-
Ponad połowa ankietowanych Polaków popiera wprowadzenie kilkumiesięcznego przeszkolenia wojskowego i powszechnej służby wojskowej dla młodych, niezależnie od płci.
-
W ostatnim czasie dyskusja na temat możliwości powrotu do powszechnego poboru była jednym z głośnych tematów politycznych w Polsce.
-
W programie powszechnych szkoleń obronnych „wGotowości” ministerstwo obrony narodowej i Wojsko Polskie przeszkoliły ponad 20 tys. osób.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Pytanie w sondażu przeprowadzonym w dniach 28-30 września brzmiało: „Czy należy wprowadzić w Polsce kilkumiesięczne przeszkolenie oraz powszechną służbę wojskową, którym podlegałby każdy młody człowiek o odpowiednim stanie zdrowia, bez względu na płeć?”.
Większość Polaków za poborem i przeszkoleniem. Wyniki nowego sondażu
Według badania 53,9 proc. Polaków to zwolennicy takiego rozwiązania. 29,8 proc. wybrało odpowiedź „raczej tak”, a 24 proc. „zdecydowanie tak”.
Przeciwnych jest łącznie 25,1 proc. ankietowanych – 13,8 proc. odpowiedziało „raczej nie”, a 11,3 proc. „zdecydowanie nie”. Opcję „trudno powiedzieć” wybrało 21,1 proc.
Autorzy sondażu wskazują, że więcej mężczyzn (59 proc.) niż kobiet (49,1 proc.) odpowiedziało twierdząco na zadane pytanie. Wśród kobiet jest więcej przeciwniczek (26,9 proc.) jak i osób niezdecydowanych (24 proc.). Przeciwko przeszkoleniu i poborowi jest 23 proc. mężczyzn.
Ankietowani odpowiadający twierdząco przeważają też w każdej grupie wiekowej – najwięcej osób „za” ma 50 lat i więcej (62,4 proc.), ewentualne nowe zasady popiera też ponad połowa badanych mająca od 35 do 49 lat (52,3 proc.).
Najmniejszy entuzjazm dla wprowadzania wskazanych zmian jest w grupie 25-34 lata (39 proc.), która najczęściej udzielała odpowiedzi negatywnej (37,1 proc.).
Najwięcej zwolenników na prawicy, zwolennicy Razem najbardziej sceptyczni
Wskazując na preferencje wyborcze badanych zauważono, że najbardziej sceptyczni w kwestii powszechnych szkoleń i poboru są zwolennicy Partii Razem, dzielący się niemal po równo (38,8 proc. jest „za”, 38,6 proc. „przeciw”).
Opcje „zdecydowanie tak” oraz „raczej tak” najczęściej wybierali wyborcy ugrupowań prawicowych – Rozwoju Plus (67,2 proc.) oraz Prawa i Sprawiedliwości (64,7 proc.).
Ponad 60 proc. twierdzących odpowiedzi udzieliły także osoby popierające wchodzące w skład rządu Koalicję Obywatelską (62,1 proc.) oraz Polskie Stronnictwo Ludowe (61,6 proc.). Elektorat PSL jest też grupą o najniższym odsetku przeciwników (14,5 proc.).
Wśród wyborców Konfederacji „za” jest 59 proc. przy 20,5 proc. oponentów, a w elektoracie Nowej Lewicy poparcie deklaruje 55,6 proc., przy sprzeciwie 31,9 proc., co jest drugim najwyższym pod tym kątem rezultatem.
W omówieniu badania zwrócono uwagę na „najbardziej spolaryzowany” elektorat Konfederacji Korony Polskiej. Wśród zwolenników stronnictwa Grzegorza Brauna 51,5 jest „za”, a 29,7 proc. „przeciw”, przy czym 15,8 proc. wybrało odpowiedź „zdecydowanie nie”, co jest najwyższym wynikiem wśród zdecydowanych przeciwników.
