekomego zagrożenia dla określonych obiektów albo życia i zdrowia ludzi. Wiadomości miały charakter masowy i były rozsyłane równolegle do wielu adresatów.
Według prokuratury sposób dystrybucji tych komunikatów wskazywał na skoordynowany i powtarzalny charakter działań, których celem mogło być wywołanie zagrożenia oraz dezorganizacja pracy instytucji. Zgłoszenia dotyczyły głównie osób powiązanych z Telewizją Republika. Ten wątek prowadzi odrębnie Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga.
Nagrania z kamer nasobnych nie będą teraz publikowane
Prokuratura odniosła się także do pytań o możliwość publikacji nagrań z kamer nasobnych policjantów, którzy brali udział w interwencji w mieszkaniu Sakiewicza.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba przekazał, że na tym etapie postępowania, z uwagi na dobro śledztwa, referent sprawy nie przewiduje publikowania nagrań. Decyzja może się zmienić na dalszym etapie.
Sakiewicz komentuje: „Trudno uwierzyć, że zrobili to sami z siebie”
Do komunikatu prokuratury odniósł się Tomasz Sakiewicz. „Jeśli dobrze zrozumiałem komunikat prokuratury, w policji jest zorganizowana grupa przestępcza, która bezprawnie wtargnęła do mojego domu, bezprawnie pozbawiła wolności moją asystentkę, a potem sfałszowała protokół… Wszystko się zgadza i parę innych przykrych dla policji faktów też. Tylko dosyć trudno w to uwierzyć, że zrobili to sami z siebie w ramach zajęć doszkalających” – napisał Sakiewicz.


