-
Na Jeziorze Łebsko doszło do nietypowej sytuacji, gdy służby zostały poinformowane o topiącej się krowie.
-
Do akcji ratunkowej zaangażowani zostali ratownicy, Ochotnicza Straż Pożarna oraz Brzegowa Stacja Ratownicza z Łeby, a zwierzę zlokalizował jeden z wędkarzy.
-
W ratowaniu zwierzęcia uczestniczyło 25 osób i było to pierwsze takie zgłoszenie w historii służb tej okolicy.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Różne zgłoszenia dostają członkowie Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa, ale to było bardzo nietypowe. Zostali mianowicie poinformowani, że w Jeziorze Łebsko, zatem trzecim co do wielkości jeziorze w Polsce, topi się krowa. Mimo kompletnego zdumienia, ratownicy ruszyli do akcji. Jak podaje TVN24, nie była ona wcale taka prosta.
Do pomocy topiącemu się zwierzęciu zadysponowano Ochotniczą Straż Pożarną oraz Brzegową Stację Ratowniczą (BSR) z Łeby. Krowa tonęła, a jezioro było ogromne. Chociaż to spore zwierzę, zlokalizowanie go nie było łatwe. W pewnym momencie służby były bliskie kapitulacji i uznania, że krowa jednak poszła na dno.
Tonąca krowa była wyczerpana. Trzeba było ją nieść
Wtedy zauważył ją jeden z wędkarzy. Zwierzę walczyło o życie u ujście rzeki Łeba. Szybka akcja sprawiła, że ratownicy zdołali wyciągnąć krowę na brzeg i to mimo tego, że wokół rozciągają się mokradła, więc sprawa nie była prosta. Krowa była skrajnie wyczerpana, ale żyła. Nie była w stanie chodzić, więc ratownicy przenieśli ją na noszach ortopedycznych w bezpieczne miejsce.
Wedle informacji TVN24, o życie zwierzęcia walczyło 25 osób i było to pierwsze takie zgłoszenie, jakie służby w tej okolicy odebrały w historii.