Polityczna dyskusja wokół poboru i szkoleń. Mentzen: Trzeba przywrócić już teraz
Dyskusja na temat powrotu do obowiązkowej służby wojskowej stała się w ostatnich dniach jednym z wiodących tematów politycznych w Polsce. Europoseł Michał Dworczyk przedstawił we wrześniu raport „Armia na wojnę, nie na defiladę”, wraz z Mateuszem Morawieckim zapowiedział też złożenie projektu ustawy dot. przeszkolenia wojskowego wszystkich polskich parlamentarzystów.
Dworczyk mówił m.in. o „modelu fińskim” jako wzorze, opartym na silnej armii zawodowej, ale z oparciem o wyszkoloną rezerwę. Według polityka, w 5,5-milionowej Finlandii na co dzień jest ok. 13 tys. żołnierzy, ale „w ciągu trzech tygodni mogą się rozwinąć do 280 tys. żołnierzy”. – Gdybyśmy to przełożyli na polskie realia, moglibyśmy zmobilizować ponad milion osób – tłumaczył europarlamentarzysta.
Szerokim echem odbiły się także wypowiedzi lidera Konfederacji Sławomira Mentzena w mediach społecznościowych. Pisał on m.in. o tym, że wiara wyłącznie w armię zawodową prowadzi do tego „żeby Polska nie miała szans obronić się przed Rosją”, a „Ukraina broni się tylko dlatego, że ma pobór”.
„Chciałbym oczywiście żyć w świecie, w którym wszyscy są młodzi, piękni i bogaci, nie ma wojen, chorób, podatków i złych ludzi. Ale taki świat niestety nie istnieje.(…) Powszechne szkolenia dla 19 latków trzeba przywrócić już teraz. A tak naprawdę, to trzeba ich było nigdy nie zawieszać” – napisał polityk.
Wiceszef MON mówił o „sensownym programie naboru”
Do sprawy odniósł się także wiceszef MON Paweł Zalewski w piątkowej rozmowie z Radiem ZET.
– Nie mam żadnej wątpliwości, że będziemy musieli przygotować bardzo rozsądny, sensowny program poboru, w ramach którego będziemy w sposób bardzo skondensowany, w ciągu kilku miesięcy stworzyć program przeszkolenia, ale także potem program szkolenia dla większej liczby aktywnej rezerwy – stwierdził. Według polityka „demografia jest nieubłagana i za jakiś czas będziemy musieli przygotować sensowny program szkolenia obowiązkowego”.
– Nieobejmującego wszystkich, bo to nie będzie program dla wszystkich, potencjalnych poborowych, bo to też nie ma sensu. W perspektywie krótkich lat taka potrzeba będzie miała miejsce – dodał.
Szkolenia „wGotowości”. Ponad 20 tys. Polaków wzięło udział
Wiceminister obrony narodowej Magdalena Sobkowiak-Czarnecka poinformowała w ubiegłym tygodniu, że ponad 20 tys. Polaków wzięło udział w szkoleniach „wGotowości”.
„wGotowości” to przygotowany przez MON i Wojsko Polskie program powszechnych szkoleń obronnych, skierowanych do cywilów. W programie zaplanowano dwie ścieżki, „Odporność” i „Rezerwy”.
W ramach pierwszej z nich cywile bez związków z wojskiem mogą skorzystać ze szkoleń z czterech obszarów: pomocy medycznej, cyberbezpieczeństwa i cyberhigieny, survivalu oraz tzw. podstawowego kursu bezpieczeństwa, obejmującego np. zasady zachowania się w sytuacjach kryzysowych. Szkolenia są jednodniowe i trwają ok. ośmiu godzin.
-
Tajemnicza przesyłka w jednostce wojskowej. Żandarmeria wydała komunikat
-
Putin mówił o krajach bałtyckich. „Łamane prawa osób rosyjskojęzycznych”


