– Jako uzasadnienie sąd podał obawę matactwa ze strony podejrzanego, a także możliwość wymierzenia mu surowej kary w rozumieniu Kodeksu postępowania karnego, co jest związane z okolicznościami czynu, który został mu zarzucony – powiedział sędzia Maciej Czajka. Decyzja o areszcie dla Huberta B. nie jest prawomocna.
Zarzuty prokuratury
– Hubert B. usłyszał zarzut tego, że w dniu 22 sierpnia tego roku umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym, prowadząc pojazd Volkswagen w ten sposób, że nie zastosował się do wskazań znaku ograniczenia prędkości do 30 km na godzinę, w wyniku czego utracił panowanie nad pojazdem – przekazał w poniedziałek (21 sierpnia) rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie, prok. Tomasz Waszczuk.
– Zjechał na chodnik, w którym poruszały się prawidłowo trzy osoby, dwójka dorosłych i jedno dziecko, i nieumyślnie spowodował wypadek drogowy, w którym dwie dorosłe osoby tego samego dnia zmarły, natomiast dziecko doznało wielonarządowych obrażeń stanowiących chorobę realnie zagrażającą jego życiu To jest usłyszał zarzut popełnienia przestępstwa z artykułu 177. paragraf 2. kodeksu karnego – wyjaśnił.
„Policja każdego roku otrzymuje coraz więcej nagrań, dokumentujących niebezpieczne zachowania. W 2025 roku do małopolskiej skrzynki „Stop agresji drogowej” trafiło 3200 zgłoszeń – o blisko 900 więcej niż rok wcześniej” – pisze Marek Podmokły na Wyborcza.pl.
Hubert B. nie przyznał się do zarzucanych mu czynów
Mężczyzna nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu przestępstwa. Wyjaśnił, że przyczyną utraty panowania nad pojazdem była nierówna nawierzchnia drogi. Jak relacjonował, próbował wyprowadzić samochód z poślizgu, jednak mu się to nie udało. Auto obróciło się i uderzyło w pieszych. Zapewnił również, że nie poruszał się z nadmierną prędkością.
Według ustaleń prokuratury kierowca miał jechać z prędkością około 70 kilometrów na godzinę w miejscu, gdzie obowiązuje ograniczenie do 30 km/h. Hubert B. twierdził, że nie jechał szybko, ale nie pamięta, ile miał na liczniku. W wyniku wypadku zginęli kobieta i mężczyzna, oboje w wieku 32 lat. Ich ośmiomiesięczne dziecko zostało ciężko ranne. Najbliższe dni zdecydują o tym, czy niemowlę przeżyje.
Oprócz 26-letniego kierowcy samochodem podróżowało troje pasażerów w wieku od 27 do 28 lat. Wszyscy pochodzą z województw mazowieckiego i małopolskiego. Zostali już przesłuchani.
„Tymczasem mieszkańcy okolic, gdzie doszło w sobotę do tragedii, od kilku lat skarżą się na kierowców notorycznie łamiących przepisy o ograniczeniu prędkości czy wręcz wyścigach odbywających się na krakowskim Zabłociu i w rejonie mostu Kotlarskiego” – pisze Jarosław Sidorowicz na Wyborcza.pl.


