W styczniu 1999 r. załoga „pchacza” płynącego krakowskim odcinkiem Wisły odnalazła fragment ludzkiej skóry. Niedługo później na dnia Wisły policyjni płetwonurkowie znaleźli m.in. prawą nogę. Analiza DNA wykazała, że szczątki należały do 23-letniej studentki religioznawstwa Katarzyny Zowady, która zaginęła kilka miesięcy wcześniej – w listopadzie 1998 r.
Wtedy jeszcze nie było pewne, czy faktycznie doszło do zabójstwa. Nie wykluczono, że młoda kobieta utopiła się, a ciało zostało rozkawałkowane przez pływające po Wiśle statki.
Sprawa „Skóry”. Zabójstwo Katarzyny Zowady
Śledztwo zostało umorzone w 2000 roku. Nad sprawą wciąż jednak pracowali funkcjonariusze policyjnego Archiwum X, dlatego w 2012 r. prokuratura zdecydowała się na podstawie ich ustaleń wznowić śledztwo. Wtedy m.in. ekshumowano szczątki kobiety i przeprowadzono ponowną sekcję.
Badania wykazały, że Katarzyna Zowada to ofiara zabójstwa, a sprawca zdjął skórę z jej torsu. „Takie działanie przestępcze sprawcy jest bez precedensu tak w polskiej, jak i światowej kryminalistyce” – wskazywała później małopolska policja. Zbrodnię opisywano w mediach jako sprawę „Skóry” lub „Kuśnierza”.
Do śledztwa zaangażowano specjalistów z zagranicy, m.in. profilera z FBI i portugalskiego eksperta w zakresie śladów tortur. Biegły orzekł, że ślady na szczątkach Katarzyny Zowady wskazują, że zadał je ktoś trenujący sztuki walki.
„Dzięki współpracy prokuratora z Laboratorium Ekspertyz 3D z Uniwersytetu Wrocławskiego udało się uzyskać trójwymiarowe odtworzenie przebiegu zabójstwa. Była to pierwsza w Polsce i na świecie ekspertyza w takim zakresie” – podawała małopolska policja.
Sprawa „Kuśnierza”. Robert J. skazany
W 2017 r. nastąpił, jak się wówczas wydawało, przełom. W Krakowie został zatrzymany 52-letni Robert J. Prokuratura Krajowa informowała wtedy o „zatrzymaniu sprawcy zabójstwa studentki”, choć mężczyzna miał dopiero status podejrzanego. Robert J. nie przyznawał się do winy. Media wskazywały, że w sprawie było wiele niejasności i poszlak, a materiał dowodowy nie wskazywał jednoznacznie na winę mężczyzny.
Ostatecznie prokuratura oskarżyła Roberta J. o uwięzienie Katarzyny Zowady, odurzenie jej, maltretowanie i zabójstwo. Proces toczył się za zamkniętymi drzwiami. Wiadomo, że jednym z kluczowych świadków była kobieta, która twierdziła, że jako kilkuletnie dziecko widziała Katarzynę Z. w towarzystwie Roberta J. wchodzącą do jego mieszkania.
We wrześniu 2022 r. Sąd Okręgowy w Krakowie skazał mężczyznę na dożywocie.
Robert J.: Nie jestem Skórą
Dwa lata później, w listopadzie 2024 r., Sąd Apelacyjny w Krakowie wydał zupełnie inny wyrok. Robert J. został uniewinniony. – Wyrok uniewinniający nie oznacza, że sąd jest absolutnie przekonany, że oskarżony nie popełnił tej zbrodni, którą mu zarzucono – tłumaczył w uzasadnieniu sędzia Marek Długosz.
– Wyrok uniewinniający w tej sprawie zapadł, bo musiał taki zapaść wedle reguł prawa procesowego, ponieważ sąd nie jest również absolutnie przekonany, że oskarżonemu została wina udowodniona, że możemy w sposób absolutnie pewny przyjąć, że oskarżony dokonał zabójstwa pokrzywdzonej – wyjaśniał.
– Nie jestem Skórą. Nie jestem bestią. Nie jestem potworem. Nikogo nie zabiłem. Nikomu nie zrobiłem krzywdy. Jestem człowiekiem i obywatelem tego kraju, którego organy ścigania próbują od blisko ćwierć wieku uwikłać w sprawie zabójstwa – przekonywał przed sądem Robert J.
Sprawa „Skóry”. Prokurator: Sąd Apelacyjny bagatelizował dowody
Prokuratura Krajowa w październiku ubiegłego roku złożyła kasację do Sądu Najwyższego, domagając się uchylenia wyroku uniewinniającego Roberta J.
Prok. Piotr Krupiński z Prokuratury Krajowej podkreślał w czwartek przed SN, że w Sądzie Apelacyjnym doszło do „rażąco błędnej kontroli odwoławczej”. – Rodzi się retoryczne pytanie w ustach zwykłego obserwatora, czy sprawa zabójstwa studentki, jej oskórowanie i zbeszczeszczenie zwłok zasługiwała na tak rażące nieodnoszenie się do poszczególnych poszlak, czy wręcz niedostrzeganie, bagatelizowanie dowodów, bądź wybiórcze ich ocenianie – dodał prokurator.
– Zbrodnia wywołała w społeczeństwie strach i przerażenie, ale nie tylko z tego powodu zasługuje na sprawiedliwe i wnikliwe osądzenie, bez rażących naruszeń prawa, ale również z powodu ludzkiej uczciwości, szacunku do ofiary i prawa do rzetelnego procesu odwoławczego – dodał.
Obrońca Roberta J.: Niewinny człowiek został wmontowany w sprawę
Głos na sali zabrał również obrońca Roberta J., mec. Łukasz Chojniak. – Jeśli pan prokurator stawia retoryczne pytanie, to opinia publiczna powinna z kolei zapytać pana, dlaczego poświęcił pan całą swoją energię, całą energię funkcjonariuszy po to, by człowieka niewinnego, na siłę, wbrew faktom, dowodom, wmontować w tę sprawę – ripostował adwokat.
– Niewinny człowiek przez ćwierć wieku musi zmagać się z polującymi na niego organami ścigania, bo tak to trzeba nazwać. Przed ponad siedem lat był pozbawiony wolności w warunkach aresztu – dodał.
We wrześniu 2025 r. Robert J. złożył z kolei wniosek do Sądu Okręgowego w Krakowie o zadośćuczynienie na kwotę blisko 22,7 mln zł za niesłuszny areszt. Za kratkami, przed wydaniem prawomocnego uniewinniającego wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie, spędził bowiem nieco ponad siedem lat.
Artykuł jest aktualizowany.


